Do próby zamachu doszło w hotelu Washington Hilton podczas uroczystej kolacji, w której uczestniczyli prezydent Donald Trump, członkowie administracji USA i korespondenci Białego Domu. Uzbrojony napastnik próbował włamać się do punktu kontroli bezpieczeństwa, strzelając do agenta tajnych służb Stanów Zjednoczonych. Napastnik został zatrzymany. Żaden z uczestników nie odniósł obrażeń.
Na konferencji prasowej zwołanej po tym incydencie Donald Trump powiedział, że „nie przeszkodzi mi to w wygraniu wojny w Iranie”.
„Nie przeszkodzi mi to w wygraniu wojny w Iranie. Nie wiem, czy to miało z tym coś wspólnego. Naprawdę nie sądzę, na podstawie tego, co wiemy” – powiedział reporterom.
Wcześniej jednak zauważył, że „nigdy nie wiadomo”, czy incydent ma związek z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Ze wstępnych informacji wynika, że sprawca – 30-letnia nauczycielka z Kalifornii – prawdopodobnie działał sam.
Na razie negocjacje mające na celu osiągnięcie zawieszenia broni w Iranie utknęły w martwym punkcie.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragchi przybył z delegacją do Maskatu, stolicy Omanu, w sobotni wieczór. Wcześniej przebywał w Islamabadzie, gdzie spotkał się m.in. z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem. Nie odbyła się tam jednak druga tura rozmów z delegacją amerykańską.
Po opuszczeniu Islamabadu przez Abbasa Aragchi Donald Trump ogłosił, że odwołał planowany wyjazd swojego specjalnego wysłannika Steve’a Witkoffa i jego zięcia Jareda Kushnera do Pakistanu w celu rozmów z Iranem. Podkreślił jednak, że nie oznacza to wznowienia działań wojskowych przeciwko Iranowi.