Minister obrony narodowej powinien był już po pierwszym ataku w zeszłym roku zobowiązać Dowódcę Operacyjnego do zapewnienia skutecznej obrony powietrznej RP wszelkimi dostępnymi środkami, w tym z wykorzystaniem sił reagowania. Politycy jednak udają, że nic się nie dzieje i tak się dzieje – mówi portalowi Niezalezna.pl płk Marek Utracki, były zastępca szefa SKW, komentując kolejne wtargnięcie w polską przestrzeń powietrzną tzw. białoruskich balonów przemytniczych. „Jeśli dzisiaj nie możemy obronić się przed tak przyziemnymi elementami, jak balony, co się stanie, gdy wróg zaatakuje w znacznie bardziej niebezpieczny sposób?” – mówi Wojciech Skurkiewicz, senator RP Prawo i Sprawiedliwość (PiS)były wiceminister obrony narodowej.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w środę w nocy obiekty wleciały w polską przestrzeń powietrzną od strony Białorusi. Według informacji uzyskanych przez Niezalezna.pl obiektów mogło być ich aż około 40, jednak Dowództwo nie ujawniło dokładnej liczby. Otrzymaliśmy jedynie informację, że zakończyła się aktywność systemu radarowego, co wskazuje, że obiekty już spadły na ziemię.
Należy podkreślić, że tego typu zdarzenia wpisują się w katalog działań hybrydowych, z jakimi boryka się Polska na swojej wschodniej flance. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a siły i środki Sił Zbrojnych RP pozostają w gotowości do realizacji zadań związanych z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej. W oświadczeniu to podkreślono.
W środę, 28 stycznia 2026 r., w godzinach wieczornych ujawnionych w polskiej przestrzeni powietrznej obiektów nadlatujących z Białorusi. Lot wszystkich był nieprzerwanie monitorowany przez systemy radiolokacyjne Sił Zbrojnych RP.
W celu zapewnienia… pic.twitter.com/Kw58IyBHOV
— Dowództwo Operacyjne RSZ (@DowOperSZ) 29 stycznia 2026 r
Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej, nawiązał do wydarzeń we wschodniej Polsce w TV Republika podczas porannego programu Michała Rachonia.
„Te obiekty należy zestrzelić. Wojsko Polskie ma odpowiednią broń, żeby je zestrzelić. Są systemy przeciwdronowe, Straż Graniczna ma odpowiednie narzędzia. Dlaczego w tej sprawie nic się nie dzieje? To pytanie trzeba zadać rządzącym” powiedział Błaszczak.
„Będąc pasywnymi, zachęcamy agresora do eskalacji”
Niezalezna.pl poprosiła o komentarz w tej sprawie płk Marka Utrackiego, byłego zastępcę szefa SKW.
„Nie ma wątpliwości, że tego typu operacja, choć prowadzona z terytorium Białorusi, jest prowadzona za pełną zgodą i wiedzą Rosji” – dodał. – przypomina ekspert.
„Niestety, takie zdarzenia będą się nasilać, dopóki nie zaczniemy reagować w sposób uciążliwy dla agresora lub upokarzający w stosunku do własnych obywateli” – dodał. dodaje.
Zapytany, dlaczego Wojsko Polskie, pomimo posiadania odpowiedniej broni, nie zestrzeliwuje obiektów naruszających polską przestrzeń powietrzną, płk Utracki wskazuje na strach żołnierzy przed politykami.
„Minister obrony narodowej powinien był już po pierwszym ataku w zeszłym roku zobowiązać Dowódcę Operacyjnego do zapewnienia skutecznej obrony powietrznej RP wszelkimi dostępnymi środkami, w tym przy użyciu sił reagowania. Premier powinien z kolei oznajmić obywatelom, że Polska znajduje się w stanie konfliktu hybrydowego i że państwo przejmie na siebie odpowiedzialność za wszelkie potencjalne szkody. Po trzecie, Polska powinna zwrócić się do swoich sojuszników o dodatkowe wsparcie w systemach obrony powietrznej i walce elektronicznej” dodaje.
„Jeśli dzisiaj nie możemy obronić się przed tak przyziemnymi elementami, jak balony, co się stanie, gdy wróg zaatakuje w znacznie bardziej niebezpieczny sposób?” – ponownie podkreśla Wojciech Skurkiewicz, senator RP Prawo i Sprawiedliwość (PiS)były wiceminister obrony narodowej.
„Nie ma wątpliwości, że jest to sprawdzian naszych możliwości w zakresie wykrywania i radzenia sobie z takimi zdarzeniami. Ich celem jest sprawdzenie, jak zachowuje się Wojsko Polskie, jaka jest reakcja na potencjalne zagrożenia. Dziś ta daleko idąca powściągliwość w neutralizacji tych obiektów wyraźnie wskazuje, że tego typu wrogie działania będą kontynuowane w nadchodzących tygodniach i miesiącach” nasz rozmówca nie pozostawia wątpliwości.
„Poprzez bierność zachęcamy agresora do eskalacji działań. Jeżeli nie będzie skutecznej reakcji, bo wsadzenie pary myśliwców na służbie to jakiś żart, to będą kolejne prowokacje, które będą coraz poważniejsze. Trzeba się zastanowić, jak przeciwdziałać takim aktom. To trwa już zbyt długo i zakres tych wrogich działań jest zbyt szeroki” dodaje.