Rząd Donalda Tuska uderza na ślepo w amerykański biznes. W desperackiej próbie załatania budżetu – i pod naciskiem lobbystów – poprzez agresywne opodatkowanie drenuje kluczowe przedsiębiorstwa najważniejszego światowego sojusznika Polski. Po wycelowaniu w cyfrowych gigantów, którym od przyszłego roku może grozić specjalny podatek, rząd skupił się teraz na największym amerykańskim inwestorze w polskim sektorze tytoniowym. Ministerstwo Finansów planuje potrójne opodatkowanie nowego urządzenia parowego Philip Morris.
Od 1 września wszystkie jednorazowe e-papierosy (praktycznie wszystkie pochodzą z Chin) objęte są dodatkową akcyzą w wysokości 40 zł. Wprowadzony przez Ministerstwo Finansów podatek ten był ratunkiem dla byłej minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która nie zdołała powstrzymać fali słodkich, jednorazowych waporyzatorów produkowanych w Chinach. Ponad 90% wszystkich e-papierosów na świecie pochodzi z Chin. Jak podaje samo Ministerstwo Zdrowia, produkty te są szeroko stosowane przez dzieci i młodzież. Ponad połowa polskich uczniów szkół średnich przyznaje się do „vapingu”, podając jako główną zaletę słodkie smaki.
Ministerstwo Finansów wydawało się znaleźć rozwiązanie salomońskie: nałożyło 40 zł akcyzy na wszystkie urządzenia do odparowywania nikotyny, w tym e-papierosy wielokrotnego użytku i podgrzewacze do tytoniu. Celem było ograniczenie szalejącego rynku e-papierosów w Polsce, zdominowanego przez chińskich producentów. Od 1 września słodkie zaciągnięcie się waporyzatorem stało się po prostu za drogie dla dzieci.
Jak na ironię, choć Chiny zakazały używania w domu owocowych e-papierosów, zalewają nimi zachodnie rynki. Ich głównym celem są Stany Zjednoczone. Natalie Winters, czołowa korespondentka Białego Domu, poinformowała niedawno, że władze amerykańskie skonfiskowały w ciągu jednego tygodnia ponad 600 000 chińskich e-papierosów.
„Chiny zabijają Amerykanów fentanylem i zatruwają nas waporyzatorami”, Winters ostrzegł na X.
Polscy dystrybutorzy chińskich e-papierosów szybko dostosowali się do nowych przepisów. Rozpoczęli import z Chin nowych wersji jednorazowych waporyzatorów – zaprojektowanych specjalnie z myślą o ominięciu nowych przepisów polskiego rządu.
Co robią chińscy producenci? Rozbierają e-papierosy na poszczególne elementy. Ponieważ nowe prawo nakłada podatek w wysokości 40 zł na „zestaw części”, sprytni chińscy producenci sprzedają teraz komponenty osobno. Konsumenci mogą teraz kupić chińską cewkę, akumulator i zbiornik na płyn osobno – bez dodatkowego podatku i bez wkładu do polskiego budżetu.
Podczas gdy producenci przechytrzyli organy podatkowe, lobbyści zajmujący się e-papierosami grali na własną rękę. Zrzucili winę za niepowodzenia regulacyjne na amerykańską firmę Philip Morris International. Amerykański gigant wprowadził do Polski nowego e-papierosa wielokrotnego użytku i od początku płaci 40-złową akcyzę zarówno na urządzenie, jak i na płyn. Jednak lobbyści reprezentujący chińskie firmy nie byli usatysfakcjonowani. Zażądali od firmy zapłaty 40 zł nie tylko za każde urządzenie, ale także za każdy dołączony do niego zbiornik – co w efekcie podwoiło podatek.
Tymczasem chińskie firmy nadal sprzedają swoje produkty w częściach, bez podatku.
Wystarczyło publiczne oskarżenie ze strony tzw. Związku Pracodawców Branży Vapingowej, ZPBV) – grupy interesów reprezentującej chińskich dystrybutorów – twierdzącej, że nowe urządzenie Philip Morris obchodzi prawo. Ministerstwo Finansów na czele z Andrzejem Domańskim wpadło w panikę. Obawiając się oskarżeń o faworyzowanie Amerykanów, stanęła po stronie Chińczyków. Dzieje się tak pomimo faktu, że Philip Morris otrzymał już potwierdzenie z Krajowej Informacji Skarbowej, że jego produkt jest w pełni zgodny z nowymi przepisami.
Teraz Ministerstwo Finansów planuje ponowne otwarcie ustawy – a konkretnie wprowadzenie podwójnego podatku (2×40 zł) na amerykański produkt. Byłoby to bezprecedensowe posunięcie na rynku e-papierosów: ponowne otwarcie przepisów tylko w celu podwójnego opodatkowania produktu jednej firmy, co ostatecznie wiązałoby się z potrójnym podatkiem.
Oczekuje się, że parlament przyjmie nowe przepisy do końca roku. Pozostaje pytanie: czy Ministerstwo zajmie się także nielegalnymi praktykami chińskich producentów, których pomysłowość nie zna granic? Niektórzy oferują obecnie zbiorniki wielokrotnego użytku z zaworami, dzięki którym konsumenci mogą uzupełniać waporyzatory w nieskończoność – podczas gdy firma płaci podatek w wysokości 40 zł tylko raz.
Amerykańskie firmy i ich inwestycje stanowią dla Polski dodatkową warstwę bezpieczeństwa. Nie trzeba dodawać, że armia amerykańska chroni także interesy gospodarcze Ameryki i inwestycje zagraniczne. Rząd Tuska stoi teraz przed wyborem: wspierać firmy z Chin czy ze Stanów Zjednoczonych? I czy jest przygotowany na poniesienie konsekwencji prawnych? Przecież amerykańskie inwestycje w Polsce chroni Traktat o stosunkach biznesowych i gospodarczych z 1990 roku, w którym Rzeczpospolita Polska zobowiązała się do zapewnienia, cytat: „sprawiedliwe i równe traktowanie inwestycji i działalności handlowej” w sprawach podatkowych.