Reset polityczny w Polsce po roku 2023 zawsze będzie burzliwy. Zmiana rządu po latach instytucjonalnego przeciągania liny rzadko kończy się czystym przekazaniem władzy – zwłaszcza gdy obóz odchodzący i nowy zasadniczo nie zgadzają się co do tego, czym jest państwo, kto je prawnie ucieleśnia i które instytucje zasługują na szacunek. Jednak nowy raport prawny dowodzi, że to, czego doświadcza Polska, to nie tylko zawirowania. Jest to przemyślana strategia: zastąpienie konstytucyjnych ograniczeń celowością polityczną i zastąpienie formalnych procedur zarządzaniem „awaryjnym” uzasadnionym wyższą przyczyną.
To jest główna teza Praworządność w ruinie: Polska w ramach Koalicji „13 grudnia”.wydanego w styczniu 2025 roku przez Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski”. W raporcie podejście obecnej koalicji rządzącej przedstawia się jako przyspieszone „odzyskiwanie” instytucji – często przedstawiane jako przywrócenie legalności, ale rzekomo realizowane za pomocą środków podważających standardy praworządności, na które powoływane są ich obronę.
Główne ostrzeżenie zawarte w raporcie: legalizm zastępuje się uzasadnieniem
Wprowadzenie raportu nadaje niezwykłą wagę retoryce politycznej: przytacza oświadczenia publiczne interpretowane jako sygnalizujące, że ścisłe przestrzeganie prawa zapisanego czarną literą nie jest już podstawową zasadą sprawowania rządów. Zdaniem autorów ta zmiana retoryczna nie jest kosmetyczna – jest to polityka. Twierdzą, że Polska wkracza w fazę, w której legalność traktowana jest jako przeszkoda, którą należy „zarządzać”, a nie granica, której musi przestrzegać uznana władza państwowa.
Ma to znaczenie, ponieważ dobra wola nie gwarantuje porządku konstytucyjnego; jest to podtrzymane w drodze procesu. Kiedy proces staje się opcjonalny – kiedy państwo zaczyna zachowywać się tak, jakby wygrane wybory dawały w jakikolwiek sposób ruchomy mandat do przebudowy instytucji – rządy prawa przestają być neutralnymi ramami i stają się bronią polityczną.
Sądy jako pole bitwy: sprawa Sądu Apelacyjnego w Warszawie
Jeden z najbardziej szczegółowych epizodów raportu dotyczy Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który rozpatruje niektóre z najważniejszych spraw w kraju – spory handlowe, sprawy dotyczące przestępczości zorganizowanej i postępowania o wrażliwości politycznej. W raporcie opisano sekwencję działań władzy wykonawczej, które rzekomo usunąły lub zneutralizowały kierownictwo sądów przed wygaśnięciem ich kadencji, w tym fizyczne i techniczne bariery w dostępie do urzędów i dokumentów.
W raporcie zwrócono także uwagę na środki tymczasowe wydane przez Trybunał Konstytucyjny, które – zdaniem autorów – zostały zlekceważone w trakcie kontynuowania zmian personalnych. Argumentuje, że efektem tego nie jest po prostu spór kadrowy, ale efekt demonstracji: jeśli kierownictwo sądu można zmienić w drodze nacisku, a nie zgodnej z prawem procedury, niezależność sądów staje się warunkowa – zależna od orientacji politycznej, a nie gwarancji konstytucyjnych.
Media publiczne: „likwidacja”, siła i głębszy spór o cenzurę
Raport poświęca dużo uwagi polskim nadawcom publicznym i Polskiej Agencji Prasowej, opisując likwidację spółek mediów publicznych przez rząd i późniejsze zmiany w kierownictwie jako bezprecedensowe i wadliwe prawnie. Zarzuca, że działania te toczyły się pomimo gwarancji Trybunału Konstytucyjnego i powołał się na uchwałę Sejmu, która – zdaniem raportu – nie stanowi ważnego źródła prawa powszechnie obowiązującego w Polsce.
Poza mechaniką zarządzania w raporcie argumentuje się, że pluralizm mediów jest ograniczany poprzez selektywny dostęp i wykluczenie – szczególnie w przypadku mediów przedstawianych jako niezależne od rządu. Opisuje incydenty, w wyniku których dziennikarzom zabroniono udziału w konferencjach prasowych i dostępu do informacji, przedstawiając ten schemat jako wyłaniającą się formę miękkiej cenzury: nie formalne zakazy, ale praktyki administracyjne ograniczające kontrolę tam, gdzie jest ona najbardziej niewygodna.
Punkt zapalny Kościół–państwo: poszukiwania klasztoru i konkordat
Być może najbardziej symbolicznym wydarzeniem w raporcie jest przeszukanie klasztoru dominikanów w Lublinie w grudniu 2024 r. podczas próby odnalezienia posła opozycji Marcina Romanowskiego. Według raportu przeszukanie przeprowadzono w postawie bardziej typowej dla operacji wysokiego ryzyka – funkcjonariusze w kominiarkach, obszerna dokumentacja i drony nad głowami – co rodzi pytania o proporcjonalność i celowość.
Autorzy idą dalej: podnoszą, że akcja naruszyła Konkordat między Polską a Stolicą Apostolską z 1993 r., który przewiduje nienaruszalność miejsc przeznaczonych do kultu i pozwala na przeszukania jedynie pod określonymi warunkami (w tym wymaganą zgodą kościelną, z wyjątkiem sytuacji wymagających życia/zdrowia/majątku). W raporcie wpisano to wydarzenie jako część szerszego konfliktu dotyczącego publicznej roli religii, który rozprzestrzenił się na politykę edukacyjną, ochronę sumienia i wpływ finansowy na instytucje kościelne.
