Niemiecka policja pobiła wczoraj w Berlinie Polaków, którzy chcieli postawić krzyż upamiętniający polskie ofiary niemieckiego nazizmu. Rząd w Warszawie kpi z całej sytuacji. Donald Tusk nazwał to wydarzenie „przepychanką w Berlinie”. „W każdej sytuacji, w której policja interweniuje wobec obywateli Polski, oczywiście będziemy sprawdzać, czy wszystko jest zgodne z prawem, czy nie doszło do nadmiernej interwencji, ale tak naprawdę to, co robi Bąkiewicz, jest żenujące, nie oszukujmy się” – dodał. – powiedział dziś na konferencji prasowej szef rządu.
We wtorek członkowie Ruchu Obrony Pogranicza przybyli do Berlina na miejsce głazu ustawionego w pobliżu niemieckiego parlamentu, który ma upamiętnić polskie ofiary II wojny światowej. Chcieli postawić tam symboliczny krzyż, lecz niemiecka policja nie wyraziła na to zgody. Doszło do brutalnego ataku na zgromadzonych Polaków. Zaraz po odśpiewaniu „Roty” członkowie Ruchu Obrony Pogranicza ruszyli z krzyżem w stronę miejsca pamięci ofiar Niemców podczas II wojny światowej. W tym momencie niemiecka policja zaatakowała demonstrantów. Funkcjonariusze zaczęli ich kopać i bić. Część członków Ruchu Obrony Pogranicza trafiła do szpitala.
Przedstawiciele rządu w Warszawie krytycznie i kpiąco odnieśli się do tego zdarzenia, w którym niemiecka policja agresywnie potraktowała Polaków.
O to pytano także Donalda Tuska. Jego wypowiedź była głównie krytyką lidera Ruchu Obrony Pogranicza Roberta Bąkiewicza.
„Nie wiem, czy to w ogóle wymaga komentarza. Mam wrażenie, że gdybym teraz zaczął zastanawiać się nad tym, co Bąkiewicz robi i jak działa, czułbym się raczej śmiesznie. W każdej sytuacji, w której policja interweniuje przeciwko obywatelom polskim, oczywiście będziemy sprawdzać, czy wszystko jest zgodne z prawem, czy nie doszło do nadmiernej interwencji, ale tak naprawdę to, co robi Bąkiewicz, jest żenujące, nie oszukujmy się. Nie jestem tu, żeby bronić policji niemieckiej, muszę bronić polskiej policji. Coraz częściej tak mam. bronić polskiej policji, Straży Granicznej przed Bąkiewiczem – to jest mój problem i na tym się skupiam. Takie wyprawy i takie historie są moim zdaniem dla tych ludzi bardzo krępujące” – powiedział premier rządu w Warszawie.
Przyznał, że „nie ma żadnych oczekiwań” wobec Bąkiewicza.
„A to, że od czasu do czasu będzie nas zawstydzał, bo to zawstydza Polskę, takie działania, to wiem, że pewnie będzie próbował to robić dalej. Prawo i Sprawiedliwość (PiS) politycy wpadają od czasu do czasu w histerię, w ton hiperpatriotyczny przy okazji tej bójki w Berlinie, to też jest dla nich wstyd” – dodał Tusk.