Aby „legalnie” wypłacić Jolancie Sobierańskiej-Grendzie odszkodowanie w ramach zakazu konkurencji, Zarząd Województwa Pomorskiego w trybie pilnym zmienił uchwałę obowiązującą od ponad ośmiu lat. Zmiany dokonano zaledwie 10 dni przed objęciem przez nią urzędu Ministra Zdrowia, a dokument wszedł w życie… na dwa tygodnie przed jego formalnym przyjęciem.
Członek Zarządu Województwa Pomorskiego, z którym rozmawialiśmy, nie potrafił wyjaśnić, dlaczego tak się stało, twierdząc, że musi „odświeżyć sobie pamięć”. Dokładna wysokość odszkodowania jest do dziś trudna do ustalenia.
Minister wyjaśnia
W oświadczeniu majątkowym złożonym 24 lipca 2025 r. z chwilą objęcia urzędu Ministra Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda wykazała dochody w wysokości 321 000 zł, w tym 166 000 zł od Szpitali Pomorskich i 155 000 zł z umów cywilnoprawnych.
Jednak w jej zeznaniu majątkowym za cały rok 2025 w rubryce „inne uzyskane dochody” widnieje kwota około 725 tys. zł. Właśnie ta kwota wzbudziła wiele pytań.
W odpowiedzi na doniesienia mediów 1 lipca minister oświadczyła, że złożyła oświadczenie majątkowe za 2025 r., choć nie była do tego prawnie zobowiązana. Przypomniała, że została ministrem zdrowia 24 lipca poprzedniego roku, a „deklaracja obejmuje cały rok 2025”.
Wyjaśniła, że kwota wymieniona w oświadczeniu w pozycji „inne uzyskane przychody” w roku 2025 obejmuje m.in. „część stałą wynagrodzenia za rok 2025, część zmienną wynagrodzenia za rok 2024 oraz wynagrodzenie z tytułu zakazu konkurencji wynikające z kontraktu menedżerskiego zawartego ze Szpitalami Pomorskimi”.
Uchwała zmieniona w ostatniej chwili
Uchwała Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Pomorskie Szpitale Sp. z oo, obowiązująca od ośmiu lat (od 31 marca 2017 r.) i regulująca wynagrodzenie członków Zarządu, nie zawierała postanowienia o zakazie konkurencji.
Zmiana została wprowadzona na 10 dni przed objęciem przez Jolantę Sobierańską-Grendę urzędu Ministra Zdrowia 14 lipca ubiegłego roku. Dodano wówczas zapis mówiący, że „członek Zarządu w trakcie kadencji podlega zakazowi konkurencji”.
Co ciekawe, w artykule 10 uchwały czytamy:
„Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia, ze skutkiem prawnym od dnia 1 lipca 2025 r.”
Innymi słowy, weszło w życie na dwa tygodnie przed faktycznym przyjęciem.
Uchwałę podjęło Zgromadzenie Wspólników Pomorskie Szpitale Sp. z oo, najwyższy organ decyzyjny spółki nadzorujący szpitale m.in. w Gdyni, Wejherowie i Kościerzynie. Organ reprezentuje właścicieli – przede wszystkim samorząd województwa pomorskiego – i podejmuje kluczowe decyzje dotyczące finansów, strategii i nominacji do Zarządu.
W skład Walnego Zgromadzenia wchodzi wyłącznie Zarząd Województwa Pomorskiego, który reprezentuje 100% udziałów posiadanych przez samorząd województwa. W praktyce uprawnienia te wykonuje bezpośrednio marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk lub wyznaczony przez niego członek Zarządu Województwa.
„Muszę odświeżyć pamięć”
Niezależna.pl próbowała skontaktować się w tej sprawie z marszałkiem województwa pomorskiego Mieczysławem Strukiem z Koalicji Obywatelskiej, ale bezskutecznie. Dotarliśmy jednak do Adama Gawrylika z PSL, członka Zarządu Województwa Pomorskiego.
