28 stycznia w jednostce wojskowej w Przasnyszu rozbił się dron nieznanego pochodzenia. Nie można wykluczyć, że był to już kolejny incydent z udziałem urządzeń wkraczających w polską przestrzeń powietrzną od wschodu. „Tych prowokacji było tak wiele, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć, w jaki sposób zabezpieczana jest przestrzeń powietrzna” – powiedziała Olga Semeniuk-Patkowska z PiS w studiu Telewizji Republika, wzywając rząd do wyczerpującej informacji o zdarzeniu w Przasnyszu.
2. Centrum Radioelektroniczne w Przasnyszu jest formacją odpowiedzialną za rozpoznanie i walkę elektroniczną. Jednostka zbiera dane i prowadzi ciągły monitoring widma radiowego w północno-wschodniej części kraju.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, dron, który spadł na terenie obiektu wojskowego w Przasnyszu, nie miał karty SIM ani karty pamięci. Najprawdopodobniej był to model przesyłający wideo bezpośrednio do swojego operatora.
Rzecznik Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej mjr Tomasz Wiktorowicz powiedział Niezalezna.pl, że miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone, a świadkowie upadku drona zostali przesłuchani. Na razie nie udało się ustalić, kto był właścicielem drona.
Sprawę drona niewiadomego pochodzenia w jednostce wojskowej w Przasnyszu poruszali goście w studiu Telewizji Republika.
„Żyjemy w czasach prowokacji po stronie rosyjskiej – i nie tylko rosyjskiej. Oczekuję od polskiego rządu przejrzystości i jasnych informacji w miarę możliwości, bo wiemy, że materiały wojskowe podlegają tajności. Uważam jednak, że tych prowokacji jest na tyle dużo, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć, w jaki sposób chroniona jest przestrzeń powietrzna” – powiedziała posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska.
Podkreśliła, że oczekuje informacji w tej sprawie nie tylko od wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale także od premiera Donalda Tuska.
Piotr Stec z Polska 2050 zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy doszło do około 60 takich niekontrolowanych wtargnięć różnego rodzaju obiektów powietrznych na terytorium dziewięciu krajów europejskich. Przyznał jednak, że żaden z tych obiektów nie wylądował na środku bazy wojskowej.
„Do czasu zakończenia wojny na Ukrainie musimy zachować szczególną czujność” – powiedział.