Czystki kontynuują w Instytucie Pilecki, gdy demaskatorzy stają przed odwetem

Mateusz Fałkowski, zastępca Hanna Rzziejowskiej w Instytucie Pilecki, został zwolniony z powodów dyscyplinarnych – podobnie jak sama Radziejowska.

„Powodem było jego współautorstwo artykułu, w którym opublikowaliśmy Rzeczpospolita 8 sierpnia oraz jego lojalność i solidarność w obliczu oszczerstwa i kłamstw ” – napisała Radziejowska o X. Dodała, że ​​Fałkowski również otrzymał ochronę informatorów przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

RadzieJowska ujawniła sprawę w mediach społecznościowych:

„Dzisiaj dowiedziałem się, że mój zastępca, Mateusz Fałkowski, został zwolniony z Pilecki Institute on Disciplinary Grounds. Powodem było nasze współautorstwo artykułu opublikowanego w Rzeczpospolita 8 sierpnia, a także jego lojalność i solidarność w obliczu oszczerstwa i kłamstw. Od 3 kwietnia 2025 r. Mateusz był pod ochroną demaskatorów przyznaną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mateusz jest człowiekiem o niezwykłej odwagi, ogromnej wiedzy i niezachwianej uczciwości – erudycie, niezastąpionym kolegą i przyjacielem. Od samego początku współtworzył program i zespół berlińskiego oddziału Instytutu. Przez ponad sześć lat współpracowaliśmy z pełnym zaangażowaniem, budując jedną z najlepszych instytucji w Polsce. Jak kiedyś napisał Zbigiew Herbert: „I nagradzają cię tym, co mają pod ręką / rzęs śmiechu / morderstwa na wysypisku śmieci”. Wraz z Mateusz będziemy szukać sprawiedliwości przed sądami polskimi i niemieckim. ”

Skandal w Instytucie Pilecki

Skandal otaczający zwolnienie Radziejowski zostało po raz pierwszy zgłoszone w połowie sierpnia przez portal wp.plktóry ujawnił serię szokujących szczegółów implikujących Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – szczególnie jej nowa głowa, Marta Cienkowska i Krzysztof Ruchniewicz, dyrektor Instytutu Pilecki.

3 kwietnia 2025 r. RadzieJowska wysłała poufny list do Ministerstwa zgłaszającego nieprawidłowości w funkcjonowaniu instytutu i zażądał ochrony zgodnie z przepisami dotyczącymi informatorów. Ministerstwo Kultury zapewniło ją, że była objęta taką ochroną i że jej korespondencja pozostanie poufna.

Ale po przetasowaniu rządu, kiedy Marta Cienkowska przejęła ministerstwo, list Radyjowska – pod kontrolą wcześniejszych zapewnień poufności i naruszenia prawa ochrony danych – przekazano bezpośrednio jej przełożonego, Krzysztof Ruchniewiczowi. Po dowiedzeniu się o swoich zarzutach Ruchniewicz przeprowadził się, by zwolnić ją ze względu na dyscyplinę.

Jeszcze bardziej uderzające, podobno szukał opinii Niemiec Ministerstwa Pracy, aby poprzeć swoją decyzję, jak ujawniono w tym tygodniu wp.pl dziennikarze.

Ministerstwo Kultury próbowało później wyjaśnić, że Radziejowska została uznana za informator „przez pomyłkę”, twierdząc, że status ochronny został przyznany przez pracownika, który nie był do tego upoważniony.