Ukraiński dron, który eksplodował w niedzielę w północnej Litwie, wleciał nad litewską przestrzeń powietrzną z Polski, powiedział premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius. Bezzałogowy statek powietrzny miał na sobie ładunek wybuchowy, a jego lot zarejestrowały litewskie systemy monitoringu. NATO wysłało myśliwce, ale piloci nie byli w stanie ich wizualnie zlokalizować.
„Nie ma wątpliwości, że dron przyleciał (…) z Polski” – powiedział premier po posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił, że „litewski sprzęt zarejestrował moment, w którym dron wleciał z Polski”.
Według Giedriusa Premeneckasa, szefa Sztabu Obrony Sił Zbrojnych Litwy, radar po raz pierwszy wykrył obiekt o godzinie 5:47 czasu litewskiego (4:47 w Polsce), nad terytorium Polski, 30–40 kilometrów od granicy z Litwą. Dron przekroczył granicę o godzinie 6:02 (w Polsce o 5:02). O godzinie 6:40 (w Polsce 5:40) podjęto decyzję o wystartowaniu myśliwców NATO. Jednak zła pogoda uniemożliwiła pilotom nawiązanie kontaktu wzrokowego z obiektem.
Sinkeviczius powiedział, że Ukraina potwierdziła utratę kontaktu z jednym ze swoich dronów podczas niedzielnych operacji. Władze litewskie uważają za wysoce prawdopodobne, że był to samolot, którego wrak odnaleziono w powiecie Pasvalys.
Przyczyna eksplozji nie została ustalona. Możliwe scenariusze obejmują awarię, wyczerpanie paliwa lub kolizję z ziemią lub drzewami. W wyniku eksplozji uszkodzony został pojazd cywilny, ale nikt nie odniósł obrażeń. Ukraina przeprosiła za incydent.
Przybył z kraju sprzymierzonego
Premier wyjaśnił, że procedury ostrzegania mieszkańców różnią się tym razem od tych stosowanych w przypadku obiektów zbliżających się z Białorusi czy rosyjskiego obwodu kaliningradzkiego. Ponieważ dron nadleciał z Polski – sojusznika należącego do NATO, UE i strefy Schengen – nie został początkowo automatycznie zakwalifikowany jako zagrożenie.
Szef Sztabu Obrony Premeneckas podkreślił, że decyzja o zniszczeniu celu bez wizualnej identyfikacji go może mieć poważne konsekwencje oraz że władze działały zgodnie z ustalonymi procedurami.
Władze litewskie odrzuciły doniesienia polskich mediów sugerujące, że dron został wystrzelony z terytorium Litwy i nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej. Wilno podkreśliło, że terytorium Litwy nie było i nie będzie wykorzystywane do działań wojskowych państw trzecich przeciwko państwom sąsiadującym.
Minister obrony Robertas Kaunas powtórzył w poniedziałek, że Litwa planuje wprowadzić do końca 2027 r. zintegrowany system nadzoru przestrzeni powietrznej, łączący istniejące systemy monitorowania.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w poniedziałek, że jest w kontakcie ze swoim litewskim odpowiednikiem w sprawie incydentu z dronem. Według najnowszych informacji był to ukraiński dron – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Zapytany o incydent na konferencji prasowej w Łapanowie w województwie małopolskim minister powiedział, że analizowane są różne scenariusze i oczekuje, że wojsko wyjaśni tę sprawę. Dodał, że rozważaną możliwością jest to, że samolotem, który naruszył litewską przestrzeń powietrzną, był dron przemytniczy.