„Trzy tygodnie temu rozmawialiśmy w Mar-a-Lago z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Prezydent Trump jest w pełni świadomy – i z taką świadomością podchodzi do sprawy – że obiecał Polakom, także na naszym kanale, że nie opuści Polski w obliczu tego, co się dzieje” – ujawnił wczoraj w programie TV Republika Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji Rewolwer.
Niedzielne spotkanie w Genewie skupiało się na zaproponowanym przez Stany Zjednoczone 28-punktowym planie pokojowym dla Ukrainy. Wzięli w nim udział przedstawiciele nieformalnej grupy E3 (Francja, Niemcy, Wielka Brytania), a także UE, USA i Ukrainy. Rozmowy, określone jako „niezwykle owocne”, były kontynuowane w poniedziałek. W Genewie nie było jednak przedstawicieli polskiego rządu.
Podczas wizyty w Angoli w poniedziałek na 7. szczycie Unia Europejska – Unia Afrykańska Donald Tusk powiedział, że kanclerz Niemiec poinformowała go „o szczegółach rozmowy z prezydentem Trumpem” oraz podzieliła się „swoją oceną sytuacji gospodarczej Rosji i negocjacji prowadzonych w Genewie”. Usprawiedliwiając swoją nieobecność na spotkaniu w Genewie, Tusk oświadczył, że liczy „na większą aktywność ze strony prezydenta Nawrockiego”.
Opozycja otwarcie wskazuje, że Polska została zmarginalizowana w rozmowach na temat planu pokojowego. Poruszono kwestię niewystarczającego zaangażowania Polski w negocjacje pokojowe związane z wojną na Ukrainie Rewolwer w telewizji Republika.
„Nie rozumiem wycofania się prezydenta”
Katarzyna Gójska, redaktor naczelna miesięcznika Nowe Państwopodkreślił wycofanie się polskiego prezydenta z tej sprawy.
„Z jednej strony prezydent Karol Nawrocki może argumentować, że czuje się usprawiedliwiony, że go tam nie ma, skoro Sikorski powtarza, że jest „tylko przedstawicielem”, może czuć, że może od tego umyć ręce. Z drugiej strony odpowiedzialność za Polskę powinna go obligować do udziału w tych spotkaniach. Powtarzam: wojna na Ukrainie to nie wojna między Ukrainą a Rosją; to etap w realizacji planu Federacji Rosyjskiej, który nieżyjący już prezydent Lech Kaczyński jasno nakreślił w Tbilisi. (…) Być świadomy, że nie jest to „spór” o Krym czy Donbas, a nie „operacja specjalna”, polski prezydent powinien zrozumieć, że jego obecność na każdym spotkaniu kierowanym przez USA, dotyczącym naszego regionu i jego bezpieczeństwa, jest jego obowiązkiem, muszę przyznać, że nie rozumiem wycofania się prezydenta Karola Nawrockiego z tej sprawy” – powiedziała.
„Mogę to sobie wytłumaczyć ograniczonymi kompetencjami osoby w jego biurze odpowiedzialnej za politykę międzynarodową – kogoś z niewielkim doświadczeniem. Jest to, co prawda, uczeń wybitnego polskiego dyplomaty odpowiedzialnego za największe sukcesy prezydenta Andrzeja Dudy, które wprawdzie odniosły na arenie międzynarodowej – ale wydaje mi się, że nie był to najzdolniejszy student. Wierzę, że będzie to miało negatywne konsekwencje dla Polski. Dla Donalda Tuska fakt, że głos Polski nie ma znaczenia, jest wygodny, bo bardziej interesuje go to, co mówią inne głosy, szczególnie te z zagranicy nad Odrą i woli sam się nie wypowiadać. Jednak dla polskiego prezydenta priorytetem powinno być stanięcie po stronie USA, niezależnie od tego, jak trudne są te rozmowy Czy bardzo trudne; czasami niektóre propozycje są dla nas niezwykle niebezpieczne, ale właśnie z tego powodu polski głos powinien być obecny obok USA i nie rozumiem tego wycofania się” – dodała Gójska.
