Tusk pod presją? Prawie 70 procent Polaków chce ograniczeń czasowych

Czy polska polityka powinna wprowadzić ustawowe limity kadencji? Najnowsza ankieta SW Research dla Rzeczpospolita pokazuje, że pomysł cieszy się dużym poparciem społecznym. Aż 67,6 proc. ankietowanych opowiada się za ograniczeniem kadencji parlamentarzystów i premiera. Przeciwnego zdania jest jedynie 12,4 proc., a co piąty badany nie ma zdania w tej sprawie.

Wyniki sondażu nie pozostawiają wątpliwości. Ponad dwie trzecie respondentów uważa, że ​​sprawowanie funkcji posła i sprawowanie urzędu premiera powinno podlegać ograniczeniom kadencji.

Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiało się zaledwie 12,4 proc. ankietowanych. Kolejne 20 procent nie było w stanie jednoznacznie ocenić pomysłu.

Co ważne, poparcie dla limitów kadencji utrzymuje się na wysokim poziomie niemal we wszystkich analizowanych grupach społecznych.

Im starsi respondenci, tym większe wsparcie

Istnieją różnice między mężczyznami i kobietami. Za ograniczeniem liczby terminów opowiada się 70 proc. mężczyzn i 65 proc. kobiet.

Jeszcze ciekawszy jest podział według wieku. Wśród najmłodszych respondentów takie rozwiązanie popiera 50 proc. W najstarszej grupie wiekowej poparcie wzrasta do 72 proc.

„Mężczyźni (70 proc.) częściej niż kobiety (65 proc.) uznają ograniczenie liczby terminów za właściwe rozwiązanie. Odsetek respondentów wyrażających tę opinię rośnie wraz z wiekiem (50 proc. – najmłodszy, 72 proc. – najstarszy)” – powiedziała Małgorzata Bodzon, Senior Project Manager w SW Research, komentując wyniki.

Najsilniejsze wsparcie w średnich i dużych miastach

Za wprowadzeniem limitów kadencji szczególnie chętnie opowiadają się także osoby z wyższym wykształceniem. W tej grupie 71 proc. respondentów popiera tę propozycję.

Wysoki poziom wsparcia odnotowano także wśród respondentów deklarujących miesięczne dochody netto w wysokości 3 001-5 000 zł. W tej grupie 73 proc. opowiada się za ograniczeniem kadencji.

Największe poparcie odnotowano jednak wśród mieszkańców miast liczących od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców. Tam poparcie dla propozycji sięga aż 76 proc.

Tusk miałby problem w ramach ograniczeń kadencji

Gdyby podobne rozwiązanie zostało wprowadzone w Polsce, konsekwencje dla obecnej sceny politycznej byłyby znaczące. Dotknie to szczególnie polityków, którzy zasiadają w parlamencie od wielu lat lub wielokrotnie sprawowali najważniejsze urzędy w państwie.

Najbardziej oczywistym przykładem jest Donald Tusk. Obecny premier stał na czele rządu od 2007 do 2014 r. i powrócił na urząd w 2023 r. W sumie funkcję szefa rządu sprawował przez ponad dziewięć i pół roku. Inaczej wyglądałaby sytuacja w przypadku Mateusza Morawieckiego. Były premier sprawował funkcję parlamentarną przez dwie kadencje, co oznacza, że ​​w ramach limitu trzech kadencji może jeszcze ubiegać się o kolejny mandat.

Miejsce dla nowych twarzy?

Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że ograniczenie karier parlamentarnych mogłoby zwiększyć rotację i utorować drogę politykom z mniejszym doświadczeniem.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami politycy, w tym Mateusz Morawiecki, Włodzimierz Czarzasty, Grzegorz Braun i Adrian Zandberg, którzy sprawowali tę funkcję przez dwie kadencje, nadal mogą bez trudności ubiegać się o dodatkowe mandaty.

Jeszcze większe pole manewru mieliby Szymon Hołownia i Sławomir Mentzen. Obaj są posłami do parlamentu dopiero od początku obecnej kadencji.

To byłaby rewolucja polityczna

Wprowadzenie ograniczeń czasowych oznaczałoby zatem znacznie więcej niż tylko zmianę prawa. W praktyce mogłoby to doprowadzić do wymiany części pokolenia politycznego obecnego w polskim parlamencie od wielu lat.

Na razie jednak pomysł pozostaje wyłącznie przedmiotem sondaży i debaty publicznej. Jedno jest jednak pewne: 67,6 proc. respondentów uważa, że ​​najwyższy czas ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów i premiera. To wynik, który trudno zignorować.

Dodaj komentarz