Kijów wyraźnie dąży do pogłębienia konfliktu z Polską i upokorzenia naszego państwa i narodu. W tym kierunku zmierza m.in. „propozycja” wysunięta właśnie przez byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę. W pięciopunktowym planie rozwiązania „sporu” z Polską ukraiński polityk nie wspomniał ani słowem o zbrodniach Ukraińskiej Powstańczej Armii, ani nie wspomniał o skandalicznej decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który nazwał od tej ludobójczej formacji jedną z elitarnych jednostek swojej armii. Zamiast tego Poroszenko zasugerował, że Polska powinna zapomnieć o okrucieństwach UPA, zapewniając jednocześnie Ukrainie dalsze zastrzyki finansowe. „Plan” Poroszenki trudno postrzegać inaczej niż zwykłą bezczelność.
„Przyszłość nie powinna być zakładnikiem przeszłości. Zwłaszcza, że to nie przeszłość jest przyczyną kryzysu w stosunkach dwustronnych, ale problemy wewnętrzne, populizm i pogoń za sondażami”– napisał były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko (cytat ten i kolejne cytujemy za dziennikiem „Fakt”). Polityk, który niedawno – w geście solidarności z Zełenskim – zwrócił do Warszawy przyznany mu niegdyś Order Orła Białego, przedstawił swój pięciopunktowy plan rozwiązania tego, co określił jako „spór z Polską”.
„Nasza wspólna historia jest zbyt skomplikowana, pełna wzajemnych pretensji i zniewag i nikt nie wymyślił dotychczas lepszego remedium niż «wybaczamy i prosimy o przebaczenie». Przyszłość nie powinna być zakładnikiem przeszłości. Tym bardziej, że to nie przeszłość jest przyczyną kryzysu w stosunkach dwustronnych, ale problemy wewnętrzne, populizm i pogoń za sondażami”– napisał Petro Poroszenko, dodając, że „Ukrainy nie stać na luksus kłótni z Polską. Polski nie stać na luksus kłótni z Ukrainą. Walczymy o niepodległość i byt ukraińskiej państwowości i musimy chronić każdego sojusznika, każdy instrument, każdą okazję. Rosja będzie tylko przyklaskiwać każdemu wzajemnemu sporze, każdemu nieostrożnemu słowu, każdemu nowemu skandalowi. „
Co kryje się za tymi wzniosłymi, choć w istocie pustymi słowami? Poroszenko ujawnił to w swoim pięciopunktowym planie. Zawierał propozycje dot „położyć kres publicznej eskalacji (sporu), przeprowadzić audyt polityki Ukrainy wobec Polski, przywrócić profesjonalną dyplomację, oddzielić emocje od interesu narodowego i zapewnić obiecane otwarcie w lipcu wszystkich klastrów negocjacyjnych z Unią Europejską”.
I właśnie ta ostatnia kwestia jest dla Poroszenki najważniejsza, co sam dał do zrozumienia, dodając to „To zależy także od Warszawy i nie można lekceważyć ryzyka z tym związanego”.
Mówiąc wprost, „propozycja” byłego prezydenta Ukrainy (i na pewno nie tylko jego) sprowadza się do jednego: Polska ma zapomnieć o zbrodniach UPA, w milczeniu przyjąć gloryfikację tej ludobójczej formacji i zapłacić Kijowowi, bo przecież „Ukraina broni Europy przed Rosjanami”.
Trudno postrzegać te sugestie jako coś innego niż prymitywny szantaż.