„Polska tak chętnie przyłączając się do tego programu redukuje się do roli głupca, który przyjmuje voucher do niemieckiego sklepu z czołgami” – pisze redaktor Michał Rachoń, komentując kontrowersje wokół unijnego programu zbrojeniowego SAFE. Dziennikarz TV Republika stanął w obronie szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, który spotkał się z falą krytyki ze strony obozu rządzącego za sceptycyzm wobec inicjatywy formalnie unijnej, ale w praktyce wywodzącej się z Berlina.
Temat unijnego programu SAFE (Security Action for Europe) i udziału w nim Polski wywołał gorącą dyskusję. Oliwy do ognia dolały ataki na szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, który wyraził wątpliwości co do zasadności przekierowania strumieni finansowania broni z USA i Korei na produkty unijne, w większości niemieckie (Niemcy mają najsilniejszy przemysł zbrojeniowy w UE, więc na zamówieniach finansowanych tymi pożyczkami najwięcej zarobią niemieckie firmy). Dziś na peronie X wypowiedział się w tej sprawie Michał Rachoń.
Berlin-Moskwa: Oś zagrożenia
Rachoń w swoim poście przypomina o uwarunkowaniach historycznych, które powinny być przestrogą dla decydentów w Warszawie. Zauważa, że geopolityczne położenie Polski na „autostradzie Berlin-Moskwa” zmusza nas do utrzymywania własnych, niezależnych zdolności obronnych.
„W ciągu ostatnich 300 lat państwa niemieckie w różnych formach średnio co 70 lat atakowały i napadały na Polskę” – dodał. – zauważa publicysta.
Według Rachonia kluczem do przetrwania jest posiadanie narzędzi chroniących przed agresją z obu stron. Tymczasem zawieranie zależnych od Berlina porozumień wojskowych jest powtarzaniem błędów przeszłości.
Mechanizm zależności taki jak w przypadku Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności
Dyrektor programowy TV Republika bezlitośnie analizuje mechanizm finansowy stojący za unijną propozycją. Ostrzega, że udział w SAFE grozi „zależność gospodarcza i finansowa od Niemiec”.
„Ponieważ to Berlin będzie trzymał – podobnie jak w przypadku Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności – palec na spuście tego mechanizmu” – dodał. pisze Rachoń.
Dziennikarz posługuje się bardzo obrazowym porównaniem, aby ocenić stanowisko obecnego rządu. Według niego, zawierając to porozumienie, Polska „redukuje się do roli głupca, który przyjmuje bon do niemieckiego sklepu z czołgami i chętnie zgadza się za niego zapłacić prawdziwymi pieniędzmi – w dodatku pożyczonymi na 40 lat od właściciela tego sklepu”.
Wynik? W Berlinie będziemy zmuszeni spłacać odsetki, nie mogąc nawet zrobić zakupów w innym kraju, a w przypadku sporu politycznego – jak zauważa Rachoń – „Nie będziemy mieli nawet szans na zebranie samych czołgów”. Co ważne, same Niemcy nie zamierzają korzystać z kredytów w ramach tego programu, gdyż mogą pozyskać środki na rynkach na lepszych warunkach.
Obrona Cenckiewicza i atak na „FürDeutschland”
Wpis Michała Rachonia jest bezpośrednią odpowiedzią na ataki skierowane pod adresem Sławomira Cenckiewicza. Przypomnijmy, że szef BBN spotkał się z krytyką m.in. Jakuba Wendy, który zarzucił mu m.in „nowe podejście do problematyki patriotyzmu” za promowanie zakupów z USA zamiast z Europy.
Rachoń zdecydowanie stoi za szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
„Sławomir Cenckiewicz ma oczywiście rację w swoich obawach i żaden odpowiedzialny polityk nie powinien zgodzić się na udział Polski w programie SAFE” – dodał. czytamy w poście Michała Rachonia.
Jednocześnie dziennikarz ostro krytykuje premiera Donalda Tuska, posługując się wymownym hashtagiem #FürDeutschland. Sugeruje, że szef rządu jest zadowolony z niemieckich instrukcji, które do tego doprowadziły „podjęcie decyzji w sprawie tego szkodliwego i niebezpiecznego finansowego „tsunami””.