Choć politycy z obozu Donalda Tuska deklarują, że obecność amerykańskich żołnierzy zwiększa bezpieczeństwo Polski, coraz częściej przekonują, że rozmieszczenie ich w kraju wiązałoby się z ogromnymi kosztami dla budżetu państwa. Ci sami politycy przekonują, że pożyczka, którą Polska zaciąga obecnie w ramach programu SAFE, jest sukcesem. Debata nasiliła się po sygnałach ze Stanów Zjednoczonych o możliwym przerzuceniu części wojsk z Niemiec do Polski – scenariusza, którego Donald Trump nie wyklucza, a który aktywnie realizuje prezydent Karol Nawrocki.
Pentagon ogłosił niedawno decyzję o wycofaniu około 5000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Operację ma przeprowadzić w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Zapytany o przyczyny tej decyzji Donald Trump nie odpowiedział wprost, ale dodał, że liczba żołnierzy amerykańskich w Niemczech pozostanie wyższa od podanej. Niedawno zapytany o propozycję Polski dotyczącą przemieszczenia wycofywanych wojsk do Polski, amerykański przywódca odpowiedział: „Polska by tego chciała”.
„Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem (Karolem) Nawrockim, pamiętacie, wspierałem go i wygrał, mimo że był daleko w tyle. To świetny zawodnik i wspaniały facet, bardzo go lubię, więc jest to możliwe. „ dodał.
Zapytany, czy zamierza to zrobić, Trump odpowiedział, że tak „móc” zrób to.
Warto przypomnieć, że niedawno prezydent Karol Nawrocki zasygnalizował amerykańskiemu przywódcy chęć przyjęcia wojsk amerykańskich w polskich bazach. Przywódcy rozmawiali na ten temat przy okazji uwolnienia Andrzeja Poczobuta. Współpracownicy prezydenta Nawrockiego unikali jednoznacznych deklaracji w sprawie jakichkolwiek porozumień. W tym kontekście warto także przypomnieć niedawną wypowiedź polskiego premiera Donalda Tuska, który wyraził zaniepokojenie scenariuszem „zabrania żołnierzy z Niemiec”.
„Prawdopodobnie nie powinniśmy jako państwo ich zabierać. (…) Nie pozwolę, aby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do podważania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim” – dodał. – powiedział dziennikarzom.
Chcą tego, ale… nie do końca
Wypowiedzi Tuska i Trumpa, prezentujące dwie różne narracje, są szeroko komentowane w przestrzeni medialnej. Część polityków Koalicji 13 Grudnia, a także środowiska ją wspierające, podkreślając znaczenie bezpieczeństwa gwarantowanego przez siły amerykańskie, próbują spojrzeć na sprawę z nieco innej – finansowej – perspektywy. Sugerują, że utrzymanie wojsk amerykańskich w Polsce wiązałoby się z ogromnymi kosztami.
Wczoraj w Polsat News były prezydent Bronisław Komorowski, który popiera rząd Tuska, stwierdził: „Polska płaci za każdego amerykańskiego żołnierza”.
„Tak więc z biznesowego punktu widzenia jest to oczywiście dobry interes dla Stanów Zjednoczonych. Dla nas, moim zdaniem, zysk jest niewielki, a kłopoty duże” dodał.
Jego zdaniem realizacja takiego scenariusza oznaczałaby m.in „gwarantuje politykę prezydenta Donalda Trumpa wobec Europy”.
Podobną argumentację przedstawił dziś na tym samym kanale poseł do Parlamentu Europejskiego Krzysztof Śmiszek z RP Nowa Lewica (Nowa Lewica).
„W naszym interesie jest, żeby ci żołnierze tu byli. Mamy już tysiące żołnierzy amerykańskich, ale rotacyjnie. Mamy bazę. Jest infrastruktura. Na koniec jeszcze jedno – bo wszyscy mówimy: jak najwięcej amerykańskich żołnierzy – zgadzam się z poseł Bocheński – jest zagrożenie i potrzebujemy zdolności odstraszania. Ale utrzymanie amerykańskich czy zagranicznych sił zbrojnych na naszym terytorium też nas kosztuje. To nie jest tak, że Amerykanie jadą do jakiegoś kraju i wydają swoje miliardy dolarów. Nie, my to zrobimy. wydawać miliardy złotych” powiedział.
Kontynuował: „Musimy wydać i już wydajemy setki miliardów złotych na obronność. Chciałbym, aby nasi widzowie wiedzieli, że obecność i wzywanie amerykańskich żołnierzy ma swoje zalety, bo będzie bezpieczeństwo, ale i wady – bo będziemy wydawać miliardy.”