Rosja zmuszona do dotknięcia rezerw: Tomasz Sakiewicz w sprawie prawdziwej sytuacji Moskwy

Omawiając Rosję i potencjalne warunki zawarcia pokoju, warto zrozumieć jej faktyczną sytuację. Gospodarka, dane demograficzne i zdolności produkcyjne branży zbrojeniowej będą coraz bardziej podawać decyzje Kremla, pisze Tomasz Sakiewicz w najnowszym numerze Gazeta Polska.

Rosja była w stanie rozpocząć wojnę, ponieważ przez ponad dwadzieścia lat krwawej rządów Putina Zachód, zwłaszcza Europa, zapewniła Moskwowi ogromne ilości obcej waluty, na rzędu setek miliardów dolarów rocznie, jednocześnie uzależniając własne gospodarki od rosyjskich węglowodorów. W tym czasie Putin wykorzystał zachodnie pieniądze, aby wzmocnić swoją pozycję wewnętrzną, modernizować części gospodarki i, jak wierzył, odbudowuje armię.

Jednocześnie zaczął gromadzić rezerwaty finansowe, które dziś wynoszą 680 miliardów dolarów. Rezerwy te wciąż rosły zaledwie kilka miesięcy temu. Może się więc wydawać, że Rosja może prowadzić wojnę przez wiele lat, ponieważ ma fundusze.

Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Prawie połowa rezerw rosyjskich jest zamrożoną na Zachodzie, które najprawdopodobniej nie zostaną zwrócone. Druga połowa to dosłownie góra złota. Aż 65% rezerw Rosji faktycznie kontroluje w tym metalu szlachetnym. To prawdziwe źródło niedawnego „cudu” rosnących rezerw rosyjskich. Wartość złota wzrosła o około 20% w ostatnich miesiącach. W rzeczywistości Rosjanie najprawdopodobniej już wyciągają swoje rezerwy, ale jest to zasłonięte rosnącą wartością złota. Jeśli zaczną sprzedawać na dużą skalę, mogliby zdestabilizować swoją cenę na rynkach globalnych, co przyspieszyłoby wyczerpanie ich rezerw. I teraz zbliżają się do momentu tej decyzji.

Sytuacja demograficzna Rosji staje się równie niepokojąca. W ciągu ostatnich pięciu lat kraj spadł o trzy miliony ludzi. Chociaż nie pozbawiło to go „pasz armat”, coraz bardziej utrudnia produkcję przemysłową. Rosja musi importować tanią siłę roboczą z krajów azjatyckich, z wszystkimi niebezpiecznymi konsekwencjami. Najbardziej uderzające straty są widoczne wśród młodych mężczyzn w wieku poborowym, z których wielu po prostu ucieka z kraju.

Przemysł obrony, pomimo „wzrostu”, który zaskoczył świat, również ma poważne problemy. Rosyjskie czołgi są dobrym przykładem. W ciągu trzech lat rosyjskie fabryki dostarczyły z przodu około dwóch tysięcy czołgów. Jest to rzeczywiście w porównaniu z zdolnościami produkcyjnymi NATO, nawet kilka razy więcej. Problem polega na tym, że mniej niż 200 z nich zostało w rzeczywistości nowo wyprodukowanych, zaledwie kilkadziesiąt rocznie. Rosja nie może wyprodukować więcej. Cud masowej produkcji opiera się przede wszystkim na odnawianiu i modernizacji starego sprzętu, niektórzy z 60 lat. Ułatwia to niszczenie i zwiększenie śmiertelności rosyjskich żołnierzy. Zbiorniki to tylko jeden przykład. Rosja wykorzystuje wiele innych urządzeń importowanych z Chin, Korei Północnej i Iranu. Ale to kosztuje. A cena utrzymania wojny wzrośnie coraz szybciej.

Musimy o tym pamiętać, ponieważ to Zachód ma teraz zalety, które może użyć do dokręcenia śrub na Putinie, pomimo tragicznej sytuacji Ukrainy, która niestety pod każdym względem jest jeszcze bardziej krwawiona.