Rząd przechwala się miliardowymi funduszami na leczenie, ponieważ prawie milion pacjentów znajduje się na listach oczekujących na pilną opiekę

„Kiedy myślę o pacjentach, patrzę na 18 miliardów złotych, które wydaliśmy na służbę zdrowia, edukację, uczelnie i szpitale. To 1300 kontraktów i 1500 inwestycji” – powiedziała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Tymczasem prezes NFZ Filip Nowak przekonywał, że całodobową opiekę doraźną powinno zapewniać nie więcej niż 210 szpitali, a pozostałe placówki powinny działać po niższych kosztach. „Czekam na kompleksowy raport z wydatkowania środków przeznaczonych na rehabilitację, bo inwestowanie w infrastrukturę, która nie jest wykorzystywana, nie przynosi korzyści pacjentom” – komentuje ekspert ds. zdrowia Wojciech Wiśniewski. Pielęgniarki pytają natomiast, jakimi kryteriami będą się kierować przy wyborze 200–210 szpitali.

Wypowiedzi te padły podczas ostatnich wystąpień publicznych Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka na Forum Rynku Zdrowia. Minister zdrowia podkreślił inwestycje rządu.

„Kiedy myślę o służbie zdrowia, o tym, co nas czeka i co już osiągnęliśmy, mogę powiedzieć, że przyspieszamy wdrażanie Centralnego systemu e-Rejestracji i innych rozwiązań dla pacjentów, skracając okres z czterech do dwóch lat. Myśląc o pacjentach, widzę 18 miliardów złotych, które wydaliśmy na służbę zdrowia, oświatę, uczelnie i szpitale. To oznacza 1300 kontraktów i 1500 inwestycji” – stwierdził minister zdrowia.

Fundusze naprawcze są zbyt rozdrobnione

„Problem w tym, że środki z Krajowego Planu Odbudowy i Odporności (KPO) zostały rozdystrybuowane bardzo szeroko, co oznacza, że ​​skorzystało z nich wiele placówek służby zdrowia. Teraz jednak wiele z tych szpitali ma przejść konsolidację z innymi placówkami. Gdyby zamierzono skoncentrować usługi medyczne w większych placówkach, należało je wyposażyć w dodatkowy sprzęt. Nie było jednak takiej strategii przeznaczenia środków” – powiedział Gazecie Polskiej Codziennie Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

„Z punktu widzenia pacjenta inwestowanie w infrastrukturę, która nie jest wykorzystywana, nie przynosi korzyści. Jaki jest sens kupowania kolejnych tomografów, skoro mają kontrakt na kilka godzin dziennie, a potem stoją bezczynnie? Czekam na rzetelny raport z wydatkowania środków z KPO, bo wszystko wskazuje na to, że doczekamy się pięknie wyremontowanych, wyjątkowo dobrze wyposażonych placówek służby zdrowia, a kolejki pacjentów w kolejce do leczenia są rekordowo długie”

– zauważył Wojciech Wiśniewski.

Prawie milion pacjentów czeka na pilną opiekę

Według raportu NFZ za drugi kwartał tego roku na pilne badania lekarskie czekało około miliona pacjentów. Co więcej, listy oczekujących rosły.

W raporcie z działalności NFZ za drugi kwartał 2026 roku uwzględniono listy oczekujących na ponad 200 różnych świadczeń opieki zdrowotnej. Okazało się, że w porównaniu z pierwszym kwartałem liczba pacjentów oczekujących na skierowania w trybie pilnym wzrosła o 62,8 tys. Ogółem takich pacjentów było 980 tys., o około 180 tys. więcej niż rok wcześniej.

Na przykład w drugim kwartale na badanie MRI czekało 145 300 pacjentów z pilnymi skierowaniami, co stanowi wzrost o 38 300 w porównaniu z rokiem poprzednim i 35 000 w porównaniu z pierwszym kwartałem. Mediana czasu oczekiwania wyniosła 33 dni, o cztery dni dłużej niż w II kwartale 2025 r. Najwięcej pacjentów skierowanych na skierowania w trybie pilnym odnotowano w województwie śląskim, małopolskim i mazowieckim.

Zwiększyła się także liczba pacjentów niepilnych oczekujących na badania.

