Nowe dowody w sprawie gwałtu na jednostce policji. Prokuratura ponownie przesłucha funkcjonariuszy

Powróciła sprawa zgwałcenia młodej policjantki przez jej przełożonego Marcina J. na terenie Stołecznego Oddziału Prewencji Policji w Piasecznie. Wcześniej odbyło się tam pod wpływem alkoholu zgromadzenie, w którym wzięło udział większa grupa osób. Analiza rozmów telefonicznych pomiędzy funkcjonariuszami dostarczyła nowych dowodów. Prokuratura będzie ponownie przesłuchiwać funkcjonariuszy jednostki.

Od stycznia br. sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Oficjalne skargi dotyczące rzekomego spożywania alkoholu przez Marcina J. w Jednostce Prewencji Policji wpływały do ​​Biura Spraw Wewnętrznych Policji znacznie wcześniej, bo już w zeszłym roku. Pomimo tych ustaleń funkcjonariusz nie został ukarany. Został zatrzymany, a jakiekolwiek działania podjęto dopiero po oskarżeniu go o gwałt.

Nowe dowody i dalsze przesłuchania

Na początku marca Marcin J. wyszedł na wolność. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała wówczas o uchyleniu jego tymczasowego aresztowania i zastosowaniu wobec niego kaucji oraz dozoru policyjnego. Były funkcjonariusz ma także zakaz opuszczania kraju.

Zdaniem prokuratora prowadzącego sprawę nie było ryzyka, że ​​podejrzany będzie namawiał inne osoby do składania fałszywych zeznań lub utrudniał postępowanie. W sprawie przesłuchano dwudziestu ośmiu świadków, w tym sześciu dwukrotnie.

Teraz, jak się dowiedzieliśmy, te same osoby zostaną przesłuchane ponownie. Dlaczego okazało się to konieczne? Prawdopodobnie ma to związek z rozmowami telefonicznymi realizowanymi pomiędzy funkcjonariuszami jednostki na początku roku.

„Mogę jedynie potwierdzić, że w telefonach znaleźliśmy różne ślady i informacje, które wymagają od nas przeprowadzenia dodatkowego przesłuchania kilku funkcjonariuszy, którzy zostali już przesłuchani” – dodał.

Portalowi Niezależna.pl poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Odmówił podania dalszych szczegółów.

Jak informowała w marcu prokuratura, decyzja o terminie i sposobie zakończenia postępowania wobec funkcjonariusza oskarżonego o zgwałcenie ma zapaść po uzyskaniu kompletu materiałów z badania cyfrowych nośników danych, gdyż mają one istotne znaczenie dla sprawy. Teraz sprawa się przedłuży, bo po zbadaniu m.in. telefonów konieczne jest dodatkowe przesłuchanie.

W marcu rzecznik warszawskiej prokuratury wskazał, że zgromadzony dotychczas materiał dowodowy „nie potwierdza przebiegu i okoliczności zdarzenia, jakie przedstawiały niektóre media bezpośrednio po zdarzeniu”. Zapytany we wtorek przez Niezależna.pl, czy w świetle nowych dowodów podtrzymuje to stanowisko, odpowiedział twierdząco.

Katastrofalny harmonogram i wyjaśnienia Kierwińskiego

Jak informował w styczniu br. Niezależna.pl, funkcjonariusz podejrzany o zgwałcenie policjantki w Piasecznie już pięć godzin po zdarzeniu – jak wynika z materiałów śledztwa – został poddany badaniu na obecność alkoholu w organizmie. Od zdarzenia do zatrzymania minęło prawie 12 godzin. W tym czasie podejrzany przebywał w tym samym oddziale i był „nadzorowany” przez funkcjonariuszy bezpośrednio odpowiedzialnych za to, co działo się na miejscu.

„Zdecydowałem się zabrać głos, bo nie mogę już słuchać, jak się zachowujecie, hieny PiS. Jesteście hienami. Angażujecie się w obrzydliwe politykowanie w związku z cierpieniem tej kobiety. W tej sprawie reakcja polskiej policji była natychmiastowa” – powiedział posłom PiS w Sejmie Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński wkrótce po tym, jak media doniosły o oskarżeniu o gwałt.

Przypomnijmy, co ustaliła Niezależna.pl na początku stycznia:

• Do zdarzenia, jakim było zgwałcenie młodej policjantki i zmuszenie jej do poddania się innej czynności seksualnej, doszło w sobotę, 3 stycznia, około godziny 3:30.

• Pierwsze badanie podejrzanego przeprowadzono dopiero o godzinie 8:15. Wykazało, że nadal był on pod wpływem alkoholu. Następnie odbyły się dwa kolejne testy.

• O godzinie 10:35 rozpoczęto nagrywanie oficjalnego raportu ofiary. Przesłuchanie trwało do godziny 12:00

• Formalne zatrzymanie zostało przeprowadzone o godzinie 14:45 przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji z Warszawy, na terenie jednostki w Piasecznie. Do czasu przejęcia kontroli przez Biuro Spraw Wewnętrznych podejrzany znajdował się – jak to ujął rzecznik prokuratury w rozmowie z Niezależną,pl – „pod nadzorem komendantury Oddziału Prewencji Warszawskiej Policji”.

Podejrzany sprawca przez 12 godzin pozostawał pod wątpliwym „nadzorem” osób, które bezpośrednio odpowiadały za to, że w tej właśnie jednostce mogło dojść do tak skandalicznego zdarzenia. Mogli zatem mieć interes w potencjalnym zatuszowaniu sprawy.

8 stycznia policja poinformowała, że ​​„zastępca komendanta Oddziału Prewencji Policji w Warszawie został z dniem 7 stycznia zwolniony ze stanowiska w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza, którego kompanię nadzorował w trakcie pełnienia służby”.

Czynności procesowe z udziałem podejrzanego rozpoczęły się w Prokuraturze Rejonowej w Piasecznie 4 stycznia o godzinie 13:30. Rozprawa w sprawie tymczasowego aresztowania rozpoczęła się 5 stycznia o godzinie 11:00 w Sądzie Rejonowym w Piasecznie. Postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania zostało wydane w godzinach od 13:00 do 14:00 tego samego dnia.

Dodaj komentarz