Zapytaliśmy go, jakie okoliczności doprowadziły do zmiany uchwały w sprawie wynagradzania członków Zarządu Pomorskich Szpitali.
„Skieruję Pana w tej sprawie do rzecznika prasowego” – odpowiedział.
Kiedy nalegaliśmy, aby jako samorządowiec, który współdecydował o nowelizacji wprowadzającej zakaz konkurencji, sam wyjaśnił sprawę, Gawrylik poprosił o przesyłanie pytań drogą elektroniczną.
„Muszę dokładnie odświeżyć sobie pamięć” – oznajmił, deklarując, że odpowie „kiedy wrócę do biura”.
Nigdy tego nie robił.
Zamiast tego otrzymaliśmy wiadomość od pracownika urzędu, w której podano jedynie, że nasza korespondencja „została przekazana do Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego”.
Wynagrodzenie za służbę publiczną
Nie wiadomo dokładnie, ile odszkodowania Sobierańska-Grenda otrzymała od Pomorskich Szpitali w ramach zakazu konkurencji.
Gazety Wyborczej szacuje kwotę na 134 000 zł, natomiast redaktor naczelny Gazety Gdańskiej szacuje, że mogła ona sięgać nawet 191 tys. zł. Do tej kwoty należy doliczyć około 12 000 zł za niewykorzystany urlop wypoczynkowy i prawie 11 000 zł dodatku samochodowego.
„Uzgodnili, że po ośmiu latach, tuż przed jej wyjazdem – w zasadzie oferta z ostatniej chwili – zostanie dodany sześciomiesięczny zakaz konkurencji w wysokości 100 proc. stałego wynagrodzenia pani Sobierańskiej-Grendy” – powiedział w telewizji Republika redaktor Marek Formela.
„Zarząd Województwa Pomorskiego zmienił uchwałę w sprawie wynagrodzenia Zarządu Pomorskich Szpitali, aby zgodnie z prawem zapłacić kwotę 191 000 zł, która wywołała takie oburzenie, ponieważ zakaz konkurencji dotyczy szpitali, ale nie dotyczy służby publicznej w polskim rządzie”.
„Jeśli więc to jest część umowy – rodzaj wynagrodzenia za poświęcenie się służbie publicznej – to powinni o tym wiedzieć wszyscy Polacy” – podkreślił.
„Zaczęli manipulować datami”
Doktor Piotr Kusznieruk, Rektor Warszawskiej Akademii Medycznej PWSZ, powiedział Niezależna.pl, że należy zbadać, „czy ta decyzja została podjęta w trakcie negocjacji i czy uchwała została podjęta w złej wierze”.
„Daty są zbyt zbliżone, a mechanizm jest nieco zaskakujący, ponieważ uchwała została podjęta z mocą wsteczną. Moim zdaniem, jeśli uchwała stanowi prawo miejscowe, to prawo to nie może działać z mocą wsteczną. Narusza to podstawową zasadę polskiego porządku prawnego” – stwierdził.
„Moim zdaniem wszystkie te okoliczności należy dokładnie zbadać. Ktoś wyraźnie zaczął manipulować datami, aby oddalić datę wejścia w życie uchwały od daty powołania ministra. Wszystko, co dzieje się wokół tej pani, w tym szpitalu, jest niezwykłe” – dodał.
Według Kusznieruka organy ścigania „takie jak Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) powinny jasno zbadać tę sprawę”.
„Tu jest zbyt wiele niejasności, w grę wchodzą publiczne pieniądze. Należy także sprawdzić, czy podejmowanie takich decyzji nie stanowiło naruszenia dyscypliny finansów publicznych i czy podobne przypadki nie miały już wcześniej miejsca” – stwierdził dr Piotr Kusznieruk.
„W przypadku szpitali publicznych nie ma konkurencji o rynek, bo jest jeden płatnik. Nie ma też konkurencji między właścicielami, bo zazwyczaj jest jeden właściciel monopolistyczny. Dlatego podpisywanie tego rodzaju umów o zakazie konkurencji jest moim zdaniem fikcją. To wypaczenie lub nadużycie prawa” – podsumował.