„Trump jest w pełni świadomy”
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, wspomina przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie, które Trump i jego otoczenie uważają za „przemówienie, które geopolitycznie ukształtowało sposób, w jaki Trump prowadził swoją pierwszą kadencję”.
„Stało się to dzięki staraniom polskiego prezydenta. (…) Sama koncepcja Inicjatywy Trójmorza, która dotyczyła kwestii fundamentalnych, zwłaszcza energetycznych, została stworzona przez biuro prezydenta i jego zespół, a on przekonał do tego swoich partnerów w USA. Centralnym elementem tego wystąpienia było to, że Polska nie zostanie pozostawiona sama w obliczu szantażu energetycznego Federacji Rosyjskiej”
dodał.
Rachoń zauważył, że niedawno rozmawiał z prezydentem USA w jego rezydencji na Florydzie.
„Trzy tygodnie temu rozmawialiśmy w Mar-a-Lago z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Prezydent Trump jest w pełni świadomy – i tak podchodzi do sprawy – że obiecał Polakom, także na naszym kanale, że nie opuści Polski w obliczu tego, co się dzieje – ze względu na całą historię, że warszawskie przemówienie i związane z nim decyzje otworzyły rynek dla eksportu amerykańskiego gazu do Europy, w tym do Polski, oraz dlatego, że podjął decyzje dotyczące rozmieszczenia tu wojsk. W rozmowie z Karolem Nawrockim stwierdził, że zwiększyłoby te siły. To są narzędzia, z których można skorzystać – osobiste, bezpośrednie relacje Karola Nawrockiego z prezydentem USA”.
– powiedział Rachoń.
„Strach przed odpowiedzialnością”
Jarosław Olechowski, szef programowy stacji, poinformował, że Donald Trump zapytany o utrzymanie sił USA w Polsce odpowiedział, że „zawsze dotrzymuje obietnic”.
„Musi za tym kryć się jakiś plan – wtedy był plan. Na przykład to, co działo się wokół koncepcji Międzymorza. Można to krytykować, ale to naprawdę był plan. Cała polityka zagraniczna była skupiona na realizacji każdego etapu. Dziś nie widzę tego planu. Widzę potencjał w prezydencie Karolu Nawrockim – nawiązał dobry kontakt z prezydentem USA i umożliwił bardzo ważną wizytę, która składała się z dwóch elementów (rozmowa z prezydentem i z zespołami). Co prezydent Nawrocki poinformował – że ta współpraca została nawiązana i przesunięta na tor operacyjny – pozostaje jednak pytanie: co dalej, polityka zagraniczna to walka o interesy”
– zauważyła Katarzyna Gójska.
Olechowski zauważył, że ma wrażenie, że gdyby Kancelaria Prezydenta i sam prezydent „osobiście lobbowali za udziałem w tych rozmowach, to byłoby to coś, co można by osiągnąć”.
„Obawiam się, że problem może polegać na tym, że sytuacja jest bardzo złożona, trudna i wszyscy boją się wziąć na siebie odpowiedzialność” – dodał.
„Sytuacja jest złożona na wielu płaszczyznach – także wewnętrznie. I myślę, obserwując kariery polityczne współpracowników prezydenta, których możemy zidentyfikować, że – bądźmy szczerzy – nie są to ludzie o najwyższej odwadze. Prezydent ich ciągnie do przodu, ale to nie jest tak, że sami wysuwają śmiałe koncepcje. A po drugie, to są sytuacje na tyle drażliwe, tak trudne, że dla niektórych mogą być po prostu przerastające, bo komuś brakuje takiego doświadczenia. Przecież byli tylko zastępcami zagranicznymi Minister. To wysoki urząd, ale czasy są wyjątkowo trudne i to jest pewna słabość Kancelarii Prezydenta”.
– odpowiedziała Katarzyna Gójska.