Obecny premier Węgier Péter Magyar: Naród rosyjski nie stanowi zagrożenia

Dzień po historycznym zwycięstwie swojej partii w wyborach parlamentarnych na Węgrzech nowy premier Węgier Péter Magyar nakreślił swoją wizję polityki zagranicznej. Choć w przeciwieństwie do Viktora Orbána ostro krytykował reżim na Kremlu, to jego wczorajsze uwagi zwalniające „zwykłych Rosjan” z odpowiedzialności za imperializm budzą uzasadnione kontrowersje, zwłaszcza w zestawieniu z twardymi danymi.

Podczas wczorajszego wystąpienia lider zwycięskiej partii został bezpośrednio zapytany, czy postrzega Rosję jako zagrożenie dla Europy. Przyszły szef węgierskiego rządu udzielił jasnej odpowiedzi, choć z istotnym zastrzeżeniem.

„Tak! Uważam, że tak jest i myślę, że wszyscy to rozumieją” – odpowiedział Magyar, podkreślając, że jego ocena dotyczy wyłącznie rosyjskiego kierownictwa politycznego. Jak wyjaśnił: „Nie mówię o narodzie rosyjskim ani o kulturze rosyjskiej”.

Przyszły premier Węgier odniósł się także do historii, przypominając, że Węgry wielokrotnie stawały w obliczu rosyjskich zagrożeń w ubiegłym stuleciu, w latach dwudziestych XX wieku i podczas rewolucji 1956 roku. Przemówienie było także okazją do ostrej krytyki obecnego szefa dyplomacji partii Fidesz Pétera Szijjártó i jego bardzo bliskich kontaktów z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem.

„Nawet w piłce nożnej nie mogę wejść do szatni drużyny przeciwnej i wyjaśnić nasz plan gry. Tym bardziej nie do przyjęcia jest pomysł, że rosyjscy szpiedzy mogliby wejść do Ministerstwa Spraw Zagranicznych”

– podkreślił polityk, nazywając takie działania absolutnie niedopuszczalnymi.

Jednak utożsamianie zagrożenia wyłącznie z Władimirem Putinem i jego najbliższym otoczeniem jest dalekie od realiów panujących w samej Federacji Rosyjskiej. Badania opinii publicznej prowadzone systematycznie przez niezależne Centrum Lewady jednoznacznie pokazują, że tzw. zwykli obywatele popierają agresję zbrojną przeciwko Ukrainie i polityce imperialnej.

Oto najnowszy przegląd rosyjskiego poparcia społecznego dla działań ich armii, który wyraźnie kontrastuje ze słowami węgierskiego premiera:

marzec 2026: Według najnowszego sondażu opublikowanego niedawno przez Centrum Lewady aż 72,2% rosyjskich respondentów popiera działania rosyjskich sił zbrojnych na Ukrainie. Ponadto 57% uważa, że ​​rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną są „uzasadnione”.

grudzień 2025: Pod koniec ubiegłego roku poparcie dla działań okupantów deklarowało 73% ankietowanych. Tylko 18% obywateli wyraziło sprzeciw wobec przestępczych działań swojej armii.

Październik 2025: Jesienią odsetek zwolenników wojny sięgał aż 78% (przy czym 48% „zdecydowanie” popierało agresję, a 30% „w pewnym stopniu”). Największe poparcie dla działań zbrojnych odnotowano wśród mężczyzn (83%), mieszkańców samej Moskwy (83%) oraz widzów rosyjskiej telewizji (87%).

Choć badania z przełomu 2025 i 2026 roku wskazują, że ogólny odsetek Rosjan wyrażających chęć powrotu do negocjacji pokojowych rośnie (ponad 60% ankietowanych), niezależni analitycy konsekwentnie podkreślają istotne zastrzeżenie: zdecydowana większość zwolenników zawieszenia broni popiera rozmowy pokojowe jedynie pod warunkiem, że jakiekolwiek porozumienia zagwarantują Rosji utrzymanie kontroli nad nielegalnie zaanektowanymi terytoriami.

Dane te wyraźnie pokazują, że o ile zmiana władzy w Budapeszcie sygnalizuje zmianę stanowiska Węgier wobec władz Kremla, o tyle oddzielanie działań Władimira Putina od wspierania wojny w samym społeczeństwie rosyjskim jest całkowicie nieuzasadnione i niebezpieczne. „Zwykli” Rosjanie w przeważającej większości pozostają kręgosłupem umożliwiającym rosyjskiemu imperializmowi dalsze prowadzenie niszczycielskiej wojny w Europie Środkowo-Wschodniej.

Dodaj komentarz