Władza prokuratorska a narracja „zakładnika”: sprawa księdza Michała Olszewskiego
Jeśli sprawa klasztoru dotyczy symboliki, to część dotycząca księdza Michała Olszewskiego dotyczy przymusowej władzy państwowej. W raporcie wskazano, że kluczowe decyzje prokuratorskie w sprawie zostały podjęte przez osoby określone w nim jako nielegalnie powołane do Prokuratury Krajowej, co powoduje, że etapy proceduralne – zarzuty, przedłużenie terminu, wnioski o tymczasowe aresztowanie – są prawnie wątpliwe.
W raporcie wskazano także, że teoria prawna zastosowana przeciwko Fundacji Profeto (powiązanej z ks. Olszewskim) jest sprzeczna z unijnymi zasadami regulującymi konkursy grantowe – szczególnie w zakresie rzekomego nadużywania „braku doświadczenia” jako kryterium dyskwalifikującego. W raporcie najbardziej wybuchowo stwierdza się, że złe traktowanie jest równoznaczne z torturami i sygnalizuje zamiar wykorzystania mechanizmów międzynarodowych po wyczerpaniu środków krajowych.
Niezależnie od tego, czy czytelnik akceptuje wnioski zawarte w raporcie, czy nie, sprawa jest przedstawiana jako test warunków skrajnych dla neutralności prokuratury: czy areszt tymczasowy i komunikaty publiczne są wykorzystywane przede wszystkim w celu zabezpieczenia dowodów i zapewnienia rzetelnego procesu, czy też w celu odstraszania i upokarzania celów politycznie sąsiadujących?
„Wadliwe ustawodawstwo” i argument dotyczący legalności, który może wszystko zdestabilizować
Kryzys praworządności rzadko ogranicza się do jednej instytucji. Raport ostrzega przed efektem kaskady: jeśli procedura parlamentarna okaże się wadliwa z punktu widzenia konstytucji, wówczas ustawy uchwalane na podstawie tej wady staną się podatne na ataki, a system prawny zacznie się pożerać.
W rozdziale zatytułowanym „Przyjmowanie wadliwych przepisów” raport argumentuje, że akty ustawodawcze mogą zostać skażone konstytucją, jeśli Sejm i Senat będą działać w niekonstytucyjnym składzie – na przykład gdy prawidłowo wybrani parlamentarzyści nie będą mogli wykonywać swoich mandatów lub gdy niezgodności z konstytucją wynikają z pełnienia przez osoby sprawujące urzędy funkcji, których nie mogą zgodnie z prawem połączyć. Wskazuje przykład wykluczenia dwóch posłów z obrad Sejmu i przywołuje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał takie okoliczności za niezgodne z zasadą legalizmu.
Znaczenie jest proste: jeśli podstawowe ustawy – łącznie z budżetami – zostaną zakwestionowane pod względem legitymacji proceduralnej, zarządzanie stanie się ciągłym dramatem na sali sądowej, a każdy wybór polityczny może zostać zaatakowany jako nieważny.
Instytucje „głodujące”: budżet dźwignią przeciwko kontroli sądowej
W raporcie wskazano, że większość wykonawcza i ustawodawcza wywarła presję finansową na instytucje mające na celu kontrolowanie władzy rządu – zwłaszcza Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy – poprzez zmniejszenie ich budżetów w ramach przyjętej strategii „dostosowania”.
W zamyśle konstytucyjnym sądy i organy kontrolne nie mają być popularne; mają być odporne. Jeśli możliwe będzie obcięcie budżetów w odwecie za decyzje lub istnienie instytucji, podział władzy stanie się raczej sloganem niż rzeczywistością.
Scenariusz wyborów 2025: konflikt instytucjonalny staje się egzystencjalny
Najbardziej niepokojąca prognoza raportu dotyczy wyborów prezydenckich w 2025 roku. Opisuje publiczne oświadczenia i stanowisko instytucjonalne, które zdaniem autorów mogłyby stworzyć podwaliny pod zakwestionowanie ważności wyborów poprzez zakwestionowanie statusu izby Sądu Najwyższego odpowiedzialnej za potwierdzanie wyników. W raporcie wskazano podejście Państwowej Komisji Wyborczej do wykonywania (lub opóźniania wykonania) odpowiednich orzeczeń jako „zapowiedź” szerszej konfrontacji.
Zarysowana obawa stanowi konstytucyjną otchłań: w przypadku uznania certyfikacji za niemożliwą lub niezgodną z prawem otwiera się droga do tymczasowego przekazania obowiązków prezydenckich Marszałkowi Sejmu – koncentrując władzę w większości parlamentarnej, nawet jeśli opozycja wygra prezydenturę. Nie można tego postrzegać jako rutynowego sporu prawnego; przedstawia się go jako scenariusz, który może złamać legitymację demokratyczną na najbardziej widocznym szczeblu państwa.
Polityka zagraniczna, ambasadorowie i konstytucyjny obowiązek współpracy
Wreszcie w raporcie schodzimy na sprawy zagraniczne – nie dlatego, że dyplomacja jest oddzielona od praworządności, ale dlatego, że rządzi nią konstytucyjny podział kompetencji. Argumentuje, że nominacje ambasadorów, zgodnie z konstytucyjnym założeniem, wymagają współpracy Prezydenta z rządem, a podważanie tej praktyki szkodzi zarówno wewnętrznemu porządkowi konstytucyjnemu, jak i wiarygodności zewnętrznej Polski.
Jeśli chcesz uzyskać szczegółowe informacje – chronologię spraw, cytaty prawne i proponowane w raporcie środki zaradcze – przeczytaj cały dokument. Pełny plik znajdziesz bezpośrednio pod tym artykułem.