Listy oczekujących wydłużają się zazwyczaj pod koniec roku, gdyż NFZ nie zwraca placówkom opieki zdrowotnej kosztów świadczeń przekraczających limity umowne. W rezultacie szpitale i inni świadczeniodawcy przekładają wizyty tych pacjentów na kolejny rok, kiedy udostępnione zostaną środki w ramach nowego rocznego budżetu NFZ.

Tylko 210 szpitali zapewni całodobową opiekę doraźną?

Prezes NFZ Filip Nowak uważa, że ​​za utrzymanie całodobowej gotowości do przyjmowania pacjentów w trybie nagłym powinno odpowiadać około 210 szpitali multidyscyplinarnych. W Polsce jest obecnie trzy razy więcej takich obiektów.

„Takie podejście ma swoje uzasadnienie, ponieważ w niektórych szpitalach całodobowy oddział chirurgii ogólnej, choć przyjmują tylko jednego pacjenta tygodniowo” – dodał.

Wiśniewski wyjaśnił.

Odmiennie oceniają tę propozycję pielęgniarki zrzeszone w Krajowym Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

W dyskusjach w mediach społecznościowych pojawiały się wątpliwości, czy takie zmiany nie doprowadzą do utraty miejsc pracy wśród personelu pielęgniarskiego. W końcu szpitale często rozpoczynają cięcie kosztów poprzez zmniejszenie liczby personelu pielęgniarskiego.

„Szpitale potrzebują lekarzy, bo to od zatrudnianych przez nie specjalistów zależy, na jakie świadczenia dyrektorzy szpitali mogą zapewnić sobie kontrakty z NFZ. Pielęgniarki łatwiej zwolnić”

– powiedziała Ewelina Machnica, szefowa podkarpackiego oddziału regionalnego związku.

Jako przykład podała szpital w Sanoku, gdzie pielęgniarki otrzymały wypowiedzenia i w październiku rozpoczęły strajk głodowy, próbując ratować swoje miejsca pracy.

Reforma sieci szpitali wstrzymana

Dyrektorzy szpitali pytają, jakie kryteria zadecydują o wyborze 200-210 szpitali.

Czy decyzje będą podejmowane wyłącznie na podstawie kosztów operacyjnych i liczby przyjęć, czy też zostaną wzięte pod uwagę takie czynniki, jak czas podróży, demografia i bezpieczeństwo mieszkańców?

„A jak dokładnie Prezes NFZ doszedł do tej liczby? W naszym szpitalu rośnie liczba pacjentów w trybie pilnym. Trudno jednak otwarcie krytykować tę propozycję, bo będę negocjował przyszłoroczny kontrakt z NFZ”


– powiedział Niezależna.pl jeden z dyrektorów szpitala.

Według GUS w 2025 r. na szpitalnych oddziałach ratunkowych lub izbach przyjęć pomocy medycznej w nagłych wypadkach udzielono 6,6 mln osób, co oznacza wzrost o 2,9% w porównaniu z rokiem poprzednim. Po leczeniu 4,9 mln pacjentów wypisano do domu, a 1,7 mln przyjęto do dalszego leczenia szpitalnego.

Na razie nie ma listy 210 szpitali, które pozostałyby w sieci jako świadczeniodawcy całodobowej opieki doraźnej. Nowak ich nie zidentyfikował. Wdrożenie takiej zmiany wymagałoby zasadniczej restrukturyzacji sieci szpitali w Polsce.

Tymczasem na ostatnim posiedzeniu Sejmu odrzucono propozycje posłanki PiS Józefy Szczurek-Żelazko dotyczące konieczności zreformowania sieci szpitali.

Szczurek-Żelazko przekonywała, że ​​po niemal trzech latach zapowiadania reform rząd proponuje utrzymanie istniejącej sieci szpitali. Zapytała, czy przeprowadzono jakiekolwiek analizy jego funkcjonowania, czy oceniono jego skuteczność i czy opracowano spójny plan nowych rozwiązań.

Jednak podczas konferencji branży zdrowotnej okazało się, że właśnie takich zmian postulował sam prezes NFZ. Oświadczenie to złożył w obecności ministra zdrowia, którego resort podjął decyzję o zamrożeniu istniejącej sieci szpitali na kolejne dwa lata, do 2029 roku.

Dodaj komentarz