Maja Chwalińska tworzy historię na Rolandzie Garrosie. Polska tenisistka, która przygodę z French Open rozpoczęła od eliminacji, do wielkiego finału turnieju dotarła po pokonaniu Rosjanki Diany Shnaider.
„Wydaje mi się, że to sen. Przykro mi, nie wiem, co powiedzieć. Jestem po prostu szczęśliwy” – powiedziała Chwalińska zaraz po meczu.
Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa
Po trzech tygodniach zmagań z najlepszymi tenisistkami świata Chwalińska przyznała, że nie czuje się najlepiej fizycznie i psychicznie.
„Nie będę kłamać, ale jednocześnie nie mam powodów do narzekań” – powiedziała Polka, która w kwalifikacjach wywalczyła sobie drogę do głównej drabinki.
Chwalińska dodała, że na razie chce po prostu cieszyć się chwilą i obiecała, że w finale Rolanda Garrosa da z siebie wszystko.
W sobotnim meczu o tytuł French Open polska zawodniczka zmierzy się z inną Rosjanką Mirrą Andreevą. W czwartkowe popołudnie 19-letnia Rosjanka awansowała do finału, pokonując Ukrainkę Martę Kostiuk 6:1, 6:3.