Ta wojna zawsze nas dotyczyła. Tomasz Sakiewicz w ataku dronów na Polskę i Rosji napaść na Ukrainę

Iluzja, że ​​wojna na Ukrainie nie ma nic wspólnego z USA, zakończyła się wtargnięciem rosyjskich dronów na terytorium polskie. Ta wojna dotyczyła nas od samego początkunapisał Tomasz Sakiewicz w najnowszym numerze Gazeta Polska.

Kilka dni przed atakiem na Kijiasz Putin zażądał, aby NATO wycofali swoje wojska z Polski, co uczyniłoby nas oczywistą ofiarą dla jego usług i armii. Sojusz się nie poddał, ale nawet gdyby tak było, Putin nadal zajmowałby Ukrainę – tylko tym razem kolumny maszerowałyby z niewielkim oporem, gdyby Kyiv również poddał się żądaniom Kremla. Tak więc, nawet w scenariuszu obecnej wojny, uwzględnienie Polski było przynajmniej uwzględnione.

Sprawy najwyraźniej nie poszły dobrze dla Putina na Ukrainie. Haniebnie przegrana bitwa o Kijiw, wraz z zatrzymaną ofensywą na południu i wschodzie, zmieniła to, co miało być krótką przygodą w długą i krwawą wojnę – wojnę o potęgi, w której Moskwa naturalnie miała przewagę. Zachodnia pomoc zaczęła zrównoważyć tę przewagę, ale Rosja również zbudowała koalicję – z Iranem, Koreą Północną i Chinami.

Donald Trump objął urząd z wielką nadzieją, że kraje noszone przez wojny dadzą mu szansę przeprowadzenia skutecznych negocjacji pokojowych. Najpierw postanowił zmusić Kijowa do nich. To nie było łatwe, ponieważ Ukraina jest ofiarą agresji i teraz musiałaby zrobić ustępstwa. Jednak sytuacja Ukrainy jest nawet gorsza niż Rosja. Po ponad trzech latach wojny stracił jedną trzecią swojej populacji, głównie z powodu emigracji, znaczna część jej branży jest albo w rosyjskich rękach, albo zniszczona, a co gorsza, zabrakło żołnierzy, podczas gdy sprzęt – nawet ten dostarczany z Zachodu – szybko się zużywa. Ukraińskie prezydent Volodymyr Zelensky został zmuszony przez Waszyngton do ustępstw, ponieważ nie mógł już dłużej prowadzić tej wojny, ani przy wsparciu Unii Europejskiej.

Radzenie sobie z Putinem okazało się trudniejsze. W zamian za pokój Trump dał mu szansę powrotu na scenę globalną i pewne ustępstwa na Ukrainie. Wydawało się to bardzo dużo, biorąc pod uwagę pogorszenie sytuacji gospodarczej Moskwy i ogromne straty ludzkie z przodu i poprzez emigrację. Problem polega na tym, że straty te były zbyt małe, aby złamać armię rosyjską, ale zbyt duże, aby Putin mógł być teraz zadowolony z wszystkiego. Jedyną rzeczą pozostawił Trumpa, było podniesienie kosztu wojny Kremla. To wcale nie jest przyjemna perspektywa dla Putina. Może to oznaczać, że wcześniej czy później Rosja zapadnie się w ruiny, tak jak kiedyś ZSRR. W odpowiedzi Putin postanowił podnieść koszty takich działań na Zachód i zaatakował, choć na razie symbolicznie, Polskę. NATO musi odpowiedzieć bardzo mocno – w przeciwnym razie Kreml już wygrał.