Kongres Estetyczny w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach kosztuje podatników ponad 300 000 zł. W ramach wydarzenia, hojnie dofinansowanego przez Ministerstwo Kultury, odbędzie się wystawa „queerowego artysty”, który za publiczne pieniądze całuje skały, przed którymi ustawiony jest mikrofon z prezerwatywą. Sprawę nagłośnił radny Leszek Piechota, który pyta dosadnie: czy państwo i miasto powinny finansować tego typu działania?
Kongres Estetyczny w Katowicach jest przedsięwzięciem finansowanym przez podatników. Lwią część kosztów, bo prawie 234 tys. zł, pokryło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym Marta Cienkowska jest wiceministrem. Miasto Katowice przekazało kolejny wkład w wysokości ponad 80 000 zł.
Na co wydawane są pieniądze? Jak się okazuje, wystawa pt Całowanie skały kosztował dotychczas około 11 000 zł. Jej twórczynią jest Mariia Lemperk, określana jako „artystka queer”. Proces twórczy w tym przypadku był dość nietypowy: do galerii przewieziono prawie pięć ton skał z dawnego stawu. Następnie artysta pocałował je, przyłożył do brzucha i klatki piersiowej, a następnie nałożył prezerwatywę na mikrofon służący do nagrywania dotyku.
„Ucisk ginekologiczny” i zaimki
Na oficjalnej stronie BWA Katowice można przeczytać, że Lemperk używa zaimków „oni/oni, ona/ona, on/on”. Pochodzą z Odessy na Ukrainie, a ich twórczość podobno koncentruje się na „polityce pamięci i ciała”, przestrzeniach bólu oraz „obecności queerowości w dzisiejszym chaosie politycznym i kulturowym”.
Warto zaznaczyć, że całowanie skał nie jest dla Lemperka niczym nowym. W 2024 roku robili to już nad rzeką Izarą w Monachium i nad polską Dłubnią. W opisach ich twórczości pojawiają się takie pojęcia, jak przemoc seksualna, „opresja ginekologiczna” i „postpornografia”. Jednocześnie performerka prowadzi projekt pt Gra Bóluktóry gościł z Niemiec m.in. w krakowskiej Cricotece. Według opisu składa się z:
„tynk, włosy artysty, stół, czarne ściany i hałas”.
Radny oburzony: „To nie jest prywatny klub”
Leszek Piechota, radny opozycji w Katowicach i były polski senator, analizuje koszty kontrowersyjnej wystawy i nie ukrywa swojego oburzenia tą sytuacją.
„Szanuję sztukę tradycyjną, ale to nie o to chodzi. Kto chce całować skały i umieszczać to w kontekście seksualnym, powinien to robić za własne pieniądze. Galeria publiczna w Katowicach to nie prywatny klub. Nie chodzi o to, czy wolno. Pytanie, czy
– powiedział portalowi informacyjnemu Niezalezna.pl.
Piechota wskazuje także na potrzebę przejrzystości w wydatkowaniu środków publicznych. Według niego dyrektor BWA i kurator wystawy Łukasz Trzciński i Mariia Lemperk znają się bardzo dobrze i „od lat są partnerami biznesowymi”.
Urzędnicy umywają ręce od sprawy, a reżyser zapowiada „kontynuację”
Jak urzędnicy tłumaczą finansowanie „sztuki queer”? Przekonuje Sandra Hajduk, rzeczniczka Urzędu Miasta Katowic Całowanie skały reprezentuje jedynie „marginalną część całego kongresu”. Dodaje, że miasto „zawsze szanowało autonomię sztuki” i że pełna odpowiedzialność za działalność instytucji spoczywa na jej dyrektorze.
Dyrektor BWA Łukasz Trzciński potwierdza natomiast, że przybliżony koszt wystawy to około 11 000 zł, w tym „wynagrodzenie artysty stanowiące równowartość minimalnego wynagrodzenia za dwa miesiące pracy”. Co więcej, twierdzi, że to nie koniec projektu. Wystawa ma mieć „kontynuację w naszej Galerii Rzeźby”, przy czym organizatorzy nie wykluczają „dalszych działań rozwijających wystawę”. Ostateczne rozliczenie finansowe ma zostać przekazane ministerstwu po zakończeniu rocznego projektu, w którym uczestniczy ponad 50 osób.
Pieniądze na kontrowersje, ale żadne na upamiętnienie patriotów
Radny Piechota zwraca uwagę na inną, szerszą kwestię dotyczącą polityki kulturalnej prowadzonej przez władze Katowic. Zaznacza, że miasto planuje zakup dla Muzeum Historii Katowic dzieł Hansa Bellmera, niezwykle kontrowersyjnego artysty XX wieku. Burmistrz Marcin Krupa nie odpowiedział na pytania radnego, ile pieniędzy z budżetu miasta zostanie przeznaczone na ten cel ani na jakich warunkach zostanie dokonany zakup.
Tymczasem podobno nie ma pieniędzy na upamiętnienie lokalnych bohaterów. Kiedy radny zwraca się z prośbą o publikację biografii Adama Kocura, wieloletniego prezydenta Katowic i patrioty, pod którego przywództwem miasto zyskało w latach 20. i 30. XX wieku miano „Chicago Europy”, twierdzi, że spotyka się z murem oporu.
„Ciągle słyszę, że nie ma pieniędzy”
Leszek Piechota kończy gorzko.