Niemcy chronią funkcjonariusza ZOMO, który strzelał do górników z kopalni Wujek. Czy pozostanie bezkarny?!

Funkcjonariusz ZOMO* Jan P., poszukiwany przez polskie organy ścigania za zbrodnie przeciw ludzkości, od lat jest skutecznie chroniony przez Niemcy. Sprawdziliśmy, co się dzieje w tej sprawie. Postępowanie zostało zawieszone, ale prokuratura nie poddaje się i nadal chce postawić 68-latka przed sądem. Pozostaje jeden problem: państwo niemieckie w dalszym ciągu odmawia ekstradycji byłego funkcjonariusza ZOMO.

*The Motorized Reserves of the Citizens' Militia

Członkowie plutonu specjalnego Mobilny Pułk Policji Milicji Obywatelskiej w Katowicach 16 grudnia 1981 r. otworzył ogień w kopalni Wujek, zabijając dziewięciu górników. Większość komunistycznych sprawców została skazana.

Ale nie wszystkie. Dwóch z nich – Roman S. i Jan P. – uciekło z Polski. Przez wiele lat ukrywali się w Niemczech, uzyskując nawet obywatelstwo niemieckie. To wystarczyło, aby zapewnić im bezkarność. Wszelkie próby pociągnięcia ich do odpowiedzialności przez polski wymiar sprawiedliwości kończyły się niepowodzeniem, Jak napisał Niezalezna.pl w 2021 r,

Roman S. nabrał pewności siebie na tyle, że udał się na wycieczkę do Chorwacji, gdzie był przetrzymywany. Po ekstradycji do Polski stanął przed sądem i został skazany. Niestety drugi pozostaje bezkarny i nadal ukrywa się w Niemczech.

Jan P. urodził się w 1957 r. W stanie wojennym miał 24 lata i służył jako szeregowiec w plutonie policji. Udało mu się uniknąć kary. Po kilku latach postanowiliśmy sprawdzić, co się stało z jego sprawą.

„Postępowanie zostało zawieszone, ale nie rezygnujemy z ścigania mężczyzny. Zamierzamy postawić mu zarzuty zbrodni przeciwko ludzkości” potwierdził prokurator Dariusz Psiuk z Komisja Oddziałowa Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach w rozmowie z Niezalezna.pl.

Wiadomo, że Niemcy kilka lat temu przesłuchiwali Jana P., ale nie mają zamiaru wydawać go Polsce. Zdaniem przedstawicieli niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, ich system prawny nie uznaje zbrodni „zbrodni komunistycznej”. I nawet gdyby przestępstwo popełnione w kopalni Wujek zakwalifikować inaczej, to już zostałoby uznane za przedawnione. Dlatego Jan P. może spać spokojnie pod niemiecką ochroną. Chociaż w systemie policyjnym figuruje jako poszukiwany, w celu aresztowania musiałby opuścić Niemcy, a jest to mało prawdopodobne.

Dlatego prawdopodobnie nigdy nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za ostrzelanie górników z kopalni Wujek.

Dodaj komentarz