Marcin Kierwiński po przesłuchaniu przez reportera TV Republika skupił się nie na odpowiedzi na pytanie, ale na ataku na nadawcę, którego reprezentował dziennikarz. Zarzucił m.in. TV Republika brak współpracy z organami ścigania. „Niekompetentny Kierwiński dowiedział się od TV Republika o grupach w mediach społecznościowych, w których planowano ataki. Teraz, aby ukryć swoją bezradność i niekompetencję, organizuje oszczerczą kampanię przeciwko największemu opozycyjnemu nadawcy” – komentuje atak ministra spraw wewnętrznych Tomasz Sakiewicz, prezes TV Republika.
Podczas dzisiejszej wspólnej konferencji prasowej zorganizowanej przez urzędników wyższego szczebla Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendy Głównej Policji, poświęconej atakom na szkoły i podjętym w ich przypadku działaniom zapobiegawczym, reporter TV Republika Michał Gwardyński zadał pytanie ministrowi spraw wewnętrznych Marcinowi Kierwińskiemu.
Dziennikarz nawiązał do wypowiedzi Donalda Tuska poprzedniego dnia na temat internetowego „wyzwania” krążącego wśród nastolatków, którego istnieniu urzędnicy obecnie zaprzeczają.
„Jeśli to wyzwanie nie istnieje, jak pogodzić to z dużą liczbą uczniów zatrzymanych za noszenie broni białej? A jeśli nie ma takiego wyzwania, jak wyjaśnisz fakt, że 45 szkół w całej Warszawie zostało zamkniętych z powodu dyni wymachującej rękami na TikToku?”
– zapytał Gwardyński.
Zamiast otrzymać bezpośrednią odpowiedź, reporter spotkał się przede wszystkim z serią oskarżeń pod adresem TV Republika.
Kierwiński stwierdził, że rzekome kwestionowanie było jedną z rozważanych hipotez. Choć nie zostało to potwierdzone, dochodzenie nadal było w toku.
„Zdecydowanie nalegam, i celowo zwracam się do Pana jako przedstawiciela TV Republika, ponieważ obserwujemy, co robicie, abyście zaprzestali celowego szerzenia dezinformacji w wielu kwestiach. Proszę przekazać kierownictwu, że zgłaszając roszczenia lub zgłaszając informacje w tak delikatnych sprawach, powinniście współpracować z organami ścigania. Wczoraj zamieściliście Państwo w wiadomościach informację o liście szkół rzekomo zidentyfikowanych jako potencjalne cele aktów przemocy i terroryzmu. Policja skontaktowała się z Państwem, pytając, czy posiadacie Państwo jakiekolwiek informacje, które mogłyby dostarczyć wskazówek i pomóżcie im wyśledzić potencjalnych sprawców. Jednak z jakiegoś powodu nie chcieliście współpracować z policją. Nalegam, abyście zachowali się odpowiedzialnie i powstrzymali się od szerzenia dezinformacji i paniki”.
powiedział minister spraw wewnętrznych.
Gwardyński odpowiedział, że nadawca jedynie przekazywał ogłoszenia władz lokalnych dotyczące zamknięcia szkół.
TV Republika: Kierwiński szuka winnego
Na oskarżenia Kierwińskiego odpowiedział w mediach społecznościowych Tomasz Sakiewicz, prezes i redaktor naczelny TV Republika.
„Niekompetentny Kierwiński dowiedział się od TV Republika o grupach w mediach społecznościowych, na których planowano ataki. Teraz, aby ukryć swoją bezradność i niekompetencję, organizuje oszczerczą kampanię przeciwko największemu opozycyjnemu nadawcy. Będziemy dalej robić swoje i nie damy się zastraszyć. Ważniejsze jest dobro i bezpieczeństwo naszych widzów niż tyłki polityków przerażonych własnymi błędami”
Sakiewicz napisał.
Obszerniejsze kontrowersje wypowiedział się także Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika.
„Te zbrodnie były planowane od dawna, a w internecie pełno jest dowodów na to, że sprawcy czerpali inspirację z przykładów międzynarodowych. Służby Tuska i Kierwińskiego tego nie zauważyły, bo były zbyt zajęte ściganiem przeciwników politycznych. Teraz Kierwiński szuka winnego. I jak zwykle nie obwinia siebie, tylko dziennikarzy, którzy odkryli przeoczone przez niego informacje”
Rachoń napisał.
Jarosław Olechowski, szef redakcji informacyjnej TV Republika, na antenie zwrócił uwagę, że nadawca donosił m.in. o zamknięciu szkół w Legionowie, powołując się na oficjalny komunikat władz lokalnych.
Dodał, że tuż po północy w piątek policja wysłała w tej sprawie e-mail na ogólną skrzynkę kontaktową nadawcy.
„To nie jest oficjalne pismo. Policja zna nasze adresy e-mailowe i wie, jak się z nami skontaktować. Otrzymaliśmy e-mail na skrzynkę odbiorczą, z której korzystają widzowie, na którą codziennie trafiają tysiące wiadomości”
wyjaśnił Olechowski.
Dodał, że informacje nie były wyłączną informacją dla TV Republika, ale pochodziły ze stron internetowych samorządów.