Nasz prezydent, ich premier? Gra polityczna wokół Tusk

W ubiegłym tygodniu spotkało spotkanie, które zelektryzowało świat polityczny i zniszczyło ostatnie pozostałości godności wśród kilku popularnych komentatorów. W mieszkaniu Adama Bielana, mniej więcej w tym samym czasie, pojawiły się następujące postacie: jego były przyjaciel Michał Kamiński, obecnie senator powiązany z PSL; Marszałek Sejm Szymon Hałownia; A co najważniejsze, przewodniczący PIS Jarozław Kaczyński. To spotkanie stało się żyzne podłoże spekulacji. Co zostało omówione? Możemy tylko zgadywać i wybrać, czy uwierzyć w rozproszone informacje. Prawdopodobnie było to coś więcej niż tylko przeklinanie Karol Nawrocki.

Przypomnijmy sobie, co wydarzyło się 31 lat temu. Po pół-bezpłatnych wyborach generał Czesław Kiszczak przygotowywał się do utworzenia rządu z udziałem partii satelitarnych PZPR-Partii Demokratycznej (SD) i Zjednoczonej Partii Ludowej (ZSL). Ale potem pojawił się nagły zwrot akcji. Na początku lipca Gazeta Wyborcza opublikował przełomowy utwór Adama Michnika zatytułowany „Twój prezydent, nasz premier”.

Zmiana – a następnie wojna polityczna na szczycie

Pomysł wydawał się daleko idący i być może nieco naiwny w stylu Michnika. Obóz solidarności miał połączyć siły z reformatorami z bloku komunistycznego. Komuniści zachowaliby prezydenturę; Była opozycja zająłby biuro premiera. Chociaż ta propozycja wkrótce okazała się pułapką – ponieważ premier musiał nadzorować niepopularne reformy – w tym czasie wydawało się, że dla wielu było spełnieniem marzeń. W ciągu miesiąca sojusze ponownie się zmieniły, a Lech Wałęsa pojawił się obok liderów ZSL i SD. Manewrowanie za kulisami, w których Jarozław Kaczyński-wówczas kluczowa postać w kręgu Wałęsy-odegrała kluczową rolę, doprowadziła do utworzenia rządu Mazowicki.

To, co nastąpiło – jak Mazowiklecki rozczarował Walęsa, a później Wałęsa rozczarował Kaczyńskich – jest dobrze znany. Mimo to nie zmienia to tego, jak umiejętnie Kiszczak został pozbawiony mandatu do utworzenia rządu latem 1989 roku. Czy podobny scenariusz mógłby się dziś odtworzyć, z Tuskiem w roli Kiszczaka, Polski 2050 jako współczesny SD i ZSL-czy zawsze-ZSL, choć teraz z „P” pod względem nazwy? A jaki byłby koszt PIS i Polski?

Do niedawna taki scenariusz wydawał się niemożliwy. I nawet teraz jest to pewne, biorąc pod uwagę opór wśród wielu potencjalnych uczestników tej gry politycznej. Polska 2050 jest pełna polityków, którzy pojawiają się bliżej Donalda Tuska niż Szymonowi Hałowniowi i nie wstydzą się tego. Spowodowało to napięcia, takie jak zawieszenie Tomasza Zimocha z członkostwa partii. PSL również nie brakuje otwartych przeciwników PIS. W obu stronach istnieje wiele postaci, które znalazłyby jakąkolwiek formę współpracy z Pis trudną do wyobrażenia. Co więcej, niektórzy są głęboko zagrożone przez własną rolę w koalicji z 13 grudnia-ludzie tacy jak Paulina Hennig-Kloska lub Mikołaj Dorożła z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, lub Ryszarda Petru, obecnie szef parlamentarnego Komitetu Rozwoju i Polska. Właśnie dlatego nawet rząd techniczny, nie oficjalnie oznakowany przez jakąkolwiek partię, nadal miałby koszty polityczne dla swoich uczestników.

