Po wrzawie wywołanej jego stwierdzeniem, że „Armia Krajowa to UPA”Kazimierz Wóycicki nie tylko nie wycofał się ze swojej tezy, ale poszedł jeszcze dalej. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” po raz kolejny zrównał Ukraińską Powstańczą Armię z polskim podziemiem niepodległościowym i stwierdził także, że „strona polska powinna przeprosić za to, co obecnie robi wobec Ukraińców”.
W programie „Kłamstwo nie przechodzi”, wyemitowanym 12 czerwca w TVP Info w likwidacji, padły uwagi, które wywołały szerokie kontrowersje. Historyk Kazimierz Wóycicki stwierdził, że Armia Krajowa i Ukraińska Powstańcza Armia były „dwie armie narodowowyzwoleńcze”a następnie powiedział wprost: „Armia Krajowa to UPA”.
Oświadczenie spotkało się z ostrą krytyką i wywołało reakcję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Organ regulacyjny zwrócił się do TVP w likwidacji o wyjaśnienia, wskazując, że w sprawach dotyczących historii i pamięci narodowej nadawca powinien się wykazać „szczególna wrażliwość i pracowitość”.
Stacja, na której antenie padły te haniebne słowa, unika tematu. Dzisiaj, kiedy Prawo i Sprawiedliwość (PiS) Poseł Łukasz Schreiber nawiązał do wypowiedzi Wóycickiego, prowadząca program Kamila Biedrzycka podjęła decyzję o zakończeniu transmisji. Oficjalnym powodem było „brak czasu”.
Wóycicki bez autorefleksji. Poszedł trzy kroki dalej
Przypominamy, że temat stosunków polsko-ukraińskich powrócił po tym, jak pod koniec maja Prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych tytuł „Bohaterów UPA”. 8 czerwca zebrała się Kapituła Orderu Orła Białego m.in. w celu wydania rekomendacji w sprawie opinii Prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie pozbawienia Wołodymyra Zełenskiego jednego z najwyższych odznaczeń w Polsce.
Na razie opinię organu zapoznał się wyłącznie z Prezydentem RP, który wkrótce ma ogłosić swoją decyzję. Rzecznik państwa Rafał Leśkiewicz podkreślił, że polski przywódca w dalszym ciągu oczekuje na ewentualną zmianę patrona jednostki.
Niemniej jednak historyk, który w piątek zszokował opinię publiczną swoją tezą „Armia Krajowa to UPA” pojawił się w podcaście „Rzeczpospolitej”. Ponad 30-minutowa rozmowa przesiąknięta jest podobnymi teoriami.
„Które ruchy narodowe w Europie nie mają ciemnych rozdziałów? Przypomnę, że według danych i szacunków z rąk Polaków zamordowano w Polsce od 100 000 do 300 000 Żydów. Nie kwestionujemy jednak oporu Polaków wobec Niemców. Nie podważa to ogromnego wysiłku naszego społeczeństwa. W ten sam sposób UPA była armią, nazwijmy to, narodowowyzwoleńczą”.– stwierdził Wóycicki.
Z jego poglądami nie zgodził się jednak prowadzący podcast Bogusław Chrabota.
Wóycicki przypomniał sobie w pewnym momencie słowa wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego, który porównał UPA do Żołnierzy Wyklętych. I oczywiście się z nimi zgodził.
„Więc Szeptycki dokonał porównania z Żołnierzami Wyklętymi, porównania z Żołnierzami Wyklętymi. To jest absolutnie oczywiste. I chyba jest to oczywiste także w porównaniu z Armią Krajową. Dwie armie, które walczyły o niepodległość własnego państwa”– kontynuował rozmówca „Rz”.
„Oczekuję, że strona polska przeprosi”
Dziennikarz sprzeciwił się: „Armia Krajowa nie dopuściła się aktów ludobójstwa. Podobnie polscy Żołnierze Wyklęci nie dopuścili się aktów ludobójstwa. W niektórych przypadkach dochodziło do ataków na niepolską ludność cywilną. Nie był to jednak mord na 100 tysiącach osób…”.
„Przede wszystkim niech będzie to 100 000, choć to wszystko szacunki. No dobrze, nawet 1000 to gigantyczna liczba zamordowanych niewinnych ludzi. Ale po stronie polskiej, albo strona polska też zamordowała kilku…”– nalegał Wóycicki.
Następnie dodał: „Ja też czuję się obywatelem Polski i mam wielu znajomych. I moi znajomi, i ta część opinii publicznej, do której należę, oczekują, że strona polska przeprosi za to, co obecnie robi wobec Ukraińców, a nie odwrotnie”.
Po tych słowach podcast się zakończył.