W jaki sposób przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości udało się dziś wejść do krajowej Rady Sądownictwa (KRS)? Oprócz wersji dostarczonej przez pracowników ochrony budynku, możliwe jest również, że karta dostępu została przekazana przez samego ministra sprawiedliwości.
We wtorek, po zakończeniu godzin urzędowych w KRS, przedstawiciele ministra wymiaru sprawiedliwości Waldemara Żurek weszli do budynku i zażądali dostępu do bezpieczeństwa do biur KRS. Niemal natychmiast na miejscu pojawił się oficjalny rzecznik dyscyplinarny dla wspólnych sędziów sądowych i jego zastępcy.
Według bezpieczeństwa przedstawiciele ministerstwa rzekomo pomogli sobie uzyskać dostęp do kart zarezerwowanych dla kurierów, którzy codziennie dostarczają pocztę i paczki do różnych instytucji znajdujących się w budynku.
Krótko po doniesieniu mediów o pojawieniu się ministerstwa rozmawialiśmy z rzecznikiem stowarzyszenia polskich sędziów, sędzią Łukasz Zawadzki Sądu okręgowego Opole.
„Wiem, że sędzia Dominika Czeszkiewicz, dyrektor nadzoru administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, był w siedzibie KRS. Zakładał dostęp do biur rady. Chaos nastąpił, ponieważ nie było jasne, czy miał na myśli biury samego KRS, położonego na drugim piętrze, czy też biura dyscyplinarnego dyscypliny. Ulman i Ładny na tych stanowiskach i chwytają akta spraw ” – powiedział nam.
„Absurdem jest tutaj, że weszli po godzinach pracy. Sędzia Pezysław Radzik był tam obecny przez cały dzień. Wyszedł w zwykłym czasie – i nagle pojawił się Czesszkiewicz” – usłyszeliśmy.
Sędzia Zawadzki zauważył również, że wejście do kwatery głównej KRS nie jest prostą sprawą.
„Nie wiem, w jaki sposób dostał się do środka. Podejrzewam, że dostęp został mu przekazany bezpośrednio przez samego ministra sprawiedliwości, który jako członek KRS przez prawo ma takie uprawnienia. Być może podjął te prawa. Ale mówimy o samym ministrowi, a nie o dyrektorze jednego z wydziałów” – powiedział nam.
Przed budynkiem KRS, sędziowie Pemysław Radzik, Piotr Schab, Michał Lasota, I Zbigniew Łupina zorganizował odprawę prasową. Potwierdzili, że mężczyźni, którzy przybyli do siedziby rady, wzięli karty dostępu pozostawione w recepcji, zwykle używane przez kurierów.
„Korzystając z tych kart, zmusili się do naszego korytarza, w którym znajdują się biura rzecznika dyscyplinarnego, a nawet próbowali otworzyć z nimi nasze drzwi. Wiemy to z zeznań personelu bezpieczeństwa. Mówiąc wprost-w warunkach prawa przestępczego-próbowali włamać się do włamania podręcznika za pomocą karty magnetycznej. Po tym, opuścili budynek. Złóż formalny wniosek – wyjaśnił sędzia PeMysław Radzik.