Literacka Nagroda Nobla dla „Bolka”! Tomasz Łysiak o „niepiśmiennym” współpracowniku Służby Bezpieczeństwa

Fallaci, która przeprowadziła dziesiątki wywiadów z wybitnymi osobistościami świata polityki, spotkała kiedyś Lecha Wałęsę, głównego idola ruchów wolnościowych czasów komunizmu, zarówno w Polsce, jak i na świecie. I była głęboko rozczarowana.

Dwa tygodnie temu minęło dokładnie 20 lat od śmierci Oriany Fallaci. Dziennikarz wywodzący się z liberalnej, lewicowej elity włoskiej i europejskiej odważył się – po islamistycznych atakach na Bliźniacze Wieże w Nowym Jorku i późniejszych atakach terrorystycznych dokonanych przez muzułmanów w Europie – napisać o zagrożeniu, jakie stwarza nie tylko terroryzm islamski, ale także – a może przede wszystkim – możliwość przejęcia władzy przez przywódców lub partie islamskie w najważniejszych krajach cywilizacji zachodniej. Pisała także z wściekłością i odwagą o tym, jak Europa i Zachód zostały pozbawione dumy, tożsamości i siły, jak Europejczycy zapominali o swoich korzeniach i jak to czyniło ich tchórzliwymi i słabymi („Wściekłość i duma”, „Siła rozumu” itp.). Co więcej, ta pisarka i dziennikarka oświadczyła, że ​​jako osoba lewicy politycznej, która nie wierzy w Boga, wierzy jednak w siłę i wyjątkowe piękno ideałów chrześcijańskiej miłości i miłosierdzia jako ważnych elementów ogólnej tożsamości współczesnej Europy. Nie trzeba dodawać, że to wyobcowało ją z własnego środowiska i przez wielu stała się znienawidzona.

Przypomina to trochę przypadki Żydów, którzy krytykowali użycie oskarżenia o „antysemityzm” jako broni propagandowej – etykiety, którą można przypisać każdemu, kto ośmieli się powiedzieć cokolwiek o Izraelu. Zawsze byli i nadal są bezpośrednio poddawani ostracyzmowi ze strony „swoich”. Rzecz w tym, że krytyka płynąca z własnego środowiska najbardziej boli i ma silniejszy „oddźwięk”. Dlatego się z tym walczy, niezależnie od tego, która społeczność jest w to zaangażowana.

Fallaci, która przeprowadziła dziesiątki wywiadów z wybitnymi osobistościami świata polityki, spotkała kiedyś Lecha Wałęsę, głównego idola ruchów wolnościowych czasów komunizmu, zarówno w Polsce, jak i na świecie. I była głęboko rozczarowana. „Kiedy pomyśli się na przykład, że pijak taki jak Jelcyn był carem, a ignorant taki jak Wałęsa był symbolem wolności, nogi się uginają”.

„Wałęsa był próżnym, pretensjonalnym, pewnym siebie ignorantem” napisała później.

Istnieje jednak zasadnicza różnica między tym, co Fallaci zauważyła na temat Wałęsy wiele lat temu, a tym, co wiemy dzisiaj. Po pierwsze, jest kwestia rzekomej współpracy Wałęsy z SB. Po drugie, są cechy, które wówczas zidentyfikowała, a które w dziwny sposób przez dziesięciolecia były niezauważane przez wielu Polaków – próżność, pewność siebie, pretensjonalność i arogancja. Cechy te stały się jeszcze bardziej widoczne, zwłaszcza po jego prezydenturze oraz po wielu wyróżnieniach, nagrodach i pochwałach, którymi zasypał go – i nadal zasypuje – establishment.

Zabawnym tego śladem jest fakt, że po umorzeniu przez prokuratorów śledztwa przeciwko niemu, utrzymując, że jest faktycznie „analfabetą”, Lech Wałęsa napisał na Facebooku, że przez wiele lat tak naprawdę nie pisał ani poezji, ani prozy.

Co za wstyd. Mógł sięgnąć po kolejną Nagrodę Nobla – tym razem w dziedzinie literatury. Za poezję i prozę pisaną pod pseudonimem artystycznym „Bolek”.

Dodaj komentarz