Poważnie Ill Dominik B., w areszcie orzeczeniem sądowym na wniosek prokuratury, pozostanie tam dłużej. Pomimo utraty widzenia w jednym oku, postępowej ślepoty w drugiej i pilnej potrzebie operacji, prokurator nie wykazał litości. Co więcej, adwokaci Dominika B. nie zostali nawet powiadomieni o decyzji o przedłużeniu jego zatrzymania.
Dominik B. został zatrzymany w związku z dochodzeniem w sprawie domniemanych nieprawidłowości w rządowej agencji ds. Rezerw strategicznych. Prokurator oskarżył go o pięć przestępstw, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pomagając w nadużywaniu władzy i praniu pieniędzy. Podczas zatrzymania jego zdrowie poważnie pogorszyło się: stracił widzenie w jednym oku i w drugiej ślepa.
Mimo to prokurator Karol Zok wezwał Dominika B. i innych podejrzanych o postępowanie, że – według jego adwokata, Krzysztofa Wąsowskiego – nie przyczynił się nic do śledztwa.
„Zakończyli całkowitą porażkę, ponieważ podejrzani po prostu skorzystali z prawa do milczenia (co, biorąc pod uwagę poważną chorobę Dominika, było całkowicie przewidywalne – podczas ostatniego postępowania nie był w stanie przeczytać mu przedstawionych dokumentów, a nawet protokołu tej sesji). Prawdopodobnie po prostu usprawiedliwić konieczność zachowania poważnie zła podejrzana w izolacji.
Poinformował również, że obrona pana Dominika dowiedziała się z regionalnego sądu Warszawskiego, że prokurator Zok złożył tam wniosek o rozszerzenie zatrzymania poważnie chorego człowieka.
„Prokurator Zok zdecydował, że nie musi ujawniać swojego wniosku o obronę. Dlaczego mieliby… mieć więcej czasu na przeanalizowanie rozumowania zawartego w tym złożeniu proceduralnym” – zauważył Wsowski.
Dodał, że do tej pory prokurator nie zareagował na wniosek obrony o natychmiastowe uwolnienie Dominika B. z aresztu z powodu wyraźnego pogorszenia jego zdrowia. Nie udało mu się również ujawnić obrony opinii pooperacyjnej profesora okulistycznego mianowanego przez prokuraturę.