Wczoraj, Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawił Plan Zarządzania dla Miejsce światowego dziedzictwa kulturowego – Puszcza Białowieska. Dokument jest nie do przyjęcia dla społeczności lokalnych, leśników i samorządów gmin Puszczy Białowieskiej. Plan jest wstępem do wprowadzenia na całym obszarze parku narodowego.
Prace nad dokumentem trwały wiele lat. W 2023 r. w zasadzie wszystko zostało uzgodnione. Po latach negocjacji zdecydowano, że około 14 procent z 63 000 hektarów znajdzie się w tzw. czwartej strefie, w której dozwolona będzie gospodarka leśna. Przedstawiciele samorządów i leśnicy z trudem przyjęli to rozwiązanie. Dokument wylądował na biurku Pauliny Hennig-Kloskiej i został wyrzucony. Organizacje pozarządowe, które zdobyły wpływy w Ministerstwie Klimatu, stwierdziły, że na obszarze 63 tys. hektarów nie da się pogodzić wycinki drzew z obserwowaniem naturalnych procesów ekologicznych.
Grupy te konsekwentnie prowadziły kampanię pod tym hasłem „Cały las jako park narodowy”a także o wyłączenie jak największej liczby lasów z użytkowania gospodarczego. Sprzeciwiały się temu samorządy i mieszkańcy. Jednak wczoraj ministerstwo błędnie przedstawiło fakty.
„Plan powstał w ścisłej współpracy z lokalną społecznością i ekspertami. Dzięki temu 96% polskiej części Puszczy Białowieskiej zostanie oddane procesom naturalnym. Wcześniej było to tylko 37. Wykluczamy tradycyjnie rozumiane leśnictwo i łowiectwo. Niewiele takich obszarów pozostało na świecie i musimy je chronić”– napisała wczoraj Paulina Hennig-Kloska.
Problem jednak w tym, że samorządy nie zaakceptowały tych rozwiązań i protestowały przeciwko nim. To samo tyczy się leśników i społeczności lokalnej. Było też więcej zniekształceń. – Po konsultacjach z samorządami wiemy, że to miejsce rzeczywiście rozwija się w kierunku turystycznym. Pamiętamy czasy, gdy miasto Hajnówka miało w herbie piłę. Były to czasy, gdy powstała tam osada czerpała korzyści z otaczającego ją lasu. To doskonały przykład niezwykłej ewolucji. Rozwój, który jest dziś symboliczny – powiedział wiceminister Mikołaj Dorożała. Problem jednak w tym, że ostatnie lata przyniosły upadek regionu. Wiele gmin powiatu należy obecnie do najszybciej wyludniających się w Polsce. Dubicze Cerkiewne to najszybciej wyludniająca się gmina w kraju (pięć razy więcej zgonów niż urodzeń), a w pobliskich Kleszczelach w zeszłym roku (w całej gminie) urodziło się zaledwie czworo dzieci. To region o wysokim bezrobociu, gdzie każda praca jest na wagę złota. Mieszkańcy to rozumieją, ale Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie usłyszało ich głosu.
Dodajmy, że turystykę poważnie ograniczają także napięcia na granicy oraz fakt, że przez Puszczę Białowieską przebiega szlak, którym białoruskie służby i polskie organizacje pozarządowe przewożą migrantów do Europy Zachodniej. Utrudnia to znacząco normalną działalność turystyczną.
Jednak plan Henniga-Kloski został stworzony, aby nieco uspokoić UNESCO eksperci. Podczas ostatniej misji do Polski stwierdzili, że stan Puszczy Białowieskiej jest krytyczny. Co ważne, oceny tej dokonali siedem lat po zaprzestaniu gospodarki leśnej w lesie. UNESCO uważa, że istnieje szereg krytycznych zagrożeń dla tego obszaru, z których najważniejszym jest mur i na przykład gatunki inwazyjne w coraz większym stopniu kolonizujące las.
Dokument będzie teraz musiał zostać wdrożony. Już wczoraj organizacje pozarządowe stwierdziły, że najlepszym rozwiązaniem byłoby uznanie Puszczy Białowieskiej za park narodowy. I to najprawdopodobniej będzie kolejny krok ministerstwa, które twierdzi, że tę propozycję popiera zdecydowana większość obywateli.