W Internecie zawrzało po doniesieniach Republiki o zgwałceniu młodej stażystki przez jej przełożoną w Piasecznie. Media społecznościowe zalały oburzenie i wezwania do rezygnacji, a także żądania odpowiedzialności politycznej ze strony osób sprawujących nadzór nad Policją.
Brak reakcji i odpowiedzialności
Sprawa gwałtu w Policji w Piasecznie odbiła się szerokim echem po ujawnieniu jej w audycji Republiki. Z informacji naszej stacji wynika, że ofiarą była młoda stażystka policyjna, a sprawcą – jej przełożona. Dopiero po nagłośnieniu sprawy w mediach pojawiły się oficjalne oświadczenia służb i rządu Donalda Tuska informujące o podjęciu odpowiednich działań. Cały, głęboko żenujący sposób, w jaki Policja informowała o sprawie, nasuwa pytanie, dlaczego przez kilka dni nie informowano opinii publicznej o tak poważnym przestępstwie.
Internet natychmiast został zalany ostrymi komentarzami. Komentatorzy masowo wyrażali oburzenie, żądając dymisji i pociągnięcia do odpowiedzialności osób nadzorujących Policję. Na stanowiskach dominują oskarżenia o próbę zatuszowania spraw, brak przejrzystości i systemową bezkarność wśród kadry kierowniczej wyższego szczebla. Dla wielu internautów tragedia młodej kobiety stała się symbolem głębokiego kryzysu zaufania do państwa i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli.