W piątek policja przeprowadziła brutalną operację w biurze Adama Borowskiego wobec uczestnika protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Wiele godzin później prawnik nadal nie może skontaktować się ze swoim klientem. Policja twierdzi, że „zatrzymany odmawia kontaktu z obrońcami”.
„Rzecznik policji powiedział, że dalsze postępowanie z zatrzymanym odbędzie się dzisiaj, 17 października. Nie podał terminu, co w praktyce oznacza, że postępowanie toczy się bez obecności obrońców” – napisał adwokat Bartosz Malewski, wyznaczony przez żonę Piotra do jego reprezentowania.
Tomasz Sakiewicz wyraził zaniepokojenie sytuacją.
„Nie wiem, jak lekarz mógł pozwolić na zabranie pacjenta w takim stanie. Nie rozumiem, dlaczego mimo upływu tylu godzin od jego zatrzymania nie miał kontaktu z prawnikiem ani z bliskimi. Zaczynam się obawiać najgorszego…”
Adwokat Magdalena Prządka-Leszczyńska złożyła skargę, w której zarzuca, że policjanci biorący udział w akcji mogli dopuścić się przestępstwa. Policja w dalszym ciągu odmawia obrońcy dostępu do zatrzymanego i nie ujawniła miejsca jego pobytu.
Funkcjonariusz dyżurny policji nie wiedział, czy zatrzymany przebywał na terenie obiektu.
Z relacji naocznych świadków wynika, że zatrzymany uczestnik protestu pod namiotami stracił przytomność. W drzwiach prowadzących do budynku widoczna była także rozbita szyba. Mężczyzna został zabrany przez pogotowie, leżał skuty kajdankami na noszach.
Tuż po północy adwokat Bartosz Malewski przedstawił wstępny opis sytuacji. Jak poinformował funkcjonariusz komisariatu przy ul. Wilczej, „zatrzymany odmawia kontaktu z obrońcami”.
„Dotarłem do Komendy Stołecznej Policji Warszawskiej na Nowolipie, gdzie Piotr miał zostać przeniesiony z ulicy Wilczej i gdzie miały się toczyć procedury z jego udziałem, a my uczestniczyliśmy w roli obrońców. Przez dwie godziny nikt nie schodził z nami, żeby z nami porozmawiać. Z funkcjonariuszem dyżurnym kontaktowaliśmy się jedynie telefonicznie. Funkcjonariusz twierdził, że nic nie wie, łącznie z tym, czy zatrzymany w ogóle jest w komendzie” – napisał.
„Po dwóch godzinach przyszedł do nas policjant z Wilczej Marek Gruchała i powiedział, że zatrzymany odmówił kontaktu z obrońcami. Podkreślam, że żona zatrzymanego udzieliła tymczasowego zezwolenia na jego obronę. Zażądaliśmy bezpośredniego kontaktu, aby zatrzymany mógł sam potwierdzić tę relację. Nie pozwolono nam tego” – dodał.
Prawnicy wrócili na Wilczą, gdzie w napiętej atmosferze dyżurna poinformowała ich, że „wszelkie informacje zostały już przekazane”.
„Po godzinie wyszedł rzecznik i powtórzył informację, że zatrzymany nie chce mieć kontaktu – nie tylko z obrońcami, ale z kimkolwiek, łącznie z jego żoną. Rzecznik policji powiedział, że dalsze postępowanie z udziałem zatrzymanego odbędzie się dzisiaj, 17 października. Nie podał terminu, co w praktyce oznacza zapowiedź, że postępowania te będą prowadzone bez obecności obrońców” – napisał w mediach społecznościowych Malewski.