Komentując obniżkę ratingu kredytowego Polski przez Moody’s, były wiceminister finansów i główny rzecznik dyscypliny finansów publicznych Piotr Patkowski powiedział Niezależna.pl o zagrożeniu, „o którym niestety opinia publiczna nie słyszy”. Dotyczy progu, którego przekroczenie wiązałoby się z koniecznością daleko idących cięć wydatków. Jego zdaniem próg ten zostanie osiągnięty w 2028 r. „To się stanie i jest pewne jak zima po jesieni. Społeczeństwo jeszcze o tym nie wie” – powiedział Patkowski.
W piątek agencja ratingowa Moody’s ogłosiła, że obniżyła długoterminowy rating Polski w walucie obcej z A2 do A3, nadając mu perspektywę stabilną.
W swoim raporcie Moody’s podkreśliła, że obniżenie ratingu Polski do A3 odzwierciedla oczekiwania na trwałe pogorszenie sytuacji fiskalnej kraju. „Deficyty budżetowe pozostają wysokie, co prowadzi do znacznego wzrostu długu publicznego i, w połączeniu z rosnącymi kosztami obsługi długu, osłabia wskaźniki przystępności długu” – stwierdzono w raporcie.
Moody’s nie dał się nabrać na triki Domańskiego
Były wiceminister finansów i główny rzecznik dyscypliny finansów publicznych Piotr Patkowski powiedział Niezależna.pl, że posunięcie agencji ratingowej „było oczekiwane przez rynki finansowe, co widać po kursach złotego i euro w ostatnich dniach”.
„To, co udało się Ministrowi Domańskiemu w sierpniu, kiedy Fitch – jedna z trzech głównych agencji ratingowych – nie obniżyła ratingu Polski, wczoraj nie sprawdziło się” – dodał.
„W sierpniu było to po części efektem raczej marketingowego posunięcia Ministra Domańskiego, który z jednej strony zapowiedział podwyższenie progu drugiego progu podatku dochodowego od osób fizycznych, z drugiej zaś szereg podwyżek podatków, w tym CIT, a także zmiany w ryczałcie” – wyjaśnił.
Patkowski podkreślił, że posunięcie to miało uspokoić agencje ratingowe, „ale wczoraj Moody’s nie dał się już zwieść budżetowym chwytom ministra Domańskiego”.
„Zwłaszcza, że sygnały płynące z Pałacu Prezydenckiego w sprawie pakietu reform podatkowych ministra Domańskiego są bardzo sceptyczne” – zauważył.
Skutki odczujemy po wyborach
Oceniając konsekwencje obniżki, Patkowski podkreślił, że „nie ujawnią się one za miesiąc czy kwartał”.
„To nie jest ten horyzont czasowy, o którym mówimy. Właściwie skutki odczujemy w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy, czyli po przyszłorocznych wyborach. I taki jest także horyzont czasowy Domańskiego. Doskonale wie, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy raczej nie spotka go nic negatywnego z punktu widzenia rynków finansowych. Ale wie też, że prawdziwe konsekwencje pojawią się dopiero po wyborach, choć nie interesuje go żaden inny cel niż wybory w 2027 roku. I prawdopodobnie mu się to uda. Dla nas jednak prawdziwa katastrofa nadejdzie w ciągu 12–18 miesięcy” – wyjaśnił.
„Minister Domański o tym wie, rynki finansowe tego oczekują i dobrze byłoby, gdyby także społeczeństwo dowiedziało się o tej brudnej grze, którą prowadzi obecny rząd” – powiedział.
O czym społeczeństwo nie wie
Piotr Patkowski podkreślił, że obniżenie ratingu „jest właściwie skutkiem, a nie przyczyną”.
„Powodem jest to, że agencje ratingowe już teraz widzą problem w dwóch miarach długu Polski. Pierwsza to szersza miara, która obejmuje także zadłużenie samorządów i tzw. funduszy pozabudżetowych. Na przełomie 2025 i 2026 r. przekroczyło ono już 60 proc.. Ale jest jeszcze jedno, większe zagrożenie, o którym niestety nie słyszy się w społeczeństwie” – argumentował.
„Istnieje tzw. krajowa miara długu, czyli ta, o której mowa w Konstytucji, która mówi, że dług nie może przekraczać 60 proc.. Ale jest też próg 55 proc.. To jest limit krajowy określony przez prawo. Dziś możemy z praktycznie 90-procentową pewnością powiedzieć, że ten próg 55 proc. zostanie przekroczony w 2028 roku” – powiedział.
Zdaniem byłego wiceministra finansów konsekwencje takiej sytuacji byłyby „bardzo jasne”.
„Przekroczenie tego progu uniemożliwia przede wszystkim uwzględnianie w budżetach samorządowych szeregu wydatków inwestycyjnych oraz wprowadza bardzo rygorystyczne ograniczenia w zakresie waloryzacji emerytur i rent. Zakazuje także podwyżek w sektorze budżetu państwa i nakłada bardzo rygorystyczne ograniczenia na sam budżet państwa. Przykładowo w budżecie nie byłoby już środków na finansowanie takich programów, jak węzeł komunikacyjny CPK czy budowa elektrowni jądrowej. Minister Domański doskonale wie, że próg ten zostanie osiągnięty w 2028. On też wie, jakie to będzie miało konsekwencje. Agencje ratingowe też o tym wiedzą i stąd taka decyzja – wyjaśnił.
„Agencje i rynki finansowe wiedzą, że próg ten zostanie osiągnięty w 2028 r. Wie o tym także powołana przez obecną koalicję Rada Fiskalna. To się stanie i jest to pewne jak zima po jesieni. Społeczeństwo jeszcze tego nie wie” – podsumował Piotr Patkowski.