Co spadło w dom w Wyryki podczas rosyjskiego ataku? Nieoficjalnie: był to pocisk norweskiego myśliwca

Nadal nie jest jasne, co dokładnie spadło na dom w Wyryki w nocy w dniach 9–10 września, kiedy rosyjskie drony weszły do ​​polskiej przestrzeni powietrznej. Według najnowszych, choć nieoficjalnych ustaleń Radio Eske, był to pocisk zwolniony z norweskiego myśliwca F-35.

W zeszłym tygodniu, 16 września, Rzeczpospolita Zgłoszone-oparte na własnych źródłach-że budynek w Wyryki-Wilola w regionie Loublin został uderzony przez pocisk wypuszczony przez polski F-16. Rakiet miał podobno zastrzelić rosyjskiego drona. Według zbytu pocisk „miał nieprawidłowe działanie systemu wskazówek”.

Jednak teraz wyszło na jaw, że rząd nie poinformował prezydenta Polski o incydencie, pomimo zapewnień premiera Donalda Tuska, że ​​ma kontakt z głową państwa. „Prezydent podkreśla, że ​​nie został poinformowany o tej sprawie, podobnie jak Bezpieczeństwo Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), a kwestia ta nie została przedstawiona ani wyjaśniona w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego”, stwierdził BBN we wtorek po południu. Prezydent zażądał od rządu wyjaśnień w tej sprawie.

Co spadło w dom w Wyryki? Najnowsze informacje

Nowe ustalenia mediów pojawiły się teraz. Dziennikarze z Radia Eskka udostępnili najnowsze, choć wciąż nieoficjalne informacje.

Zgodnie z ich odkryciami pocisk, który uderzył w dom w Wyryki w regionie Luclin, nie został wydany przez polski F-16. Zamiast tego podobno był to pocisk norweskiego F-35.

Stacja radiowa skontaktowała się już z prokuraturą, która na razie nie uwalnia żadnych nowych informacji o dochodzeniu, wskazując, że wciąż jest na wczesnym etapie.

Przypomnienie: Zarówno sojusznicze, jak i polskie samoloty były zaangażowane w wysiłki na rzecz zastrzelenia rosyjskich dronów lecących nad Polską w dniach 9–10 września. Oprócz norweskich myśliwców zaangażowanych były również holenderskie F-35.

Dodaj komentarz