W Gdańsku mieszkańcy chcą ograniczyć wynajem krótkoterminowy od 2026 roku

W ostatnich latach Gdańsk stał się jednym z najpopularniejszych celów podróży zarówno dla turystów z Polski, jak i z zagranicy. Dynamika rozwoju tego nadmorskiego miasta sprawia, że branża turystyczna kwitnie, ale nie wszyscy mieszkańcy są z tego zadowoleni. Społeczność lokalna coraz częściej zgłasza swoje obawy dotyczące najmu krótkoterminowego, który ich zdaniem wpływa negatywnie na jakość życia w wielu dzielnicach. Od 2026 roku mieszkańcy chcą wprowadzić nowe regulacje w tym zakresie.

Rosnąca irytacja

Wielu gdańszczan zwraca uwagę, że szybki wzrost liczby mieszkań udostępnianych na platformach takich jak Airbnb czy Booking.com, przekształca spokojne osiedla w tereny zdominowane przez przejezdnych.
– „Nie możemy już dłużej udawać, że to nas nie dotyczy. Codziennie budzą mnie imprezy w sąsiedztwie, a liczba obcych ludzi na klatce schodowej zaskakuje nawet w środku tygodnia,” mówi pani Anna, mieszkanka Dolnego Wrzeszcza.

Argumenty mieszkańców

Zwolennicy ograniczeń przekonują, że krótkoterminowy wynajem wpływa negatywnie na różne aspekty życia:

  • Wzrost cen nieruchomości – inwestorzy wykupują mieszkania pod wynajem, co podnosi ceny i czynsze dla mieszkańców.
  • Hałas i zakłócenia – turyści nie zawsze szanują spokój i reguły panujące w budynkach mieszkalnych.
  • Dezintegracja społeczna – częsta rotacja osób wywołuje poczucie anonimowości i braku sąsiedzkich relacji.
  • Problemy z infrastrukturą – więcej ludzi, większe obciążenie dla osiedli.

Z drugiej strony, nie brakuje głosów, że branża noclegowa przyczynia się do rozwoju miasta. “To naturalne, że ludzie chcą wynajmować swoje mieszkania i zarabiać. Trzeba tylko ustalić jasne zasady współżycia,” zauważa właściciel jednego z apartamentów.

W jaki sposób Gdańsk chce zmienić zasady?

Rada Miasta prowadzi konsultacje społeczne oraz opracowuje propozycje nowych przepisów, które mogłyby wejść w życie od 2026 roku.
Jednym z pomysłów jest wprowadzenie limitów czasowych – krótkoterminowy najem byłby dopuszczalny np. tylko przez określoną liczbę dni w roku. Rozważana jest także konieczność uzyskania specjalnych zezwoleń lub zgody wspólnoty mieszkaniowej. Radna Agata Gulecka podkreśla: „Nikt nie zamierza wypraszać turystów z miasta, ale musimy znaleźć równowagę między biznesem a komfortem codziennego życia mieszkańców.”

Reakcja branży turystycznej

Nie wszyscy przyjmują inicjatywę z entuzjazmem. Właściciele apartamentów i firmy obsługujące krótkoterminowy wynajem obawiają się o swoje przychody.
Jak twierdzi pan Marek, zarządzający kilkunastoma nieruchomościami: „Ograniczenia uderzą w mikroprzedsiębiorców i zwykłe rodziny dorabiające do domowego budżetu.” Podobnego zdania są przedstawiciele Stowarzyszenia Polskiego Wynajmu Krótkoterminowego, którzy twierdzą, że zmiany mogą przełożyć się na spadek liczby turystów i dochodów miasta.

Przykłady z innych miast

Nie tylko Gdańsk sięga po rozwiązania regulujące rynek najmu krótkoterminowego. Władze Krakowa i Wrocławia już kilka lat temu wprowadziły podobne ograniczenia – tam również pojawiły się limity czasowe i dodatkowe wymogi dla wynajmujących.
Tego typu inicjatywy obserwujemy także w dużych miastach Europy, jak Berlin czy Barcelona, gdzie lokalne społeczności walczą z nadmiernym ruchem turystycznym.

Mieszkańcy chcą mieć wpływ

Dyskusja o przyszłości wynajmu w Gdańsku pokazuje, jak ważny jest głos lokalnej społeczności. Organizowane są spotkania i debaty, podczas których każdy może przedstawić swoje argumenty.
Jak podkreśla pani Ewa, członkini jednego z miejskich stowarzyszeń: „To jest nasze miasto i chcemy współdecydować o jego przyszłości. Musimy znaleźć kompromis, by mieszkańcy i turyści mogli tu żyć harmonijnie.”

Zbliżające się zmiany są więc efektem rosnącej potrzeby dialogu i świadomego kreowania przestrzeni miejskiej. Mieszkańcy Gdańska nie chcą zrezygnować z atrakcyjności swojego miasta, ale coraz głośniej domagają się zasad, które pozwolą im odzyskać poczucie kontroli nad wspólną przestrzenią. Wprowadzenie nowych reguł to dla wielu krok w stronę bardziej zrównoważonego miasta, w którym głos lokalnej społeczności będzie realnie słyszalny.