Odejście Polski od węgla spotyka się z ekspansją Niemiec – kwestia spójności

Pomimo głośnej krytyki kopalni Turów ze strony Niemiec i Czech, Niemcy pozostają największym producentem węgla brunatnego w Unii Europejskiej i stale rozbudowują swoje kopalnie odkrywkowe, szczególnie na terenach byłej NRD. Polska pod rządami Donalda Tuska systematycznie ogranicza wydobycie, co krytycy określają jako wdrażanie niemieckiego Energiewende w polskich warunkach.

Rząd Donalda Tuska kontynuuje politykę stopniowego wycofywania się z energetyki opartej na węglu brunatnym, co w praktyce oznacza brak nowych pól wydobywczych i przyspieszoną kurczenie się istniejących kompleksów. W 2025 r. w czterech największych kopalniach odkrywkowych w Polsce wydobyto około 40–43,5 mln ton węgla brunatnego. Największe z nich, Bełchatów, dominuje w krajowym wydobyciu (ok. 73%), ale jego główne złoże zakończy działalność w 2026 r., natomiast kolejne (Szczerców) ma działać do 2038 r. Kopalnia Turów wydobywa 7-10 mln ton rocznie i pomimo sporów prawnych i kary UE wynoszącej 68,5 mln euro, kontynuuje działalność, choć bez planów znaczącej rozbudowy.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda po niemieckiej stronie granicy

Niemcy wydobywają znacznie więcej, szacowane na 100-170 mln ton rocznie (w zależności od źródła i roku), co czyni je niekwestionowanym liderem UE. Największy basen znajduje się na terenie byłej NRD, Łużyc w Brandenburgii i Saksonii, gdzie funkcjonuje kilka dużych kompleksów, m.in. należących do LEAG (Lausitz Energie). Kopalnie takie jak Nochten będą rozbudowywane w latach 2025–2026, a w Saksonii całe wioski (np. Mühlrose) będą burzone, aby zrobić miejsce dla dalszego wydobycia. Plany zakładają wydobycie spod wsi ok. 150 mln ton węgla brunatnego, głównie dla elektrowni Boxberg, do 2038 r. Na zachodzie (Nadrenia) działają kopalnie odkrywkowe RWE, takie jak Garzweiler i Hambach.

Niemieckie podwójne standardy

Krytycy podkreślają to, co uważają za wyraźne podwójne standardy: Niemcy i Czechy ostro krytykują Turów za jego wpływ na wody gruntowe i środowisko, a jednocześnie samodzielnie wydobywają i spalają węgiel brunatny na masową skalę. Niemiecka spółka LEAG jest powiązana z czeską grupą EPH, co rodzi lokalne podejrzenia, że ​​presja na zamknięcie polskiej kopalni może służyć promocji sprzedaży własnego węgla. W 2025 r. Niemcy musiały nawet ponownie uruchomić dodatkowe bloki węglowe ze względu na słabą produkcję energii odnawialnej, co pokazuje, jak bardzo ich bezpieczeństwo energetyczne jest nadal uzależnione od węgla brunatnego.

Polska pod Tuskiem

Polska nie otwiera nowych złóż wydobywczych (nie ma planów dla Ościsłowa i Złoczewa), co przyspiesza transformację, ale także zwiększa zależność od importu energii i zwiększa ryzyko braków mocy. Turów funkcjonuje (z koncesją formalnie ważną do 2044 r., choć realistyczny horyzont to lata 2030-2035), ale bez dynamicznego rozwoju. Jednocześnie Niemcy nie tylko utrzymują produkcję, ale aktywnie ją rozwijają tam, gdzie jest to ekonomicznie opłacalne.

The Wynik

Polska odchodzi od węgla brunatnego szybciej niż Niemcy, które jednocześnie promuje Europejski Zielony Ład i krytykuje sąsiadów za „brudną” energię. Dla mieszkańców takich regionów jak Bogatynia czy Bełchatów oznacza to realne ryzyko utraty pracy bez odpowiednich alternatyw.

Dodaj komentarz