Niektóre grzyby sprzedawane na lokalnych targach w Polsce mogłyby zawierać szkodliwe substancje

Na wielu polskich straganach leżą dziś apetyczne kapelusze, pachnące lasem i świeżością. Kupujemy je odruchowo, bo tradycja i smak są dla nas ważne. Coraz częściej jednak eksperci pytają, czy w tych darach natury nie kryje się niewidzialny balast.

Zawartość szkodliwych substancji w grzybach nie zawsze widać, nie czuć jej i nie da się jej łatwo ugotować. „To cichy pasażer, który potrafi jechać z nami aż na talerz” – mówi dr Anna Kowalska, toksykolog z Warszawy.

Nie chodzi wyłącznie o gatunki trujące, lecz także o jadalne, które potrafią chłonąć z otoczenia to, czego w jedzeniu wolelibyśmy nie spotkać. Ryzyko rośnie tam, gdzie kontrola jest nieregularna, a pochodzenie bywa mgliste.

Skąd bierze się ryzyko?

Grzyby działają jak gąbka, wchłaniając to, co jest w glebie i powietrzu. Jeśli środowisko jest zanieczyszczone, to i kosz wypełnia się potencjalnie gorszym towarem.

Znaczenie ma także lokalizacja targu i miejsce zbioru. Okolice ruchliwych dróg, dawne tereny przemysłowe czy hałdy mogą być żyznym, ale ryzykownym gruntem.

Jakie substancje mogą się pojawić?

Najczęściej mówi się o metalach ciężkich, zwłaszcza o kadmie, ołowiu i rtęci. Niektóre gatunki kumulują je bardzo skutecznie, co w dłuższej perspektywie szkodzi nerkom i układowi nerwowemu.

W grę wchodzą także izotopy promieniotwórcze, które w śladowych ilościach wciąż można wykryć w wybranych gatunkach. Chodzi szczególnie o cez-137, wrażliwy marker dawnych skażeń.

Przy drogach i w miastach zdarzają się policykliczne węglowodory aromatyczne, a przy złym przechowywaniu – toksyny pleśni. „Wilgotny, ciepły kosz to inkubator dla mikroorganizmów, których nie chcemy” – ostrzega inspektor Sanepidu z Małopolski.

Miejsca i gatunki o podwyższonym ryzyku

Wyższe stężenia metali notowano w rejonach przemysłowych, zwłaszcza na Śląsku i w pobliżu dużych tras. Ryzyko rośnie na terenach dawnych kopalń i hut, gdzie gleba długo zachowuje ślady.

Do lepszych „zbieraczy” metali należą m.in. podgrzybki, maślaki i niektóre koźlarze. Różnie bywa też z gołąbkami i gąskami, które zależnie od miejsca potrafią akumulować kadm.

Prawo i kontrola na targu

W Polsce sprzedaż dzikich grzybów reguluje system świadectw i ekspertyz grzyboznawców. Sprzedawca powinien mieć pieczątkę „dopuszczone do obrotu” oraz listę gatunków dopuszczonych do sprzedaży.

W praktyce kontrole bywają wyrywkowe, a dokumenty – nie zawsze pełne. Na małych jarmarkach znaczenie ma reputacja sprzedawcy, ale to nie zastąpi laboratoryjnej analizy.

Jak kupować bezpieczniej

„Nie każde grzyby rosnące w ‘czystym’ lesie są wolne od metali ciężkich” – podkreśla dr Kowalska. Kluczem jest pochodzenie, sposób zbioru i przechowywania, a także rozsądek przy obróbce.

  • Wybieraj stoiska z widocznym atestem grzyboznawcy i jasno wskazanym miejscem zbioru.
  • Unikaj grzybów z poboczy dróg, terenów przemysłowych i nieznanych lokalizacji.
  • Stawiaj na młode, jędrne owocniki bez zapachu stęchlizny i bez miękkich plam.
  • Nie kupuj mieszanek bez wyraźnej identyfikacji gatunków i bez informacji o suszeniu.
  • W domu oczyść na sucho, krótko blanszuj, a resztę szybko schłodź lub zamroź.
  • Dzieciom i kobietom w ciąży podawaj raczej grzyby uprawne o sprawdzonym pochodzeniu.

Tabela porównawcza

Cecha Grzyby leśne (dzikie) Grzyby uprawne (hodowlane)
Ryzyko metali ciężkich Zmienna, czasem podwyższona Zazwyczaj niskie
Pozostałości pestycydów Zazwyczaj niskie Kontrolowane, zwykle niskie
Radioaktywność Cs-137 Gatunkowo i regionalnie zmienna Praktycznie śladowa
Kontrola jakości Nierówna, zależna od sprzedawcy Regularna, systemowa kontrola
Ryzyko pomyłki gatunkowej Realne, zwłaszcza w mieszankach Minimalne, gatunek stały
Smak i aromat Bardzo intensywny Stabilny, bardziej powtarzalny
Cena Często wyższa w sezonie Raczej stabilna
Sezonowość Silnie sezonowa Dostępna całorocznie
Śledzenie pochodzenia Często trudne Zwykle dobrze udokumentowane

Co robią instytucje?

Państwowa Inspekcja Sanitarna prowadzi kontrole stoisk i organizuje badania próbek. Obowiązują limity UE dla kadmu i wybranych zanieczyszczeń, a także zalecenia dotyczące cezu-137 w niektórych gatunkach.

GIS publikuje ostrzeżenia i przypomina o roli grzyboznawców, którzy klasyfikują i znakują partie towaru. Coraz częściej samorządy wspierają lokalne punkty ekspertyz, by skrócić drogę od lasu do bezpiecznego kosza.

Warto pytać o dokumenty i szukać stoisk współpracujących z laboratoriami, zwłaszcza przy sprzedaży suszu lub proszków. Przetwory mogą koncentrować nie tylko smak, ale i niepożądane pierwiastki.

Co dalej?

Miłość do grzybów to polska duma, ale rozsądek to polska siła. Jeśli będziemy wybierać odpowiedzialnie, zachowamy tradycję i zdrowie jednocześnie.

Najlepiej traktować las jak piękny, ale wymagający ogródek, w którym wiedza jest równie ważna jak pasja. Sezon może być pyszny i bezpieczny, jeśli na talerz trafią grzyby z pewnego źródła i pod czujnym okiem eksperta.

Dodaj komentarz