Presja UE i strach Tuska przed głosowaniem obywateli: „Referendum jest konieczne”

„Nie zgodzimy się na żadne rozwiązanie, które zagrażałoby bezpieczeństwu Polski i Polaków” – powiedział Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński po monachijskim szczycie poświęconym polityce migracyjnej. Jednocześnie zablokowano możliwość zorganizowania w Piotrkowie Trybunalskim referendum, w którym obywatele chcieli powiedzieć „nie” nielegalnej migracji. „Tusk i jego rząd panicznie boją się głosów obywateli. Musimy doprowadzić do ogólnokrajowego referendum. Tylko w ten sposób można zablokować neobolszewickie idee UE i realizację przez polski rząd niemieckiej polityki migracyjnej” – powiedział Robert Bąkiewicz, lider ruchu ROG.

Dwa dni po tym, jak mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko decyzji wojewody ws. referendum, minister Kierwiński po szczycie ministrów spraw wewnętrznych UE w Monachium dotyczącym migracji wydał zdecydowane deklaracje. „Jego deklaracje stoją w sprzeczności z działaniami tego rządu. Tusk panicznie boi się, że obywatele będą mieli coś do powiedzenia w sprawach migracyjnych. Dlatego poprzez działaczy swojej partii i swoją administrację torpeduje takie inicjatywy jak ta w Piotrkowie” – wyjaśnił Bąkiewicz, wskazując na niespójność słów Kierwińskiego z rzeczywistymi działaniami Koalicji Obywatelskiej (KO) i rządu.

Ogólnopolskie referendum

„Władze miasta nie miały woli odwołania się od decyzji wojewody Doroty Ryl, która powołując się na luki formalne zdecydowała o unieważnieniu referendum w sprawie utworzenia i organizacji w mieście ośrodka integracji cudzoziemców. Pod petycją podpisało się prawie 7 tys. mieszkańców. W tej sprawie także nie będziemy podejmować działań prawnych, bo teraz potrzebne jest referendum ogólnopolskie i na tym będziemy się skupiać. Musimy zjednoczyć siły tych, którzy, w całym kraju powiedzą „nie” nielegalnej migracji i obecnej polityce migracyjnej tego rządu” – powiedziała Beata Dróżdż, inicjatorka referendum w Piotrkowie i przewodnicząca lokalnego klubu „Gazeta Polska”.

„Co prawda inicjatywy lokalne są cenne, ale trzeba pamiętać, że to referendum ogólnokrajowe da polskim obywatelom potężne narzędzie do przeciwstawiania się polityce migracyjnej tego rządu. Da też jednoznaczne „nie” neobolszewickiej polityce UE i polityce Niemiec, która dyktuje unijną politykę migracyjną” – dodał Bąkiewicz.

Kolejnym krokiem w kierunku ogólnokrajowego referendum będzie zorganizowana w najbliższą sobotę demonstracja (szczegóły w osobnym artykule w najnowszym numerze „Gazety Wyborczej”). Gazeta Polska Codziennie).

Migracja lub pieniądze

Sprzeciw wobec polityki migracyjnej rządu i działań UE wynika nie tylko z obaw związanych z migracją, ale także z szantażu społeczności lokalnych przez administrację rządową.

„Jadę do Bielska-Białej, gdzie grozi wycofanie uchwały sprzeciwiającej się budowie ośrodka integracji cudzoziemców. Tam, podobnie jak w wielu innych gminach w całej Polsce, praktykuje się formę szantażu: albo akceptujecie budowę ośrodków i politykę migracyjną, albo nie otrzymacie środków unijnych, bo rzekomo łamiecie zasady tolerancji i tak dalej” – powiedział Bąkiewicz.

Wczoraj podczas konferencji prasowej posłowie PiS opisali sytuację w Bielsku-Białej i innych miejscowościach. Władze lokalne wycofują się z wcześniej przyjętych uchwał, bo nie chcą stracić środków na swoje projekty. Podobną sytuację w Szczecinie opisał poseł Dariusz Matecki: „Lokalne media w Szczecinie donoszą, że wielomilionowe środki unijne są zagrożone, bo radni przyjęli uchwałę potępiającą nielegalną migrację. Z tych doniesień wynika, że ​​Szczecin może stracić 25 mln zł środków unijnych przeznaczonych na rozwój infrastruktury drogowej. Mamy sytuację, że radni Platformy Obywatelskiej głosują za uchwałą sprzeciwiającą się nielegalnej migracji, a kilka tygodni później są zmuszeni go wycofać pod naciskiem organów UE. Co drogi mają wspólnego z problemem masowej migracji? Czy radni muszą teraz wycofywać się ze swoich inicjatyw tylko dlatego, że Bruksela tego żąda?” powiedział Matecki.

„Wzywam rząd Donalda Tuska: nie bądźcie ślepymi wykonawcami rozkazów z Brukseli i Berlina. Stańcie w obronie polskich samorządów i zaprzestańcie tego szantażu, zanim będzie za późno” – zaapelował Matecki.

Polityka UE – Polityka Niemiec

Stwierdzenia Bąkiewicza i Mateckiego o dominacji wizji niemieckiej w polityce migracyjnej potwierdziły obrady szczytu w Monachium. Konkretne propozycje z tego spotkania były w rzeczywistości inicjatywami Berlina. Minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt opowiadał się w Berlinie za zatwierdzeniem planów swojego rządu. Jednym z nich jest tworzenie „hubów powrotowych” poza UE, czyli ośrodków dla powracających migrantów.

„Przywiązujemy wagę do stworzenia na poziomie europejskim ram prawnych, a następnie we współpracy z europejskimi krajami partnerskimi i przy wsparciu Komisji Europejskiej do tworzenia takich ośrodków” – powiedział Dobrindt, wskazując jako potencjalnych partnerów Danię, Austrię i Holandię. Holandia już tworzy takie centrum w Ugandzie. Niemcy chcą także stworzyć ogólnoeuropejską bazę danych migrantów, która umożliwiłaby szybsze deportacje w ramach umów o readmisji (np. z Niemiec do Polski).

Dodaj komentarz