„Chcą, żeby to finansowali podatnicy?” Krytycy ostro krytykują występ artysty ministra

„Ten jeden film zabił ustawę” – powiedział Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris, po opublikowaniu filmu wyprodukowanego przez wiceminister kultury Martę Cienkowską. Na nagraniu kobieta zidentyfikowana jako Gosia Bartosik opowiedziała o swoich kłopotach finansowych, pozycji pośredniej i konieczności poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. Film, który miał zwrócić uwagę na sytuację artystów, wywołał zamiast tego falę krytyki.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uruchomiło niedawno w mediach społecznościowych nowy cykl pt. „Minister z wizytą u artystów”. Pierwszy odcinek, udostępniony przez Martę Cienkowską, miał pokazać codzienne wyzwania, przed którymi stoją ludzie pracujący w sztuce. Jednak zamiast wzbudzić współczucie, wideo szybko stało się przedmiotem powszechnej krytyki.

Gościem głównym była „malarka” Gosia Bartosik. Artystka opowiadała o trudnościach utrzymania się wyłącznie z pracy artystycznej. Przyznała, że ​​ubezpieczenie zdrowotne uzyskała dopiero niedawno, po objęciu ósmego etatu nauczyciela w liceum artystycznym.

„Nie da się z tego żyć. To nie jest moja główna praca. Przyjmuję różne zlecenia na utrzymanie domu. Moje dziecko dorasta, ma 11 lat. Chłopcy dużo jedzą i szybko wyrastają z butów”

powiedziała.

Bartosik podkreśliła także, że poza pracą zawodową i obowiązkami domowymi, stale poszukuje dodatkowych źródeł dochodu.

„Oprócz pracy, do której chodzę i poza pracą na pełen etat w domu, zawsze muszę coś wymyślić. Jeśli nie mam zaproszenia do długoterminowego projektu, to ciągle szukam sposobów na zarobek”

wyjaśniła.

Film poruszył także kwestię sprzedaży jej obrazów. Bartosik zauważyła, że ​​potencjalni nabywcy często próbują negocjować ceny jej dzieł, co jeszcze bardziej utrudnia uzyskanie satysfakcjonujących dochodów.

Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i wywołało liczne reakcje polityków i komentatorów. Krytycy zwracali także uwagę na grafikę widoczną w tle wideo, a niektóre z nich określili jako bardzo wyraźne.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Maciej Wąsik napisał:

„Minister Cienkowska odwiedziła artystkę, skarżąc się na brak prowizji uzasadniających dopłaty do emerytury. Dlaczego po prostu nie kupi prac artysty i nie powiesi ich we własnym domu?”

Jeszcze ostrzej odpowiedział Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris:

„Skrzywdzili artystów. Ten jeden film zabił ustawę. Ciężko pracujący ludzie z każdego zawodu powinni dołożyć się do wsparcia tego artysty? Tylko bezstronny radykał mógłby to poprzeć. „

Lider Konfederacji Sławomir Mentzen również wypowiedział się:

„Minister Cienkowska długo szukała artystki, którą chciała przedstawić jako utalentowanej, niedocenianej, potrzebującej wsparcia, takiej, która koniecznie musi otrzymywać publiczne pieniądze na emeryturę. I znalazła twórcę tego dzieła.”

W pozostałej części swojego postu Mentzen kwestionował argumenty za zapewnieniem artystom dodatkowego wsparcia.

„Czy to jest ta wielka sztuka, której rzekomo nie rozumiem, bo jestem niewykształconym głupcem i pozbawionym wrażliwości? Czy to jest sztuka niezbędna do przetrwania narodu polskiego? Czy na to mam płacić z moich podatków? Czy to ta osoba, której emeryturę mam finansować? Poważnie? Trzymajcie ręce od naszych pieniędzy i weźcie się do prawdziwej pracy!”

Do kontrowersji odniósł się także dziennikarz Maciej Kożuszek, przywołując wcześniejsze uwagi ministerstwa na temat roli artystów w promocji Polski za granicą.

„Czy wiesz, że artyści budują soft power Polski za granicą?” – powiedziała niedawno minister Cienkowska. Ale słowa nie wystarczą; trzeba to wykazać w praktyce. Cóż, zrobiła to.

Dodaj komentarz