Setki osób z siniakami i złamaniami trafiło na szpitalne oddziały ratunkowe. Pomimo wcześniejszych ostrzeżeń o marznących deszczach, nie wszędzie szlaki transportowe były odpowiednio zabezpieczone, aby zapewnić bezpieczeństwo.
Oblodzone chodniki i drogi, które nie zostały posypane solą, piaskiem ani specjalnymi środkami chemicznymi, od godzin porannych stanowią zagrożenie dla pieszych i kierowców. Prawie niewidoczna warstwa lodu spowodowała paraliż w wielu polskich miastach.
Lek. Katarzyna Mikołajczyk-Chudzińska, ordynator Oddziału Ratunkowego Wielodyscyplinarnego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu poinformowała, że w godzinach od 6:00 do 12:30 przyjęto około 100 pacjentów z obrażeniami. Podobną sytuację odnotowano na SOR szpitala klinicznego w stolicy Wielkopolski, gdzie na leczenie zgłosiło się około 120 osób.
Urazy najczęściej dotyczą kończyn, ale także głowy i kręgosłupa. W wielu przypadkach są to drobne siniaki; jednakże zdarzały się również przypadki poważnych złamań kości.
Podobna sytuacja miała miejsce w Toruniu, gdzie oddział urazowo-ortopedyczny miejskiego szpitala musiał zwiększyć liczbę łóżek, a liczba rannych wciąż rośnie. „Niektóre osoby, które właśnie przyjdą, spędzą tu całą noc. Wzmocniliśmy kadrę, ale tak dużego napływu nie da się od razu poradzić” – powiedział Sylwester Kleczka, miejscowy lekarz i ordynator SOR.
Niemal identyczne warunki są w Gdańsku, gdzie pacjenci na oddziale ratunkowym muszą czekać co najmniej kilka godzin.
Przyczyną są upadki na śliskim chodniku. Prognozowane gołoledź i marznące opady nie spowodowały większej mobilizacji służb miejskich ani instytucji odpowiedzialnych za zarządzanie terenami mieszkaniowymi. Mieszkańcy apelują o szczególną ostrożność w przypadku osób starszych, zalecając im pozostanie w domu i apelują o wzajemną pomoc.