Przebywający obecnie w Stanach Zjednoczonych Andrzej Poczobut zabiega o to, aby w rozmowach Waszyngtonu z Mińskiem znalazła się kwestia praw Polaków na Białorusi. Działaczka chce zwrócić uwagę amerykańskich urzędników przede wszystkim na sytuację mniejszości polskiej, dostęp do polskojęzycznej edukacji i ochronę jej tożsamości narodowej. Jak to ujął, „nawet w państwie totalitarnym można walczyć o 10–15 minut wolności”.
Poczobut podkreślił, że celem jego wizyty w Stanach Zjednoczonych jest spotkanie z przedstawicielami amerykańskiej administracji prowadzącymi dialog z reżimem Łukaszenki. Chce przedstawić sytuację mniejszości polskiej na Białorusi i problemy, z jakimi się ona boryka. Ma nadzieję, że w programie rozmów znajdzie się kwestia Polaków na Białorusi.
Podczas spotkania ze społecznością polonijną w Centrum Polsko-Słowiańskim (PSC) na Greenpoincie w Nowym Jorku dziennikarz, felietonista i więzień polityczny Poczobut zgodził się, że skoro Amerykanie prowadzą rozmowy z Białorusią, polskie władze powinny to zrobić również.
„Minister Radosław Sikorski spotkał się z ministrem Maksimem Ryżenkowem, co jest ważnym gestem. Możemy mieć tylko nadzieję, że przyczyni się on do poprawy sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi”
zauważył.
Poczobut nie miał złudzeń, że przy obecnych reżimach możliwa będzie znacząca poprawa sytuacji na Białorusi.
„Dopóki sytuacja w Rosji będzie stabilna, a Rosja silna, fundamentalne zmiany wewnętrzne na Białorusi są mało prawdopodobne. Kreml nie dopuści do demokratycznej transformacji kraju, gdyż stara się utrzymać w swojej strefie wpływów sąsiednie państwa, co widać także w przypadku Ukrainy”
powiedział.
Niemniej jednak wyraził nadzieję, że nawet w państwie totalitarnym możliwe będzie wygospodarowanie choć ograniczonej przestrzeni dla wolności, „10 lub 15 minut wolności”.
Poczobut określił społeczność polsko-amerykańską jako główną siłę.
„Spotkania z Polską mają wymiar nie tylko osobisty i informacyjny, ale także polityczny. Chciałbym, aby Polacy będący wyborcami amerykańskimi zwrócili się do swoich członków Kongresu i senatorów, aby kwestia mniejszości polskiej i wolności Polaków na Białorusi została poruszona przez dyplomację amerykańską”
– zaapelował.
Podkreślił także, że najważniejszą kwestią pozostaje dostęp do polskojęzycznej edukacji na Białorusi.
„Język jest ściśle powiązany z tożsamością. Zachowanie polskości na Białorusi jest kluczowym celem lokalnej społeczności”
– argumentował.
Odnosząc się do rozmów w siedzibie ONZ w Nowym Jorku przyznał, że ich skuteczność jest ograniczona.
„Niemniej jednak organizacja pozostaje forum, na którym mogą spotykać się różne kraje, punkty widzenia i systemy polityczne. Jej rolą jest poszukiwanie wspólnej płaszczyzny i próba osiągnięcia porozumienia”
– podkreślił.
Ponieważ Białoruś jest częścią systemu ONZ, Poczobut ma nadzieję, że przekazane przez niego informacje, zwłaszcza dotyczące sytuacji mniejszości polskiej, polskich szkół i polskojęzycznej edukacji na Białorusi, zostaną wykorzystane przez wyspecjalizowane organy ONZ zajmujące się prawami człowieka.
Mateusz Sakowicz, konsul generalny RP w Nowym Jorku, obecny na spotkaniu w PSC, powiedział, że gościowi z Polski szczególnie zależało na nawiązaniu kontaktu ze społecznością polonijną i zapoznaniu jej z historią i doświadczeniami Polaków mieszkających na Białorusi, zarówno tych związanych ze Związkiem Polaków na Białorusi, jak i tych działających poza jego strukturami.
„Chodzi o to, aby nie zapominać o ich trudnym losie. Żyją w opresyjnym kraju, pod rządami reżimu Łukaszenki, który od ponad trzydziestu lat sprawuje autorytarną władzę. Ważne, aby świat, nasi amerykańscy partnerzy, a przede wszystkim sami Polacy, pamiętali o swoich rodakach na Białorusi i problemach, z którymi borykają się na co dzień”
– powiedział konsul.
Podkreślił, że większość Polaków żyjących w wolnych krajach potrafi swobodnie kultywować swój język, historię i tradycje.
„Z kolei na Białorusi działania związane z polską tożsamością mogą skutkować represjami, a nawet więzieniem. Nasz gość jest tego osobistym przykładem, spędził pięć lat i jeden miesiąc w surowym białoruskim więzieniu”
– przypomniał Sakowicz.