Prowokatorka „Babcia Kasia” skarży się na Żurka! KLUCZOWE PYTANIE to echo online

Właśnie wtedy, gdy wszyscy myśleli, że rząd Donalda Tuska nie zdoła w okresie świątecznym ośmieszyć się bardziej niż aferą białoruskich balonów, Katarzyna Augustynek, raczej prorządowa „aktywistka”, odpaliła niezłą bombę. Do tego stopnia, że ​​w Internecie pojawiają się obecnie fundamentalne pytania…

Spotkanie Żurka z „Aktywistami”

Ale – od początku… W listopadzie odbyło się „spotkanie konsultacyjne” w siedzibie Urzędu Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Wziął w nim udział Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek oraz przedstawiciele tzw. „organizacji obywatelskich”. Miały one rzekomo przedstawiać ich postulaty dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Wśród uczestników spotkania z Żurkiem był m.in. Mateusz Kijowski, były lider tzw Komitet Obrony Demokracji (KOD), Bartosz Kramek, Stanisława Skłodowska z kl Latająca Brygada Opozycji (LBO), a także aktywistka-prowokatorka Katarzyna Augustynek. Nie zabrakło także wyjątkowo „apolitycznej” prokurator Ewy Wrzosek. W tamtym czasie Niezalezna.pl Portal ujawnił, że spotkanie miało dotyczyć procesów sądowych przeciwko aktywistom za „krytykę, doświadczenia związane z protestami, relacje o przemocy ze strony policji, „przywrócenie praworządności” i reformę wymiaru sprawiedliwości”.

Czy post Augustynka jest skierowany do Żurka?

Jednak – choć temat spotkania ucichł w przestrzeni publicznej, Katarzyna Augustynek postanowiła „odgrzać kotleta”, rzucając na sprawę zupełnie nowe światło. W mediach społecznościowych opublikowała post, w którym… otwarcie skarży się na szefa Ministerstwa Sprawiedliwości Waldemara Żurka.

„Ten post nie ma już charakteru autoterapeutycznego, bo to nie działa, ale ponieważ moje posty mają minimalny zasięg, potraktuję je jako dziennik księgowy – może to poprawi mi humor. Zwykle przed świętami przeglądam swój dotychczasowy kalendarz i wpisuję ważne rzeczy do nowego, co bardzo mi się podoba. W ten sposób natrafiłam na niedawne wydarzenie, które miało miejsce 24 listopada w Prokuraturze Okręgowej, a mianowicie spotkanie z PG/MS Waldemarem Żurkiem” czytamy we wstępie.

Później prowokator to pisze „Wzięło w nim udział około 20 osób – przedstawicieli organizacji opozycyjnych m.in Ogólnopolski Strajk Kobiet, Aborcja bez granic, Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, Latająca Brygada Opozycji, Darmowa prokuratura, Fundacja Otwarty DialogByłem prawdopodobnie jedyną osobą niezrzeszoną, były też Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Amnesty International, Pani Ewa Wrzosek i Pani Sylwia Gregorczyk-Abram.”

Później robi się ciekawiej. Augustynek tak pisze „myliła się, sądząc, że poznamy strategię ministra w odniesieniu do naszych licznych spraw, w tym także tych karnych, które są w toku – co on sam na początku potwierdził”.

„Czas ten jednak spędziliśmy głównie na przedstawianiu indywidualnych skarg i problemów. Ja oczywiście nie miałem możliwości zabrać głosu, poza tym nie po to tam przyjechałem. Chciałem usłyszeć, co ci mądrzy i wpływowi ludzie chcą zrobić z naszymi sprawami sądowymi. I niczego się nie dowiedziałem. Jedyne, co utkwiło mi w pamięci, to końcowe słowa ministra, że osoby z listy – zakładam, że z listy zaproszonych agitatorów ulicznych – zostaną wezwane. Dziś minęły cztery tygodnie i nikt się nie skontaktował ja. Ile czasu można dzwonić do 20-30 osób? Czas płynie nieubłaganie, a ja przegrywam i płacę, płacę…, ale już nie płaczę, nie mam już czym płakać. Dziś robię przelew na kwotę 1180 zł (a nie 1200 zł, bo sąd hojnie wycenił moje zatrzymanie na 20 zł) tuż przed wakacjami, z głębi serca dziękuję. Już nie będę dali się nabrać na gładkie słowa rządzących – wystarczy kilka razy, życzę ministrowi, prokuratorom i sędziom takich pięknych świąt jak moje”. kontynuowała swoją tyradę.

I tu pojawia się zasadnicze pytanie – kto miał zadzwonić do Augustynka po spotkaniu z Żurkiem? Na ten punkt zwrócili uwagę użytkownicy platformy X.

Dodaj komentarz