Jak wyprowadzono miliony z Polnordu: skandal z „pieczęcią”, rola Romana Giertycha i spór prawniczy w rodzinie Tusków

Roman Giertych otrzymał 2,4 mln zł tytułem kosztów prawnych od dwóch spółek, których właścicielami są jego wieloletni ochroniarz i kierowca oraz były poseł Ligi Polskich Rodzin. Środki te rzekomo pochodziły z pieniędzy wyprowadzonych z Polnordu. Giertychowi postawiono m.in. zarzuty prania pieniędzy w związku z tym procederem. Za rządów Donalda Tuska jego sprawę umorzono, zaś prokuratorzy i byli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) prowadzący śledztwo są obecnie ścigani przez władze i atakowani przez prorządowe media – podaje. Gazeta Polska w swoim najnowszym numerze.

Zdaniem śledczych kluczową rolę w operacji odegrały firmy fasadowe utworzone przez wieloletniego ochroniarza i kierowcę Giertycha, Sebastiana J., zwanego „Foką”. Spółki te, nieposiadające własnego majątku, rzekomo zajmowały się obrotem kilkudziesięciomilionowym długiem, który ostatecznie kupił Polnord. Ponad 2,4 mln zł z tych spółek trafiło do kancelarii Giertycha. Dziennikarz Leszek Kraskowski, który zbadał sprawę i w obawie przed represjami opuścił Polskę, napisał bez ogródek:

„Zgromadzone przez lubelską prokuraturę dokumenty dają całkowitą pewność, że umowy o świadczenie usług prawnych, na podstawie których dokonano transferów do Giertycha, były fikcyjne. Miały na celu jedynie stworzenie pretekstu do przekazania pieniędzy. Pranie „Foki” było pierwszym etapem operacji, która doprowadziła do wyłudzenia z Polnordu 93 mln zł.”

Kolejnym elementem programu był zakup gruntów pod Poznaniem, które spółka należąca do żony „Seala” kupiła za 7 mln zł i zaledwie osiem dni później odsprzedała Polnordowi za 27 mln zł.

W styczniu 2025 roku za rządów nowego rządu prokuratura wycofała zarzuty wobec Romana Giertycha, argumentując, że jego rola w całej sprawie ogranicza się do „spraw zawodowych”, a jego kancelaria prawna jedynie świadczy usługi podmiotom biorącym udział w transakcjach. Za „inicjatora” operacji uznano Sebastiana J., który według prokuratury „usamodzielnił się”. W tym samym czasie rozpoczęło się polowanie na czarownice przeciwko funkcjonariuszom i prokuratorom prowadzącym śledztwo. Wśród oskarżonych znalazł się były zastępca szefa CBA, a prorządowe media ujawniły dane osobowe funkcjonariusza, który prowadził obserwację operacyjną Giertycha.

Były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński tak jednoznacznie skomentował te działania:

„Istotą pracy Zespołu Śledczego nr 3 pod przewodnictwem prokuratora Józefa Gacka jest tak naprawdę udowodnienie fałszywej tezy, że Roman Giertych jest niewinną ofiarą nielegalnego systemu, a także zemsta na osobach zamieszanych w sprawę Polnordu”.

How exactly did the money siphoning mechanism work? Who else was involved in this scheme, and why did the prosecutor’s office decide to target those investigating the scandal rather than its alleged perpetrators? Piotr Nisztor writes about the background of one of the biggest economic scandals of recent years - and its political dimensions - in the latest issue of Gazeta Polska.

Dodaj komentarz