„Dla Waldemara Żurka, który publicznie oświadczył, że musi mieć „swoich” zaufanych sędziów, całkowity brak przygotowania ze strony sędziów jest, jak widać, ogromną zaletą” – komentuje ustalenia podawane przez Niezalezna.pl były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Jak ujawnił w poniedziałek portal Niezalezna.pl, ławnicy orzekający w sprawie ks. Olszewskiego oraz urzędniczki zostali powołani dzień przed rozprawą. Mieli 24 godziny na zapoznanie się z ponad 200 000 stron akt spraw. Choć jest to fizycznie niemożliwe, sędzia Justyna Koska-Janusz podczas rozprawy 21 stycznia stwierdziła, że ma zaufanie do ławników. Ponadto złożyli oświadczenia, w których oświadczyli, że zapoznali się z aktami.
Publikacja wywołała szerokie komentarze. Dodatkowo stowarzyszenie Prawnicy dla Polski powiadomiło o sprawie prokuraturę.
„W tej sprawie doszło do uchybienia lub przekroczenia uprawnień przez ławników Krystynę Gelo i Jagodę Miazek. (…) Działali na szkodę prywatnych interesów i rażąco podważali autorytet sądu i wymiaru sprawiedliwości, podejmując czynności orzekające bez znajomości akt sprawy, co jest oczywiste bez konieczności szczegółowej analizy.”
– napisał prezes stowarzyszenia Łukasz Piebiak w notatce, którą przejrzeli dziennikarze Niezalezna.pl.
Sprawę wypowiedział się także były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. „Proces ks. Olszewskiego i urzędniczek to rażąca intryga” – ocenił polityk.
Przypomniał, że rok wcześniej ławnicy zostali wybrani zgodnie z prawem w drodze losowania. „Ale dla Żurka, który publicznie oświadczył, że musi mieć „swoich” zaufanych sędziów, całkowity brak przygotowania ławników jest, jak widać, wielką zaletą” – stwierdził Ziobro.
„Właśnie dlatego Tusk chciał mieć „swoich” zaufanych sędziów. Aby po sfabrykowanych procesach zapadały wyroki zgodne z jego żądaniami politycznymi. System ma działać sprawnie”
czytamy w poście.