Polska, Francja i Niemcy na czele sprzeciwu wobec planów Trumpa na Grenlandię

Polska znalazła się wśród trzech krajów – obok Francji i Niemiec – które mają stanąć na czele sprzeciwu wobec planów Donalda Trumpa dotyczących Grenlandii. „Paryż współpracuje z europejskimi sojusznikami nad wspólną odpowiedzią na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii” – dodał. zadeklarowali Francuzi Ministerstwo Spraw ZagranicznychJean-Noela Barrota. W tej sprawie wypowiadali się także Donald Tusk i Radosław Sikorski. „Jaki interes ma Polska, jak ma to służyć polskiej racji stanu, skoro sami chcemy wejść na kurs kolizyjny, przynajmniej w sferze dyskursu politycznego, nie tylko z naszym kluczowym, ale i najbardziej niezawodnym sojusznikiem?” – zapytał były szef Polski Ministerstwo Spraw ZagranicznychZbigniew Rau.

Wczoraj na naszym portalu informowaliśmy o konferencji prasowej Donalda Tuska przed jego wyjazdem na szczyt tzw. koalicji chętnych w Paryżu. Podczas niego szef polskiego rządu odniósł się do przyszłości Grenlandii i amerykańskich planów przejęcia kontroli nad wyspą.

„Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia, nie oszukujmy się, ale jednocześnie oczywiście jasne i jednoznaczne. Żaden poseł Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) powinien zaatakować lub zagrozić innemu członkowi sojuszu” – stwierdził Tusk.

Po szczycie stwierdził jednak, że kwestia ta nie pojawiła się w trakcie rozmów, w których wzięła udział także strona amerykańska. Co więcej, nie podniósł go nawet premier Danii, kraju, pod którego opieką pozostaje Grenlandia.

„Nikt nie chciał psuć atmosfery dobrej współpracy na Ukrainie, dlatego nikt, nawet premier Danii, nie poruszył kwestii Grenlandii. Dzisiaj tematem była nasza wspólna praca z Amerykanami na rzecz zapewnienia Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa” – powiedział wówczas szef rządu.

Zdaniem Michała Rachonia, dyrektora programowego TV Republika, był to element prowokacji Tuska wobec prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Panie Premierze, na litość boską, dlaczego mówił Pan o tej sprawie przed spotkaniem, skoro na spotkaniu 'nikt nie chciał psuć atmosfery’ w kluczowej, dla Polski bardzo ważnej sprawie. Umówmy się, kwestia Grenlandii nie jest priorytetem. Jest ważna dla Grenlandii, Danii i Stanów Zjednoczonych” stwierdził Rachoń.

Polska na czele rozmów w sprawie Grenlandii

Więcej światła na tę sprawę rzucił niedawno opublikowany artykuł pt Polityka. Cytuje to, co powiedział francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot „Paryż współpracuje z europejskimi sojusznikami nad wspólną odpowiedzią na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii”. Miał omówić ten temat w środę wieczorem „ze swoimi niemieckimi i polskimi odpowiednikami”.

„Stawką jest pytanie, jak wzmocnić Europę Unia Europejskaw celu zapobieżenia zagrożeniom i atakom na jego bezpieczeństwo i interesy. (…) Grenlandia nie jest na sprzedaż i nie jest do zgarnięcia… więc groźby muszą ustać” – powiedział Barrot.

Sprawę poruszono także na konferencji prasowej po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych RP Trójkąt Weimarski Radosława Sikorskiego.

„O ile mi wiadomo, sprawy wojny i pokoju w Stanach Zjednoczonych należą do kompetencji Kongresu. Chciałbym poznać stanowisko Kongresu w sprawie Grenlandii” – napisał w mediach społecznościowych szef polskiej dyplomacji.

Rau: Służy to niemieckiej raison d’état

Dziś w programie Michała Rachonia wypowiadał się na ten temat były Minister Spraw Zagranicznych RP profesor Zbigniew Rau.

„Jaki interes ma Polska, jak ma to służyć polskiej racji stanu, skoro sami chcemy wejść na kurs kolizyjny, przynajmniej w sferze dyskursu politycznego, nie tylko z naszym kluczowym, ale i najbardziej niezawodnym sojusznikiem?” zapytał Rau.

„Odpowiedź jest taka, że absolutnie nie służy to polskiej racji stanu. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego ta kwestia w ogóle się pojawia, skoro 'sprawozdawcą’ w tej sprawie wydaje się być francuski minister. Stawiam tezę, że służy to niemieckiej raison d’état. Dlaczego? Jeżeli francuski minister przy pełnym poparciu strony niemieckiej wskaże, że my troje podzielamy ten sam pogląd, to znaczy Niemcy, Francja i Polska. Czym różnią się tutaj Niemcy i Polska? Niemcy są tu od kilkudziesięciu lat najmniej proamerykańskie społeczeństwo w Europie, co widać w różnych strategiach geopolitycznych kolejnych niemieckich rządów. Cieszymy się opinią jednego z najbardziej proamerykańskich społeczeństw w Europie i mamy emocjonalne relacje ze Stanami Zjednoczonymi sięgające 200 lat – można by je nazwać serdecznymi. Dlatego też, jeśli jakikolwiek przedstawiciel państwa polskiego, czy to premier, czy minister spraw zagranicznych, dołączy do tego chóru, jest to z perspektywy całej Europy, a także Stanów Zjednoczonych, o wiele bardziej wiarygodne, niż gdyby się mówiło. przez przedstawiciela Niemiec lub Francji”, dodał.

Zdaniem Rau polski rząd jest potrzebny, aby legitymizować francuską politykę europejską.

„Kiedy Macron rozmawia z prezydentem Trumpem, przedstawia się jako ten, za którym – cała – Europa stoi zjednoczona. (…) Z jednej strony jest to swego rodzaju demonstracja, że ​​„cała Europa, wbrew temu, co piszesz, stoi przeciw Waszyngtonowi”” powiedział.

Dodaj komentarz