Lider Solidarności stoi z górnikami w Kopalni „Śląsk” i ostro krytykuje rząd

Minister energetyki Miłosz Motyka powinien być dziś ze mną i rozmawiać z górnikami – powiedział Piotr Duda, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, który w środę przyszedł wesprzeć protestujących górników w kopalni „Śląsk”. Szef Solidarności na Śląsku Grzegorz Babij przedstawił pismo szefa Ministerstwa Energii. Motyka zaproponował spotkanie… 7 stycznia.

Górnicy z Przedsiębiorstwa Górniczego Śląska protestują od godziny 6:00 w poniedziałek. Jak poinformował rzecznik protestujących Kazimierz Grajcarek, w środę rano na głębokości 500 metrów pod ziemią przebywało około 20 osób, a na powierzchni kolejnych sześć.

Protestujący domagają się przede wszystkim objęcia przez rząd ich spółki środkami ochronnymi, które od 1 stycznia 2026 roku będą objęte znowelizowaną ustawą górniczą pracownikami spółek Skarbu Państwa likwidujących kopalnie. Żądają od pracodawcy pełnej wypłaty tegorocznej premii Barbórkowej (premia św. Barbary) i braku konsekwencji za udział w proteście.

„Jestem tu dziś jako szef Solidarności, ale także jako wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego. Obowiązkiem ministra – jako członka Rady Dialogu Społecznego – jest tu być i rozmawiać z górnikami. Podobnie obowiązkiem Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Pani Dziemianowicz-Bąk powinna być obecność i prowadzenie negocjacji”

– powiedział Piotr Duda.

Przewodniczący „Solidarności” zarzucił ministrowi energii, że „najwyraźniej chce podporządkować strajk swojemu harmonogramowi urlopowemu”. „To właśnie mówimy my, jako Solidarność: to pierwszy rząd od 1989 r., który całkowicie odmawia dialogu społecznego, omija stronę społeczną i nie chce rozmawiać ze związkami zawodowymi – czy to związkami rolniczymi, związkami branżowymi, czy ogólnokrajowymi konfederacjami związkowymi” – ocenił.

Duda podkreślił, że przyjechał do kopalni, aby spotkać się z protestującymi pod ziemią.

„Dlatego tu jestem – żeby powiedzieć, że jestem dumny, bo wielu ludzi, którzy dzisiaj siedzą i protestują na Facebooku, jest odważnych. To jest odwaga: zejść pod ziemię i protestować, wiedząc, że może to potrwać dzień, tydzień, dziesiątki dni. Górnicy są zdeterminowani, bo nie proszą o nic nadzwyczajnego. Chcą po prostu być traktowani tak samo jak wszyscy. Nie chcą być dyskryminowani.”

powiedział.

Zapewnił, że atmosfera wśród protestujących jest bojowa. „Górnicy wiedzą, czego chcą: znaleźć się w uchwalonej i podpisanej przez Prezydenta ustawie górniczej. To jest dla nich najważniejsze. Walczą o jutro i o miejsca pracy” – powiedział.

Grzegorz Babij, szef Solidarności na Śląsku, powiedział, że w środę na spotkanie z protestującymi udał się przedstawiciel właściciela kopalni, Grupy Bumech. Zdaniem związkowca przedstawiciel powiedział im, że tego ranka dzwonili do niego minister energetyki Motyka i wiceminister energetyki Marian Zmarzły.

„Uzgodnienia są podobne do tych, które podano we wczorajszym piśmie, a mianowicie, że minister Motyka chce odwołania protestu i zebrania się 7 stycznia. Nie ma na to zgody”

Babij powiedział.

O godzinie 16:00 w siedzibie Solidarności obok kopalni odbyło się nabożeństwo wigilijne w intencji rodzin górników. Pierwotnie planowano, że odbędzie się ono w lampowni kopalni, ale właściciel kopalni nie wyraził na to zgody. „To bardzo smutne. Mam ochotę płakać. Nie mogę mówić” – powiedziała jedna z kobiet łamiącym się głosem.

We wtorek przywódcy związkowi spotkali się z syndykiem sądowym nadzorującym realizowany w kopalni program restrukturyzacji oraz z przedstawicielem Grupy Bumech, właściciela kopalni. Otrzymali ustne zapewnienie od administratora, że ​​wobec osób biorących udział w proteście nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje. Górnicy oczekują jednak takiego zapewnienia na piśmie.

Odnosząc się w środę do tej kwestii Piotr Duda przypomniał, że istniał już precedens. „Mam na myśli zespół elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, który jest własnością prywatną. Komisja Europejska nie miała żadnych wątpliwości co do przyznania pomocy publicznej. Nie widzę tu żadnego problemu, aby kopalnia „Silesia” i jej górnicy również objęli pomocą publiczną” – dodał.

Przedsiębiorstwo Górnicze Śląskie w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla kamiennego w Polsce. W 2022 roku jej udział w polskim rynku wyniósł około 3 proc. produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. całkowitej produkcji węgla kamiennego.

Pod koniec listopada br. zarządca śląskiego majątku restrukturyzacyjnego powiadomił związki zawodowe o planowanych zwolnieniach grupowych, które dotkną ponad 750 pracowników na Śląsku.

8 grudnia Grupa Bumech, właściciel PG SILESIA, poinformowała, że ​​złożyła syndykowi restrukturyzacji ofertę na dzierżawę kopalni „Silesia”. Bumech zadeklarował także zamiar przejęcia wybranych pracowników w trybie art. 23 ust. 1 Kodeksu pracy. W związku z tym syndyk restrukturyzacji odłożył potencjalne zwolnienia na styczeń.

Dodaj komentarz