Tusk politycznie słabszy niż kiedykolwiek

Pomimo tych komplikacji scenariusz nie jest już poza stołem – i to jest spowodowane samym Donaldem Tuskiem. Tusk jest teraz w jego politycznie najsłabszym od czasu powrotu do polskiej polityki. Potrójne cios w wyborach prezydenckich (strata Trzaskowskiego, rola Tuska w tej porażce i jego izolacja w popychaniu narracji o oszustwie wyborczej) sprawiło, że znacznie się zmniejszyło. Jednak zachowuje się w kierunku partnerów koalicyjnych, jakby nadal był w pozycji siły. Ogłosił przetasowanie rządu, które faktycznie osłabia jego pozycję. Jednocześnie za pośrednictwem lojalnych mediów rozpoczął zaciekłe ataki na Szymon Hałowię i Katarrzyna Płczyńską-Nałęcz. Ataki na ministra polityki regionalnej przypominały sposób, w jaki Tusk wypchnął Zyta Gilowskę z platformy obywatelskiej lata temu.

Tymczasem Hałownia pozostaje pod kontrolą prokuratora. PSL nie ma tej samej intensywności problemów, ale widzi, co dzieje się z byłym partnerem trzeciej drogi. Jak na ironię, główny argument przeciwko współpracy z PI – leczenie partnerów koalicyjnych – jest teraz odzwierciedlony w zachowaniu KO. Drugą barierą był strach przed zlinczowaniem mediów, ale to już trwa. Tak więc sam Tusk wydaje się łamać otwarte drzwi, które były wcześniej zamknięte. A zewnętrzni gracze – potężni – mogą również naciskać na zmianę w rządzie, prawdopodobnie wykonywanie połączeń telefonicznych z kontaktami w Polsce i sugerując, które nowe ustalenia polityczne będą mile widzieć – lub się bały.

Na zachodniej granicy Polska skutecznie straciła kontrolę terytorialną. Działania kierownictwa usług bezpieczeństwa są bezpośrednio dostosowane do niemieckiej polityki imigracyjnej. Po raz pierwszy od II wojny światowej biegunki w pobliżu granicy są szczekane krótkimi, ostrymi poleceniami przez ludzi w mundurach niemieckich. Nie można było prosić o bardziej symboliczny obraz polityki, która sprowadza się do mrożącego mrożące życie „Für Deutschland”.

Ryzyko potencjalnego małżeństwa politycznego

Tymczasem dane ekonomiczne nadal pogarszają się – rani nie tylko społeczność biznesową, która jest teoretycznie blisko platformy, ale także klasa robotnicza, szczególnie młoda, której platforma zawsze ignorowała. To tylko dwa z wielu argumentów za natychmiastowe usunięcie premiera, którego pragnienie zemsty i zależności od Niemiec uniemożliwia mu realizację jakiejkolwiek polityki korzystnej dla państwa polskiego. Jednak, jak wspomniano, każda taka zmiana obejmująca zarówno PI, jak i części obecnej koalicji rządzącej przyniosłyby wysokie koszty. Pozostałyby pytania dotyczące odpowiedzialności – prawdopodobnie dotyczyły tylko kilku głównych liczb KO, takich jak Roman Giertych, Adam Bodnar, a nawet sam Donald Tusk.

Istnieje również kwestia polityków w Polsce 2050, których wyniki w rządzie Tuska wywołały powszechne reakcje wśród ekspertów i osób zainteresowanych ich obszarami nadzoru – polityką klimatyczną, obszarami chronionymi, lasami i polowaniem. Kontynuacja ich programu jest nie tylko społecznie niedopuszczalna, ale byłaby politycznie toksyczna dla PIS. Ponadto PIS ryzykuje utratę wiarygodności wśród wyborców, dla których taki kompromis wydawałby się głęboko nieopałkalny. Zwiększyłoby to siły po prawej stronie PI – zakładając, że siły te pozostają poza nowym układem.

Politycy zarówno PIS, jak i prezydentury (AndrzeJ Duda i Karol Nawrocki musieliby sponsorować taką polityczną zmianę w pewnym stopniu) stawić czoła niezwykle trudnej, a nawet dramatycznej decyzji – odzwierciedlającej tragiczną sytuację Polski. Oczywiście najbardziej prawdopodobny scenariusz pozostaje inny: rząd TUSK utyka, zmuszony do utrzymywania się przez struktury partyjne niższego poziomu, przy czym państwo nadal gnije od wewnątrz. To może utorować drogę do miażdżącego, prawicowego zwycięstwa w następnych wyborach-ale pozostaje pytanie: ile państwo polskiego pozostanie do tego czasu?