W piątek premier Słowacji Robert Fico skutecznie zakazał transkrypcji małżeństw osób tej samej płci zawartych za granicą. Stwierdził, że nie można żądać rejestracji czegoś, czego w słowackim systemie prawnym nie ma. Zupełnie inne podejście niż Donald Tusk w Polsce.
Fico: konstytucja jest najważniejsza
Premier Słowacji złożył w piątek wizytę w specjalnym urzędzie stanu cywilnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który jest jedynym organem w kraju uprawnionym do transkrypcji małżeństw zawartych za granicą.
„W pełni szanuję rzeczywistość i sytuacje, w jakich pary tej samej płci żyją w związkach partnerskich. Z drugiej strony muszę chronić konstytucję, która definiuje małżeństwo jako wyjątkowy związek mężczyzny i kobiety” – powiedział premier.
Według Fico osiągnięto porozumienie z urzędnikami, że obecne przepisy prawne nie pozwalają na rejestrację małżeństw osób tej samej płci, nawet jeśli takie małżeństwo zostało zawarte w innym kraju.
„Nie można żądać rejestracji czegoś, czego w naszym systemie prawnym nie ma” – stwierdził premier.
Tusk – z naruszeniem prawa – sankcjonuje małżeństwa osób tej samej płci
Premier Donald Tusk, w przeciwieństwie do swojego słowackiego odpowiednika, zlecił szefom MSWiA oraz Ministerstwu Cyfryzacji wydanie rozporządzenia, które oficjalnie umożliwiło i ujednoliciło w całej Polsce proces transkrypcji (wprowadzania do polskich rejestrów) aktów małżeństwa par tej samej płci zawieranych za granicą. Decyzja ta została podjęta w maju 2026 r. i była bezpośrednią odpowiedzią rządu na wcześniejsze orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
Tusk obszernie wypowiadał się na temat transkrypcji małżeństw osób tej samej płci zawieranych za granicą, ale nie wspomniał, że polski system prawny nie przewiduje możliwości uzyskania przez pary tej samej płci rozwodu przed polskim sądem. Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie przewiduje takiej możliwości, gdyż małżeństwo definiuje wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny.