Wilno opracowało oficjalny plan ewakuacji ludności na wypadek wojny lub innego poważnego kryzysu, którego jeden z kluczowych szlaków prowadzi w stronę granicy z Polską. Okazało się jednak, że przedstawiciele polskich władz lokalnych na obszarze przygranicznym nie byli zaangażowani w ustalenia i dopiero teraz dowiadują się o planach.
Władze litewskie niezwykle poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa obywateli, przygotowując szczegółowe scenariusze potencjalnych sytuacji awaryjnych. Urzędnicy Wydziału Ochrony Ludności Urzędu Miasta Wilna potwierdzili, że miasto ma gotowy plan relokacji mieszkańców. Przewiduje trzy główne kierunki przemieszczania się ludności, w zależności od rodzaju i lokalizacji kryzysu. Trasy mają prowadzić na północ, zachód i południe – przez Alytus bezpośrednio w stronę granicy polsko-litewskiej.
Informacja ta wywołała spore zaniepokojenie strony polskiej. Burmistrzowie i urzędnicy gmin położonych wzdłuż granicy z Litwą otwarcie przyznają, że plany nie były z nimi konsultowane. Przedstawiciele samorządów, w tym gminy Sejny, podkreślają, że brakuje im niezbędnej infrastruktury i budynków, które byłyby w stanie przyjąć i zaopiekować się jednocześnie masowym napływem uchodźców. Choć deklarują pełną gotowość do udzielenia pomocy w sytuacji kryzysowej, brakuje im konkretnych procedur opracowanych wspólnie ze stroną litewską.
Władze w Wilnie wyjaśniają, że za regulację ruchu transgranicznego odpowiada administracja centralna, a nie władze lokalne. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Podlaski Urząd Wojewódzki starają się uspokoić opinię publiczną. Władze wojewódzkie twierdzą, że istnieją już scenariusze przyjmowania osób z krajów sąsiednich, a procedury są ściśle regulowane przez prawo. Wiele kluczowych ustaleń ma jednak charakter tajny, a wszelkie potencjalne działania na obszarze przygranicznym będą koordynowane z Warszawy.