Islandia odrzuca negocjacje z UE. Niemiecka prasa: Urzędnicy, a nie ludzie, powinni decydować

„Wynik referendum w Islandii to porażka nie tylko islandzkiego rządu pod przewodnictwem premiera Kristrúna Frostadóttira, ale także całej Unii Europejskiej w odległej Brukseli” – dodał. zauważa Michael Neudecker, komentator niemieckiego Suddeutsche Zeitung. Jego zdaniem politycy muszą wziąć odpowiedzialność za decyzję o rozpoczęciu rozmów z UE.

W sobotnim referendum 52,8 proc. Islandczyków głosowało przeciwko wznowieniu rozmów z UE w sprawie członkostwa w bloku, a 47,2 proc. głosowało za.

„Brytyjskie referendum w sprawie UE było największym błędem politycznym popełnionym przez rząd europejski w ostatniej dekadzie. Konsekwencje głosowania w sprawie Brexitu w 2016 r. były dalekosiężne i negatywne, zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Brexit stał się tak ostrzegawczym przykładem, że wydawało się, że żaden inny rząd nie byłby tak naiwny, aby obarczać swoich obywateli tak daleko idącą decyzją. Czyż nie?” To jest to Suddeutsche Zeitung napisał w poniedziałek.

„A jednak islandzki rząd zrobił dokładnie to” – kontynuuje komentator gazety Michael Neudecker. Pytanie zadawane wyborcom w referendum i okoliczności były wprawdzie odmienne od tych w Wielkiej Brytanii, ale również w Islandii kwestią było przyjęcie lub odrzucenie UE. Wynik był podobny do głosowania w sprawie Brexitu – 53 procent przeciw i 47 procent za.

„Wynik głosowania to porażka nie tylko islandzkiego rządu pod przewodnictwem premiera Kristrúna Frostadóttira, ale także całej Unii Europejskiej w odległej Brukseli” – dodał. – pisze komentator.

Premier opowiadał się za rozmowami z UE ze względów bezpieczeństwa kraju i perspektywy przyjęcia euro jako wspólnej waluty. Islandczycy radzą sobie jednak dobrze gospodarczo, są członkami NATO i mają dostęp do jednolitego rynku UE. „Ci, którzy radzą sobie dobrze, nie widzą powodu, aby cokolwiek zmieniać” – podsumowuje autor.

Według Suddeutsche Zeitung, politycy – premier i rząd – muszą wziąć odpowiedzialność za decyzję o rozpoczęciu rozmów z UE. Przerzucanie tej odpowiedzialności na ludzi jest „niezrozumianą demokracją” – podsumowuje komentator.

Dodaj komentarz