„Kto to zrobił, musiał bardzo dobrze znać teren. Mam trzy kamery, ale nie mam monitoringu pod takim kątem. Nie dotarli jedyną leśną drogą, która do nas prowadzi, tylko dotarli na miejsce przez las” – powiedział Robert Fijałkowski w rozmowie z Niezalezna.pl.
Dom Beaty i Roberta Fijałkowskich został zaatakowany koktajlami Mołotowa. To nie był akt chuligaństwa; był to polityczny akt terroru wymierzony w patriotów. Do ataku doszło pod osłoną nocy – jako pierwszy poinformował Robert Bąkiewicz.
Do zdarzenia doszło w niedzielę wczesnym rankiem. Niezależna.pl rozmawiała z Robertem Fijałkowskim, który opowiedział, co się wydarzyło.
„Była dokładnie 4:20. Obudził mnie straszny huk. Otworzyłam okno sypialni na piętrze i zobaczyłam blask ognia. Zbiegłam na dół do salonu. Okazało się, że palił się taras i okno. Od razu zaczęłam go gasić”
powiedział.
Podkreślił, że słyszał uciekające co najmniej dwie osoby.
„Mieszkamy w leśniczówce. Dookoła jest las, a na ziemi leży zmarznięta warstwa śniegu. Odgłos ich kroków niesie się bardzo wyraźnie”
wyjaśnił.
Napastnicy przedarli się przez dwa płoty i weszli na posesję.
„Technik kryminalistyki policji dokładnie ustalił, że w okno rzucono koktajlami Mołotowa z odległości czterech metrów” – dodał.
Fijałkowski powiedział Niezależna.pl.
„Ktokolwiek to zrobił, musiał bardzo dobrze znać teren. Mam trzy kamery, ale nie mam monitoringu pod takim kątem. Nie pojechali jedyną prowadzącą do nas drogą leśną, przyszli tu przez las”
dodał.
Beata i Robert Fijałkowscy od blisko roku są związani z Ruchem Obrony Pogranicza (ROG). W nocie medialnej przekazanej portalowi Niezależna.pl czytamy:
„Beata Fijałkowska od blisko 20 lat działa jako Opiekun Zwierząt, jest wolontariuszką stowarzyszenia (Nie) Nasze Koty Kołobrzeg oraz prowadzi interwencje w przypadkach zagrożenia zdrowia i życia zwierząt na terenie całego powiatu kołobrzeskiego, w tym na terenie Kołobrzegu. Swoją działalność prowadzi publicznie za pośrednictwem profilu na Facebooku „Strażniczki Zwierząt”, która pełni rolę głosu zwierząt i naświetla przypadki łamania ustawy o ochronie zwierząt. W ostatnim czasie Beata Fijałkowska brała udział w doraźnym usuwaniu psów z gmin Gościno i Rymań w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia ich zdrowia i życia. Działania te spotkały się z oporem i sprzeciwem części społeczności lokalnej oraz samorządów powiatu kołobrzeskiego, na których czele stoją osoby powiązane z Koalicją Obywatelską i Lewicą”.
„W ocenie Beaty i Roberta Fijałkowskich zdarzenie to stanowiło zamach na ich życie, dom i dobro, a także próbę zniszczenia całego ich dorobku i zagrożenie dla zwierząt, za które są odpowiedzialni. Wszelkie informacje dotyczące ewentualnych motywów i osób zostały przekazane wyłącznie organom ścigania”
to podkreślano.