Skąd wzięła się sprawa cholery w pobliżu granicy niemieckiej? „To bardzo zwracająca uwagę na chorobę”

Po raz pierwszy od sześciu lat w Polsce wykryto przypadek cholery, w pobliżu granicy niemieckiej. Starsza kobieta zachorowała, mimo że nie podróżowała za granicą–ktokolwiek z jej bezpośredniego otoczenia.

Sprawa już wywołuje powszechną dyskusję. „Zbieg okoliczności? Nie sądzę” – to zdanie jest często powtarzane. Wielu wskazuje na bliskość granicy niemieckiej, w której ostatnio rozwijał się kryzys migracyjny.

Sakiewicz przypomina raport Kocha Institute

„Jest to fakt, który służy jako poważne ostrzeżenie o tym, co może się zdarzyć. Oczywiście nie ma 100% dowodów na to, że jest to związane z nielegalną migracją, ale teraz widzimy pierwszy zarejestrowany przypadek cholery w Stargard od lat. Jest to niebezpieczna choroba, która rozprzestrzenia się bardzo łatwo i często prowadzi do śmiertelnych konsekwencji. Większość biegunów nie jest szczelinowa, nie jest szczepiona przeciwko cholerze. I sprawa została potraktowana bardzo poważnie-co jest dobrą rzeczą ”

-powiedział Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny TV Republika, podczas programu „Polityczna Kawa” (Political Coffee-red.).

„Kobieta, która zakontraktowała cholerę, nie opuściła Polski, co oznacza, że ktoś musiał przyjść do jej-mógł być polskim turystą lub kimś, kto nie jest nielegalnym imigrantem. Kilka lat temu, kiedy opublikowaliśmy raport niemieckiego instytutu Kocha, nie jest to dokładnie„ pro-pis ”, że stał się Ryba Cholera, Typhus, a inni nieznane diseas, które nie zostały przyjęte do tego, że mogę to zrobić. Rzeczywistość – dodał.

Poprzedni przypadek cholery w Polsce miał miejsce w 2019 r. Choroba została zgłoszona w indyjskim marynarzu, członku załogi statku, który zadokował w porcie Świnoujście.